poniedziałek, 26 listopada 2012

Rozdział 8

^Oczami Majki^
Obudziłam się rano, a uśmiech nie schodził mi z twarzy. To wszystko spowodowane było jedną wiadomością od Zayna. Postanowiłam, że to ja wykonam następny krok, więc chwyciłam mój telefon.
"Miłego dnia :) M."
 Nie czekając na odpowiedź poszłam wziąć prysznic. Po zaliczeniu porannej toalety, spojrzałam na mój telefon. Jedna wiadomość.
"Mam nadzieję, że taki będzie. Z."
Sięgnęłam po rzeczy do szafy i się w nie przebrałam. Na dworze było ciepło, więc postawiłam na przewiewną, letnią sukienkę, włosy spięłam w warkocza.
Wiedziałam, że po wczorajszym dniu w lodówce nie ma jedzenia, dlatego od razu ruszyłam w stronę drzwi, aby udać się do sklepu. Kiedy zakładałam buty, usłyszałam dzwonek do drzwi. Uchyliłam je lekko i oniemiałam.
Za drzwiami stał Zayn. Ubrany w zieloną koszulkę i swój piękny uśmiech.
- Hej-uśmiechnęłam się- Co ty tu robisz?
-Zabieram cię na kawę.Co ty na to?- Zayn zaskoczył mnie po raz kolejny, oczywiście pozytywnie.
-Z przyjemnością, ale napiszę Jess, że wychodzę.-chciałam już wejść do mieszkania, ale chłopak chwycił mnie za nadgarstek.
-Napiszesz jej sms-a. chodźmy już.-powiedział, patrząc mi cały czas w oczy.
-Dobrze.-uśmiechnęłam się i dodałam- Wezmę tylko torebkę.-chwyciłam torbę leżącą na szafce przy wyjściu oraz klucze. Powoli zamknęłam drzwi i je zakluczyłam.
Odwróciłam się w stronę Zayna. Mulat cały czas mi się przyglądał z uśmiechem na twarzy.
- O co chodzi?-musiałam zadać to pytanie. Patrzył się na mnie a ja nie wiedziałam z jakiego powodu.
-Wyglądasz ślicznie.-po wypowiedzeniu tych słów pocałował mnie w policzek. Następnie ujął moją dłoń. Tym razem zrobił to pewnie.- Idziemy?
-Tak chodźmy.-odpowiedziałam mojemu towarzyszowi i lekko pociągnęłam go w stronę windy.
W czasie drogi cały czas śmialiśmy się. Nie było momentu niezręcznej ciszy. Chociaż mam wrażenie, że z tym chłopakiem, nawet cisza nie byłaby problemem.
Po kilkunastu minutach spaceru doszliśmy do Starbucksa. Zayn otworzył mi drzwi i zaraz po mnie wszedł do lokalu. Czułam już zapach kawy. Udaliśmy się w stronę kasy. Stała za nią ładna brunetka, która gdy tylko zobaczyła kogo będzie obsługiwać zaczęła uśmiechać się do mulata.
-Co będzie dla Pana?-ach no tak ja przecież nie istnieję. Przed nią stoi sam Zayn Malik. Reszta klientów przestaję istnieć.
-Maju co dla ciebie?-chłopak kompletnie zignorował sprzedawczynię i zwrócił się w moją stronę.
-Mrożone karmel macchiato i....-chwilę się zastanowiłam po czym doszłam do wniosku, że nie będę nic jadła.-Tylko mrożone karmel macchiato.-Zayn spojrzał na mnie przymrużając oczy.
-Nie jadłaś śniadania. To najważniejszy posiłek dnia. Więc co wybierasz do zjedzenia?-kurcze jaki on stanowczy. Podoba mi się to oblicze Zayna.
- Wszystkimi tak dyrygujesz?- posłałam mu pełne ciekawości spojrzenie. Chłopak nachylił się i szepnął mi na ucho.
-Tylko nie grzecznymi dziewczynkami, które nie jedzą śniadań.- jego uwodzicielski uśmiech wrócił, ale ja olałam go totalnie zwracając się do sprzedawczyni.
- Niech będzie wrap z indykiem i bekonem.
- W takim razie 2 wrapy, mrożone karmel Macchiato i dla mnie Caffe Misto.- tym razem i do dziewczyny za ladą się uśmiechnął.
Po złożeniu zamówienia ruszyliśmy w stronę stolika. Zayn odsunął mi krzesło i usiadł na przeciwko mnie.
- A więc Maju co wczoraj robiłaś?-wydawał się być bardzo spokojny.
- Wczorajszy dzień zaliczam do bardzo udanych, Panie Malik.
-Tak a to dlaczego?
-Spędziłam go z moją przyjaciółką, przed telewizorem i miską popcornu.
- Ach czyli przez cały dzień się obijałaś?
-Wcale nie Malik. To naprawdę męczące zajęcie.
-Doprawdy-udawał skupionego, ale po chwili nie wytrzymał i zaczął się śmiać. Po kilku sekundach dołączyłam do niego.
- A moja super gwiazda co wczoraj robiła?- czy ja powiedziałam moja?
-TWOJA super gwiazda miała wczoraj sesję- nałożył nacisk na słowo twoja.
-Och to jest dopiero wyczerpujące zajęcie. Trzeba pozować, dobrze się bawić, ale najgorsze jest chyba odebranie czeku. - wszystko wypowiedziałam z lekkim sarkazmem w głosie.
-Dokładnie- i znowu to jego niesamowity uśmiech.
Po zjedzeniu i wypiciu kawy. Wyszliśmy z Zaynem z lokalu. Tym razem nie chwycił mnie za rękę. Strasznie tego żałowałam.
-Mam propozycję-zaczął. Kiwnęłam głową aby kontynuował.- Chodźmy dziś do kina. Znam takie jedno małe. Małe sale, mało ludzi, a patrząc, że jest dziś poniedziałek pewnie będziemy tylko my na sali.
- Z wielką chęcią. O której po mnie będziesz?
- O 16 zaczynam wywiad. Ma potrwać 2 godziny, czyli o 19 będę u ciebie. Pasuje ci to?
- Tak.- dochodziliśmy już pod mój blok. Pod klatką zatrzymaliśmy się. Musiałam się z nim pożegnać, ale na szczęście tylko na kilka godzin.
- W takim razie do zobaczenia.- ucałowałam go w policzek i weszłam do bloku.
Weszłam do mieszkania i od razu znalazłam Jess. Chciałam jej opowiedzieć o dzisiejszym południu i wieczornej randce.
-Hej
- O Majka! Gdzieś ty była?
- Na kawie
-O na kawie i mówisz mi to tak spokojnie. Ja się tu zamartwiałam. A co do kawy nie mogłaś mnie obudzić, poszłybyśmy razem.
-Niestety nie byłam sama- posłałam mojej przyjaciółce uśmiech.
-Z kim w takim razie?
-A jak myślisz?
-Oj ten uśmieszek mówi mi, że mógł to być nasz gwiazdor.
-Jess to jest mój gwiazdor. No może jeszcze nie mój, ale może już niedługo. Idziemy dzisiaj do kina z Zaynem.
- No to świetnie. O której?
-Będzie po mnie o 19.
-Dziś też masz zamiar wrócić tak wcześnie?- spytała się mnie sarkastycznie Jess
- Nie dzisiaj chce spędzić z nim więcej czasu. A teraz pozwól, że pójdę poczytać.
Ruszyłam w stronę mojego pokoju. Położyłam się na łóżku i zaczęłam myśleć czy to wszytko nie dzieje się za szybko. Myślałam tak i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się po kilku godzinach i spojrzałam na zegarek. Była 18:15. O mój boże nie zdążę. Ruszyłam w stronę łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam a następnie wysuszyłam włosy i je wyprostowałam. Wyszłam z łazienki i udałam się do garderoby. Miałam jeszcze 20 minut do przyjścia Zayna. Powinnam się wyrobić. Spojrzałam przez okno i doszłam do wniosku, że może być już chłodno. Postawiłam więc na trochę cieplejszy zestaw. Chwyciłam kosmetyczkę i zrobiłam sobie lekki makijaż. Kiedy psikałam się perfumem usłyszałam dzwonek do drzwi. Wiedziałam kto to więć szybko je otworzyłam.
-Zayn wezmę tylko torebkę i możemy iść.- chwyciłam torebkę, zamknęłam mieszkanie. Mulat chwycił mnie za rękę i poszliśmy do windy. Zapowiadał się naprawdę miły wieczór.

Rozdział 7

^Oczami Majki^
Kiedy rano się obudziłam, natychmiast przypomniały mi się wczorajsze wydarzenia. Z Zaynem rozmawiało mi się cudownie. Czułam jakbym znała go całe życie. Ale tak nie jest. Moje wczorajsze zachowanie? Co by tu dużo mówić, nie tak miało być. Temat mojej rodziny to dla mnie temat tabu. Nie mówię o niej, nie chce słuchać. To boli. Chciałabym aby było inaczej. Abym uśmiechała się kiedy o niej pomyśle. ale jeszcze długo tak nie będzie. 
Śmierć mojej mamy była dla mnie niespodziewanym ciosem. Straciłam najważniejszą osobą w życiu. Jak się później okazało to był dopiero początek. Mój ojciec przed sądem stwierdził, że ze względu na jego pracę nie może mnie wychowywać. W sumie nie przejęłam się tym zbytnio. Chciałam trafić do moich kochanych dziadków. Rodzice mojej mamy to była mi najbliższa rodzina. To z mamą i z nimi spędzałam każde święta. To oni wyprawiali mi przyjęcia urodzinowe w swoim małym domku. Ale sąd postanowił, ze przeszłam za mało i nie przyznał mojej opieki dziadkom. pamiętam jak moja babcia płakała na sali, i mówiła że nie ma się mną kto zająć. Sędzia był niewzruszony. Jego wytłumaczeniem był fakt iż moi dziadkowie nie są już młodzi i nie poradzą sobie z wychowaniem nastolatki. Trafiłam do domu dziecka. Moi dziadkowie przychodzili kiedy tylko była taka możliwość. Pewnego dnia niespodziewanie babcia przyszłą z obcą mi kobietą. Pamiętam ten dzień jak by to było dziś.
"- Maju to jest Ania. To przyjaciółka twojej mamy. Przyjaźniły się od małego - przedstawiła mi kobietę moja babcia. Jednak babcia była wyjątkowo szczęśliwa.
-Maja bardzo miło mi ciebie poznać . Dużo o tobie słyszałam od twojej mamy. - wszystko mówiła z uśmiechem na twarzy.
- Dzień dobry.- tylko tyle byłam w stanie z siebie wydusić. Ona powiedziała, że słyszała o mnie od moje mamy, więc dlaczego ja nie słyszałam o niej?
- Majeczko Ania mieszka w Londynie ze swoim mężem i córką. Wiesz Emila jest od ciebie tylko 2 lata młodsza.- po co moja babcia mi to mówi.  I dlaczego przyprowadziła tu tą panią.
- Tak jestem pewna, że się polubicie.- pani Ania dodała z uśmiechem. 
- Jak to się polubimy? Przyjdzie mnie odwiedzić?
- Nie. Maja muszę ci coś powiedzieć.- moja babcia zaczęła poważnie- Ania chce cię zaadoptować.
- Co? Jak to zaadoptować? Przecież pani mnie nie zna.
- Maja może cię nie znam, ale odkąd pamiętam ja i twoja mama- przerwała na chwilę- Maja Ja i twoja mama, my byłyśmy dla siebie jak siostry. Obiecałyśmy sobie, że zawsze będziemy robiły wszystko, abyśmy my i nasze rodziny były szczęśliwe. Teraz kiedy ona odeszła, muszę spełnić obietnicę. Chcę aby twoja mama była szczęśliwa, gdziekolwiek teraz jest, ale przede wszystkim chcę twojego szczęścia. A tutaj nigdy nie będziesz szczęśliwa. Dlatego razem z twoimi dziadkami uzgodniliśmy, że cię zaadoptuję. Rozmawiałam też z twoim ojcem. On uważa, że to świetny pomysł, a dla ciebie wielka szansa.
- Babciu czy uważasz, że tak będzie dla mnie lepiej? Jak wyjadę z panią Anią do Londynu?- nie chciałam tego, ale nie wytrzymałabym w domu dziecka jeszcze tygodnia, a co dopiero 4 lat.
- Złotko tak będzie najlepiej. Chcę abyś miała rodzinę. Chcę dla ciebie wszystkiego co najlepsze, ale nie mogę ci tego dać.- płakała. Moja babcia płakała. Wstałam i ją przytuliłam.
-Babciu będę za wami tęsknić.
- Maja my za tobą też, ale pamiętaj zawsze możesz nas odwiedzić.-nadal płakała"
I tak o to wylądowałam tu w Londynie. Lubię tu mieszkać, ale nadal tęsknie za Polską. Niby za rok mogę tam wrócić. Ale do czego? Mam tam tylko babcię i dziadka. Tyle, że i tak nie mieszkałabym z nimi. Mieszkają oni 30 km od Poznania. Nie mogłabym studiować i mieszkać pod Poznaniem. Poza tym studia. W Londynie jest kierunek, na który chcę pójść- dziennikarstwo sportowe. Kiedy zaczynałam pisać, nie szło mi najlepiej. Na początku były bajki, opowiadania, później długie pracę na konkursy. Sport pokochałam w podstawówce. Zaczęłam trenować siatkówkę, która przez lata była moją pasją. Pewnego razu przyjaciel mojej mamy zabrał mnie na mecz piłki nożnej. Cały stadion w biło-czerwonych barwach. W tym momencie pokochałam piłkę nożną. I choć nigdy jej nie lubiłam, nagle stała się dla mnie najważniejsza. Po przyjeździe do Londynu moja miłość pogłębiła się. Rob jako fan Arsenalu często zabierał mnie na mecze. A dla mnie możliwość zobaczenia tego była za każdym razem przeżyciem. Przez długi czas myślałam nad tym co robić w życiu. Z jednej strony pisanie, coś co mnie uspokajało, dawało siły na lepsze jutro. Z drugiej sport- niesamowita rozrywka, zabawa. Próbowałam połączyć te dwie rzeczy i nagle wymyśliłam- dziennikarstwo sportowe. Podróżowanie po kraju, może nawet świecie i pisanie relacji z meczy. Zawód idealny. Rob ma znajomego w brytyjskim piśmie sportowym. Jak tylko dostane się na studia, będę mogła zacząć staż.
Z rozmyśleń wyrwało mnie pukanie do drzwi.
-Hej Maja i co nasze plany nadal aktualne?-usłyszałam pytanie zadane przez Jess.
-Jeśli obijanie się można nazwać planami to tak.- moja przyjaciółka się do mnie uśmiechnęła.
- Dobrze ale najpierw mów.- co o co jej chodzi? Co mam mówić?- Maja co się wydarzyło na randce.- aaa o to jej chodzi.
-Do 'tego' incydentu było super.- to jej nie wystarczy ale chce ją trochę pomęczyć.
-Super? Maja mów co robiliście? Gdzie cię zabrał? O czym rozmawialiście?- Jess na jednym tchu wypowiedziała wszystskie te pytania.
- Pojechaliśmy na polanę gdzie Zayn pisze pisosenki. Siedzieliśmy na kocu i rozmawialiśmy. Opowiadał mi o zespole, a chłopakach, o ich początkach, o swojej rodzinie. Po prostu i wszystkim. No prawie wszystkim.-ostatnie zdanie wypowiedziałam zdecydowanie ciszej niż resztę.
- Ok. Nie smucimy się tylko uśmiechamy. Zrobiłam ci śniadanie. Idź się umyć, przebierz się w coś wygodnego i zaczynamy.- wstała i ruszyła w stronę drzwi.
-Jess która godzina?
-Prawie 13, więc wstawaj.
Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy i zęby. Założyłam moją ukochaną bluzę i krótkie czarne szorty. Wysuszyłam włosy i spięłam je w luźnego koka. Ruszyłam w stronę kuchni aby zjeść śniadanio-obiad. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że jest już 13:30.
"Wieczór"
Kładłam się właśnie spać po całym dniu spędzonym z Jess na jedzeniu, oglądaniu i chodzeniu do toalety. Usłyszałam dźwięk sms-a, więc wyciągnęłam telefon spod poduszki i odblokowałam go. Zobaczyłam, że odbiorcą jest Zayn. Szybko kliknęłam w wiadomość. Byłam ciekawa tego co napisał.
"Słodkich snów :* Szkoda, że nie mogłem osobiście :( Z."
To było słodkie.  Chwyciłam telefon i od razu mu odpisałam.
"Też żałuję :( Dobranoc :* M."

sobota, 17 listopada 2012

Rozdział 6

"Oczami Majki"
Siedzimy z Zaynem na tej polanie już dobre 3 godziny a tematy do rozmów nadal nam się nie kończą. Chłopak opowiadał mi o początku zespołu, fankach i byciu sławnym. Teraz zakończył opowiadanie o swojej rodzinie. Muszę przyznać, że nie sądziłam, iż mulat jest taki delikatny, wrażliwy i emocjonalny. Każde jego słowo pokazywało jego uczucia. Przysłuchiwałam się mu z uwagą i cieszyłam, że tu jestem. Właśnie tu. Na tej zwyczajnej ale pięknej polanie. Byliśmy tylko my. Mogłam poznać go lepiej. Tego właśnie chciałam.
- Maja słuchasz mnie?- usłyszałam głos chłopaka.
-Przepraszam zamyśliłam się. Mógłbyś powtórzyć.- mam nadzieję, że nie pomyśli, że się nudzę, bo to by było okropne a ja chyba bym tego nie przeżyła. Przez te kilka godzin przywiązałam się do niego i myśl, że więcej mogłabym go nie zobaczyć ,usłyszeć przeraża mnie.
- Pytałem o Twoją rodzinę.
- O moją rodzinę?- uśmiech z mojej twarzy momentalnie zniknął nie tylko nie to. Ja nie jestem gotowa o tym rozmawiać, nie jeszcze nie.
- Tak Maja o Twoją. Opowiedz mi coś o niej.
- Zayn jest późno powinniśmy już jechać. Opowiem ci następnym razem.- nie chciałam tego tak kończyć ale co miałam zrobić. Samo wspomnienie boli a co dopiero mówienie o tym.
- Maja wszystko okey?- zapytał się z troską- Jak nie chcesz nie musisz mi nic mówić. Ja poczekam.- genialnie. Czemu nawet w takiej sytuacji on nie może powiedzieć mi czegoś co by mną wstrząsnęło tylko musi być delikatny. Powinien  na mnie nawrzeszczeć, że nie jestem z nim szczera. Do oczu napłynęły mi łzy. Fakt, że o mojej rodzinie wie tylko Jess, ale chciałabym aby on też wiedział. Dlaczego nie jestem w stanie mu tego powiedzieć. On zasługuje na szczerość.
- Nie Zayn chce jechać do domu. Teraz.- nie wytrzymałam rozpłakałam się jak małe dziecko. Mulat od razu pojawił się obok mnie i przytulił. Czułam się tak bezpiecznie. Ale nadal chciałam jak  najszybciej wrócić do domu i zamknąć się w swoim pokoju.
- Już dobrze?-kiwnęłam głową.- Dobrze a więc chodźmy.- wstał i podał mi rękę. Złożyliśmy koc, wzięliśmy butelkę  winem, którego nie wypiliśmy ponieważ Zayn prowadził i powoli ruszyliśmy do samochodu.

"Oczami Zayna"
Nie wiem co się dzieje. Jedno pytanie zniszczyło cały nasz wieczór. A było tak dobrze ale ty Zaynie matole, jak zwykle musiałeś coś popsuć. Po cholerę ci było wiedzieć coś o jej rodzinie. Musiałeś zadać to pytanie. Ale w sumie nie to było najgorsze. Widok kiedy z jej twarzy znika uśmiech a pojawiają się łzy był najgorszy. Spędziliśmy ze sobą tylko kilka godzin, a ja chciałbym aby tak zostało. Nie wiem co w niej takiego jest. Czy to ten jej uśmiech, który kiedy tylko się pojawia od razu powoduję, że ja cały się uśmiecham. Czy to fakt, że   ona traktuje mnie jak zwykłego chłopaka a  nie gwiazdę. Czy może ta jej pewność siebie, która ani trochę nie jest arogancka. Chciałbym cofnąć czas i nie zadać tego pytania. Pewnie teraz siedzielibyśmy nadal na kocu, a ona wysyłałaby mi coraz to piękniejsze uśmiechy.
Wsiedliśmy do samochodu i jechaliśmy w ciszy. Myślę, że potrzebowała tego nie zadawanie kolejnych pytań.
Kiedy podjechaliśmy pod jej blok, wysiedliśmy z samochodu i ruszyliśmy do wejścia budynku. Chwilę zastanawiałem się czy chwycenie jej za rękę jest teraz odpowiednią rzeczą ale chciałem jej  pokazać, że jestem z nią. Powoli ująłem jej dłoń, ona tylko spojrzała na mnie i posłała mi delikatny uśmiech, po chwili poczułem jak jej ręka ściska moją. Kiedy wsiedliśmy do windy, nadal nie zamieniając ze sobą słowa od czasu polany, Maja niespodziewanie dla mnie położyła głowę na moim ramieniu. Moje serce zaczęło bić szybciej i w tym momencie biło ono tylko dla niej. Chciałem aby ten chwila trwała wiecznie.

"Oczami Majki"
Stanęliśmy pod moimi drzwiami a ja wciąż byłam mu wdzięczna za chwycenie mnie za rękę. Dla mnie znaczyło to więcej, jak niewypowiedziane- jestem z tobą.
- Maja przepraszam- za co on mnie przeprasza? To ja powinnam błagać go na kolanach aby moje zachowanie nie przeszkodziło nam w dalszej znajomości.- Nie powinienem był zadawać tego pytania,
- Zayn nie masz za co przepraszać. Nic nie wiedziałeś. To moja wina po prostu nie jestem jeszcze gotowa o tym mówić. Ale obiecuję, że kiedyś dowiesz się czym było spowodowane moje dzisiejsze załamanie.- posłałam mu uśmiech. Zasługiwał na niego. Mógł przecież uciec od wariatki, która na słowo RODZINA zaczyna płakać.
- Przyrzekam, że nie będę już więcej o tym wspominał. Jak będziesz gotowa to porozmawiamy.- w tym momencie nie wytrzymałam i pocałowałam go w policzek.
- Dziękuje. Do zobaczenia.- otworzyłam drzwi od mieszkania i zanim się w nim znalazłam spojrzałam jeszcze raz na mulata. Stał w miejscu.
- Do zobaczenia Maja. Zadzwonię.- uśmiechnęłam się. Chciał się ze mną jeszcze raz spotkać pomimo tego wszystkiego co się dzisiaj wydarzyło.
Weszłam do mieszkania z uśmiechem na twarzy. Kiedy Jess zorientowała się, że przyszłam przybiegła do mnie. Ale ku mojemu zdziwieniu nie padło pytanie jak było , tylko co on ci zrobił.
- Maja co on ci zrobił? Co się stało?
- Jess nic się nie stało. O co ci chodzi?- dziewczyna pociągnęła mnie  w stronę łazienki. Kiedy stanęłam przed lustrem i zobaczyłam jak wyglądam przeraziłam się,
- Nadal będziesz twierdzić, że nic się nie stało?
- A on chce umówić się jeszcze raz?- spytałam się pod nosem ale nie oczekiwałam od nikogo odpowiedzi. Zayn widział mnie w fatalnym stanie a mimo to powiedział, że zadzwoni. Miałam ochotę skakać z radości.
- Maja powiedz mi co się stało?
- Spokojnie Jess. Zayn nic mi nie zrobił.
- To dlaczego jesteś cała rozmazana od płaczu?
- Spytał się o moją rodzinę. - odpowiedziałam jej spuszczając głowę w dół. Jess od razu mnie przytuliła a łzy po raz kolejny tego wieczoru zaczęły płynąć z moich oczu.
- Majka spokojnie. Nic się stało.- no nie kolejna osoba i znowu to samo.
- Boże Jess stało się.- podniosłam głos- Stało się bo ja chciałabym mu wszytko powiedzieć, nie inaczej chciałabym aby słowo rodzina i nie wywoływało i mnie łez. Rozumiesz. On przez cały czas odpowiadał na wszystkie moje pytanie. Te ogólne i osobiste. A ja głupia nie potrafiłam odpowiedzieć na jedno jakże proste.  Wiesz co w tym wszystkim najgorsze? Zareagował tak jak ty w tym momencie. Pomimo tego, że powiedziałam mu, że chce wracać do domu, on mnie przytulił i powiedział, że poczeka aż sama będę w stanie mu to powiedzieć. Nie rozumiem dlaczego na mnie nie krzykniecie, nie powiecie, że zachowuje się jak małe dziecko. Dlaczego?- ostatnie słowo wypowiedział szeptem. Moja przyjaciółka nic nie powiedziała tylko po raz kolejny mnie przytuliła. Potrzebowałam tego.
- Chcesz wiedzieć dlaczego?- kiwnęłam głową- Bo mi, ale z tego co mówisz też i jemu zależy na Tobie.Byłoby ci lepiej gdyby on wstał i nie odezwał się do ciebie słowem. Nie, nie byłoby. Wiesz skąd to wiem. Bo jesteś dla mnie jak siostra. Znam cię lepiej niż ty sama się znasz i na odwrót. A Zayn zadzwoni. Każdy facet, który spędził by z tobą kilka chwil zadzwoniłby. A teraz zmyj makijaż, weź prysznic i do łóżka. Jutro zrobimy sobie babski dzień z filmami. Założymy dresy, nie umalujemy się i nie uczeszemy. Będziemy tylko jadły i oglądały. Co ty na to?- uśmiechnęłam się  do Jess. Ma racje zna mnie lepiej niż ja sama siebie. Tego własnie potrzebuje.

niedziela, 21 października 2012

Rozdział 5


"rozmowa telefoniczna"
- Halo- usłyszałam po drugiej stronie słuchawki. To był on, jego głos.
- Cześć Zayn
- Maja to ty???
- Tak Zayn to ja
-Cieszę się, że zadzwoniłaś
- Prosiłeś więc dzwonię
- Myślałem, że nie zadzwonisz
- Dzwonię aby dać ci ostatnią szanse. Mam nawet propozycje.
- Zamieniam się w słuch
- Za chwilę wyślę ci mój adres, o 18 przyjedziesz po mnie i zabierzesz mnie w jakieś wyjątkowe miejsce.
- Nie będę o 19
-Dobrze w takim razie do zobaczenia Zayn
- Do zobaczenia. Załóż coś ładnego.
Spojrzałam na zegar i się przeraziłam. Była już 14:15. A do mnie dopiero teraz dotarło,że nie mam w co się ubrać. Może i moja szafa była pełna ale nie sądze by było w niej coś odpowiedniego na randkę z gwiazdą.No świetnie nie dość, że zostało mi mało czasu to jeszcze muszę iść na zakupy.
-Jess musimy iść na zakupy.Ubieraj się za 40 min wychodzimy.
- Dobrze spokojnie. Widzimy się na dole.
Pobiegłam do swojego pokoju i weszłam pod prysznic. Po wykonaniu wszystkich  czynności w łazience postanowiłam pójść i szybko się ubrać. W moje ręce od razu wpadło to <pacz>. Zrobiłam szybko lekki makijaż i poszłam do kuchni zrobić sobie chociaż kanapkę. Kiedy skończyłam jeść Jess zaszła na dół. Wyglądała pięknie.<pacz>

"Oczami Jess"
Kiedy wróciłyśmy z zakupów Maja od razu poleciała się przygotować do randki. Już dawno nie widziałam jej tak podekscytowanej. Ciesze się z jej szczęścia. Nie rozumiem tylko jak można ufać facetom. Każdy z nich jest taki sam. Rozkochają, przelecą i zostawiam. Najgorsze jest to, że dziewczyna nawet jeśli raz zostanie wykorzystana, nabierze się kolejny raz. Ale nie ja. Ja pogrywam tak samo jak oni. Nie wiem czy teraz potrafiłabym się zakochać. To już chyba nie możliwe. Chociaż perspektywa samotnej przyszłości mnie przeraża. Wracając do Majki, powiem szczerze, że jej zauroczenie trochę zepsuło mój plan. Właściwie nie, przez nie nie mogę nawet próbować uwieść tego frajera. Nie powiem bardzo przystojnego, uroczego i seksownego ale nadal frajera. Maja jest dla mnie najważniejsza a jeżeli miedzy nią a Zaynem do czegoś dojdzie, złamane serce Harry'ego mogło by popsuć stosunki między nimi. Nie chcę tego. Chcę żeby była szczęśliwa.
Nagle usłyszałam wołanie  z pokoju Majki. Pewnie potrzebuję rady. Kiedy weszłam do jej pokoju, nie mogłam nic powiedzieć. Maja wyglądała cudownie. Swoje piękne, długie, blond włosy lekko podkręciła na dole, na twarzy miała delikatny makijaż. A sukienka, niezwykła. Jej  niebieski kolor idealnie podkreśla kolor oczu Majki.<pacz>.
-Maja wyglądasz cudownie. Zayn oszaleje jak cię zobaczy.
-Mam taką nadzieję.

"Oczami Majki"
-Maja wyglądasz cudownie. Zayn oszaleje jak cię zobaczy.- nie byłam pewna czy ten strój to nie przesada, ale Jess komplementując mnie przekonała mnie, że tak muszę pójść ubrana na randkę z Zaynem.
- Mam taką nadzieję.
-Na pewno tak będzie.-przyjaciółka obdarzyła mnie jej cudownym uśmiechem i pokazała swoje urocze dołeczki.
-Jess która godzina?
-Za 10 minut twój książę powinien się zjawić.- stresuje się strasznie. Co jak ta randka to będzie totalny niewypał.
-Dobrze więc jeszcze perfumy i czekamy na dzwonek.
Dlaczego ja się tak stresuje. Maja opanuj się. To tylko randka. Mam nadzieję, że nie zrobię z siebie idiotki.
Dzwonek. O nie przyszedł. Już chyba za późno żeby się wycofać.Muszę być twarda i nie mogę mu okazać tego, że się stresuję.
- To chyba on. Do zobaczenia. Mam nadzieję, że nie wrócę szybko.
- Powodzenia.-ruszyłam w stronę drzwi przy okazji zabierając z szafy czarną marynarkę. Głęboki wdech.
I otwieramy drzwi.
-Hej- Zayn wyglądał zabójczo. <pacz>
- O mój Boże Maja
- Co się stało? Aż tak źle wyglądam?- może jednak przesadziłam. Powinnam ubrać coś mniej oficjalnego.
- Nie wyglądasz cudownie. Idealnie.- Malik pokazał szereg swoich białych ząbków. Czy ja już mówiłam, jaki on ma piękny uśmiech.
- Cieszę się- wysłałam mu najładniejszy uśmiech jaki potrafiłam.-Idziemy?-spytałam się po chwili.
- Tak oczywiście.- Zayn podał mi rękę. Chwile się zawahałam ale postanowiłam zaryzykować. Ujęłam dłoń mulata i ruszyliśmy w stronę jego samochodu. Jak przystało na dżentelmena, chłopka otworzył mi drzwi i je za mną zamknął. Potem zasiadł za kierownicą.
- Zayn mogę wiedzieć gdzie jedziemy?- byłam ciekawa co przygotował.
-Nie możesz.- odpowiedział krótko.
- Dlaczego?
- Bo właśnie się nad tym zastanawiam.- nie wierzę Malik nawet nie pomyślał gdzie wziąć mnie na randkę. Odwróciłam głowę w stronę szyby i postanowiłam się do niego nie odzywać. Byłam tylko trochę wkurzona, ale chciałam zobaczyć jego reakcję.
- Maja nie bądź zła.- nic nie odpowiedziałam- Maja.
-Słucham?- spojrzałam w jego oczy i zaraz tego pożałowałam. Jedno jego spojrzenie a moje serce wali jak oszalałe.
-Przepraszam, że dopiero teraz myślę gdzie cię zabrać, ale mam powód.-spojrzałam na niego z zaciekawieniem.
- Jaki powód?
- Maja jesteś zbyt wyjątkowa aby zabrać cię do kina czy restauracji. A czasu na przygotowanie czegoś wyjątkowego za dużo mi nie dałaś.- czy on to na prawdę powiedział. Jestem zbyt wyjątkowa. Jestem pewna , że na moich polikach pojawiły się teraz rumieńce. W głowię miałam już pewien plan.
-Piszesz?W sensie piosenki?- spytałam się go.
- Tak ale co to teraz ma do rzeczy.-bingo
- Gdzie je piszesz?
- Jest taka jedna polana za miastem. Obok las i mały strumyczek. Kiedy chcę coś napisać właśnie tam jadę. Zapominam tam o wszystkim.
- Stój!- powiedziałam podnosząc ton
- Nie Majka ja zaraz coś wymyślę. Będzie idealnie, przyrzekam.
- Zatrzymaj się przy tym sklepie.- Zayn zatrzymał samochód a ja poszłam do sklepu. Kupiłam wino i wróciłam do samochodu. Malik był lekko zszokowany moim powrotem dlatego pierwsza zabrałam głos.
- Jedziemy na tą polanę.
- Na moją polanę?
- Tak Zayn na twoją polanę.-uśmiechnęłam się do niego szeroko, a on to odwzajemnił.
- Jesteś niesamowita. Mówiłem ci już to?- mój uśmiech powiększył się jeszcze bardziej.
- Nie ale mam nadzieję, że się poprawisz.
- Obiecuję.  I uwierz mi tą obietnicę będzie mi łatwo spełnić.- znowu się zarumieniłam.
Resztę drogi przebyliśmy w ciszy co chwilę patrząc na siebie ukradkiem.
Wreszcie dojechaliśmy. Zayn wysiadł  z samochodu a ja czekałam aż podejdzie i otworzy mi drzwi. Normalnie otworzyłabym je sama ale. Nie w sumie nie wiem dlaczego nie otworzyłam ich sama. Malik otworzył mi drzwi i podał rękę.
- Uważaj.- jejciu z jaką troską on to powiedział. Nie Majka stop. To dzieję się za szybko. Szliśmy w ciszy.
-Kurde. - doszliśmy a mojemu towarzyszowi chyba coś się przypomniało.
- Coś się stało?
- Poczekaj na mnie. Za minutę będę.- puścił moją rękę i ruszył szybkim krokiem w stronę samochodu. Widziałam, że coś z niego wyjął ale nie wiedziałam co. Po chwili Zayn stał już obok mnie trzymając w ręku chyba koc. Tak to na pewno koc. Malik rozłożył go po czym pomógł mi usiąść, sekundę potem siedział już obok mnie. Siedzieliśmy chwilę w ciszy, którą w końcu mulat przełamał.
- Dlaczego chciałaś tu przyjechać? Wydaję mi się, że każda dziewczyna chciałaby pojechać do wystawnej restauracji a nie siedzieć na kocu, na totalnym odludziu, z winem i bez kieliszków.
- Zayn ja nie jestem każda. A poza tym chciałam spędzić trochę czasu z tobą. Nie twoimi fankami. Z tego co  pamiętam masz ich trochę.
- Oj tylko kilka. - znowu ten uśmiech. Już sama nie wiem co lepsze jego uśmiech czy oczy.- Ale jesteś pewna, że chcesz tu zostać?
- Tak. Jest idealnie.
- Masz rację jest idealnie.

Rozdział 4

"Oczami Majki"
-Przejdę od razu do rzeczy! Ty i Zayn co to wczoraj między wami miało znaczyć????
- Oj Jess to nic takiego. Pewnie mu się spodobałam i tyle.- w sumie nie wiem dlaczego nie powiedziałam jej prawdy. Ona jest moją najlepszą przyjaciółką, a ja zamiast jej wszystko powiedzieć udaję, że nie wiem o co chodzi.
- Majka dlaczego mnie okłamujesz? Nie ufasz mi już? Wiem, że wydarzyło się coś między tobą a mulatem!!!! Błagam nie kłam!!!!
- Jess to nie tak. - no świetnie co ja najlepszego zrobiłam. Okłamał swoją BFF tylko w sumie sama nie wiem dlaczego. Czy to mnie tłumaczy???
- To jak? Maja jak?- Jess była już lekko zdenerwowana.
- No dobrze, powiem ci. To Zayn, ten koleś, którego poznałam, którego spotkałam po koncercie. Pamiętasz mówiłam ci o nim?
-Ten, którego spotkałaś jak poszłaś zapilić????? To był Zayn. Zayn z One Dierection???
- Tak Jess dokładnie ten sam.- spuściłam głowę na dół, ale chwilę potem jej słowa znowu zabrzmiały w mojej głowie.
- Czekaj skąd wiesz, że poszłam zapalić???- jasna cholera jak ona się domyśliła???
- Maja znam cię. Wiem kiedy kłamiesz. Ale przede wszystkim czuję. W szczególności odór papierosów.- czy ona wiedziała, że popalam? Dlaczego nigdy nic nie powiedziała?
- Czyli, że wiesz iż czasami zdarzy mi się zapalić?- miałam nadzieję, że wiedziała. Czułam, że w innym wypadku może być ze mną kiepsko/
- Tak Maja wiedziałam. Uprzedzę twoje pytanie dlaczego nigdy nic nie powiedziałam. Po prostu uważam, że i tak ograniczyłaś już palenie a ten jeden papieros raz w tygodniu chyba nie wyrządzi ci aż tak dużej krzywdy!!!- ona jest cudowna zawsze wiedziałam, że Jess jest mi najbliższa ale teraz kocham ją jeszcze bardziej.
- Ale teraz koniec gadania o papierosach. Co zaszło między tobą a nim przy podpisywaniu autografów????
- Jess po prostu przyłapałam go na kłamstwie. Chciałam żeby wytłumaczył mi dlaczego mnie oszukał. Kiedy skończył się tłumaczyć odeszłam do następnego kolesia, tego blondyna mówiąc Zaynowi, że jego autograf sobie daruję.- chciałam dokończyć jej opowiadanie historyjki ale ona postanowiła mi to uniemożliwić.
- Co Maja chciałaś zmarnować taką okazję. Koleś wcale nie musiał ci się tłumaczyć a ty go spławiłaś???? Boże dlaczego???
- Jess!-krzyknęłam- Spokojnie. Do akcji wkroczył ten słodki blondasek mówiąc Zaynowi, że nie powinien pozwolić mi odejść. Zayn kazał mu się zamknąć a ja próbując uspokoić sytuację dałam brunetowi sygnał, że jak się postara to nie wszystko stracone.- Jess patrzyła na mnie z zaciekawieniem, myśląc nad czymś intensywnie.
- Świetnie!!!- moja przyjaciółka krzyknęła z radością- Chyba mu się spodobałaś. Mam zamiar to wykorzystać w moim planie.- uśmiechnęła się do mnie szeroko.
- Nie mam mowy.- opowiedziałam jej z małą złością w głosie. To, że ona wykorzystuję facetów to jej sprawa, ale ja nie będę brała udziału w tych gierkach. Zwłaszcza, że Zayn naprawdę mi się spodobał.- Nie pomogę tym razem. Ona naprawdę mi się spodobał. Jess musisz to uszanować.
- Majka ale..-przerwałam jej.
- Nie Jess nie ma żadnego ale.- skończyłam stanowczym tonem. Jess pokręciła chwilę głową ale po chwili uśmiechnęła do mnie szeroko.
- Dobrze Maja. Jesteś dla mnie najważniejsza.
- Cieszę się. - odwzajemniłam jej uśmiech.
- A teraz wstawaj, bierz telefon, dzwoń do niego i umów się z nim.- ona żartuję. Jestem pewna siebie, ale to jest jakiś tam chłopak to gwiazda.
- Jess i co ja mam mu niby powiedzieć??? Hej to ja Maja. Moze pójdziemy do kina? On pomyśli, że jestem nienormalna.- naprawdę nie chciałam zrobić z siebie idiotki przed nim.
- Nie z tego co wiem Zayn lubi pewne siebie dziewczyny, więc zadzwonisz podasz mu adres i powiesz, że czekasz na niego dzisiaj o 18 i masz nadzieję, że wymyśli coś specjalnego.- w sumie to Jess miała rację. To on się teraz powinien postarać, ale czy powinnam dzwonić już na drugi dzień może poczekam tydzień lub dwa.
- Myślisz, że powinnam trochę poczekać zanim zadzwonię???- spytałam moją kumpelę.
- Nie kuj żelazo puki gorące. - nie jestem przekonana ale okey
- Dobrze umówię się z nim.- uśmiechnęłam się do mojej przyjaciółki i poszłam do swojego pokoju aby poszukać numeru do Zayna. Kiedy weszłam do pokoju i znalazłam numer zeszłam z powrotem na dół i usiadłam na kanapie w salonie. Po chwili Jess siedziała już obok mnie. Wybrałam jego numer jeden sygnał, drugi. Moje serce strasznie waliło.

wtorek, 21 sierpnia 2012

Rozdział 3

"Oczami Majki"
Weszłam do pomieszczenie, w którym chłopcy podpisywali autografy i robili sobie zdjęcia. Już po kilku sekundach zobaczyłam Jess. Przed nią było jakieś 30 dziewczyn.
-Mam rozumieć, że potrwa to co najmniej godzinę?-zapytałam moją przyjaciółkę z wyrzutem.
- Majka starałam się. Nie moja winna, że jest ich aż tyle.
- Dobra nie będę się złościć. Tylko proszę, bierzesz autograf, pstrykasz sobie focie, wylewasz wodę na Harry'ego i się zwijamy.
- Oczywiście.-odpowiedziała z uśmiechem- Ale najpierw ty powiesz mi co Cię ugryzło?
- Nie ważne- miałam powiedzieć królowej podbojów, że nie udało mi się wyrwać kolesia. Ba ten koleś po prostu zwiał przede mną.
- Oj Majka no mów. Jesteśmy przecież przyjaciółkami.-powiedziała po czym zrobiła oczy niczym kot ze Shreka.
- No dobra powiem Ci. Moja strata.-odpowiedziałam jej po czym głośno westchnęłam.- Przed chwilą poznałam kolesia. Miły, flirtował ze mną i potem zwiał.
-A przystojny był?- no tak Jess i jej wymagania
- Nie wiem nie widziałam.
-To ty z nim pisałaś czy co? Jak mogłaś poznać kolesia i nie spojrzeć jak wygląda? Majka co się stało?
- Było ciemno.- chyba właśnie wpadałam. Ciemno w budynku? Jasne Maja. Kto ci w to uwierzy?
-Ciemno w budynku? Czy ty przypadkiem nie uderzyłaś się w głowę ?
- Nie nie uderzyłam się w głowę. Było ciemno bo żarówka się na korytarzu przepaliła.- uwierzy nie uwierzy oto jest pytanie??????
- Aaaaa okey.
Zanim się obejrzałam przed stało już tylko 5 dziewczyn. Kolejna podeszła do chłopaków i usłyszałam ten sam głos, którego posiadaczem był mój bohater. Byłam  w 100% procentach pewna, że to on.
- Jess! Nie wierz przypadkiem czy któryś z nich nie pali?
- A co Cię to interesuje?- spytała i spojrzała na mnie badającym wzrokiem
- Tak po protu nagle sobie pomyślałam. Zapomnij.
- Zayn pali z tego co wyczytałam.
- Zayn?
- Tak taki z ciemniejszą karnacją i  idealnie ułożoną fryzurą.
-A to ten. Dzięki.
Kolejne dziewczyny podchodziły do stolika chłopaków, oni im coś tam podpisywali  a potem zdjęcie. I tak przyszła kolej na nas. Każda z nas poszła na inną stronę stołu. Zaczynałam od Zayn'a. Świetnie teraz zobaczymy czy jest tak samo mądry jak jeszcze godzinę temu zwiał.
-Hej jak masz na imię?- zapytał się mnie brunet nawet na mnie nie patrząc.
- Maja. Ale nie wiem czy powinnam brać od ciebie autograf?- wreszcie się na mnie spojrzał. Jego oczy wpatrywały się w moje, a jedyną rzeczą, nad którą teraz myślałam było skarcenie tego podrywacza.
- A to niby dlaczego?- zapytał Zayn i znowu ten uwodzicielski ton. Czy on tak z każdą flirtuję?
- Nie słyszałam jeszcze żeby ktokolwiek brał autograf od kolesia, który obsługuję sprzęt podczas koncertów?- hahaha mam Cię. Jego twarz na chwilę totalnie zbladła, żeby po chwili zagościł na niej jeden z piękniejszych uśmiechów jakie widziałam. Założyłam rękę na rękę, w geście który mówiła "czekam na tłumaczenia". Brunet od razu załapał o co mi chodzi i zaczął się tłumaczyć.
- Maja to nie tak. Jak bym Ci powiedział prawdę pewnie nie chciała byś ze mną gadać.
- Skąd taki pomysł?- byłam ciekawa jego odpowiedzi. Chociaż zirytował mnie fakt, że chcę on wszytko zrzucić na mnie.
- Po twoich słowach wydawało mi się, że nie jesteś naszą największą fanką, wręcz przeciwnie.- Zayn lekko spuścił głowę, ale tylko na kilka sekund. Potem znowu jego nasze spojrzenia się spotkały.
- I mam rozumieć, że dlatego skłamałeś? Nie chciałeś żebym uciekła?
- Tak dokładnie- uśmiechnął się do mnie po raz kolejny tego wieczoru.
-W takim razie mogę zadać Ci jeszcze jedno pytanie?
- Tak pewnie.- kurde znowu ten uśmiech
- Czemu sam zwiałeś?- zastanawiałam się jaką teraz wymówkę wymyśli.
- Zadałaś mi pytanie czy pracuje tylko z One Direction czy z innymi gwiazdami tez? A ja nie miałem pojęcia co odpowiedzieć. Przestraszyłem się i uciekłem.
- Aha. - odpowiedziałam, żeby po chwili dodać - Dzięki ale jednak Twój autograf sobie daruję.- wzięłam zdjęcie i podeszłam do kolejnego chłopaka tym razem był to uśmiechnięty blondynek, który chyba podsłuchał moją i Zayn' a rozmowę.
- Malik, Malik jak ty mogłeś wypuścić takiego cudo- powiedział zwracając się do bruneta a mi puścił oczko
- Horan zamknij się.- odpowiedział mu Malik przez zaciśnięte zęby.
- Po pierwsze Ty kotek nie denerwuj się tak- zwróciłam się do Zayn'a - a Tobie powiem w tajemnicy, że jak się chłopak postara to tak szybko nie ucieknę. - powiedziałam zalotnie uśmiechając się przy tym do Zayn'a , po czym biorąc zdjęcie udałam się do kolejnego członka zespołu.
W głębi duszy liczyłam, że Malik weźmie sobie moje słowa do serca i spróbuje zawalczyć. Spodobał mi się. Teraz nie był już tylko kolesiem, który był z wyglądu totalnie w moim typie okazało się, że całkiem nieźle mi się z nim  rozmawia.
Po chwili miałam już 5 autografów, za zdjęcie podziękowałam. Jess zauważyła i usłyszała moją wymianę zdań z brunetem więc postanowiła zmienić lekko swój plan. Nie wylała wody na Harry'ego postanowiła zrobić coś innego. Gdybym wtedy wiedziała co to chyba sama bym wylała na niego wodę zwalając całą winę na nią.zaczęłyśmy iśc w stronę wyjścia. Nagle poczułam na mojej szyji lekki oddech. A po chwili osoba stojąca za mną odezwała się.
- Zadzwoń!!! Proszę !!!!!- usłyszałam i poczułam jak Malik wsuwa mi delikatnie za dekolt mojej koszulki karteczkę. Pewnie z jego numerem. Nie odwracając się poszłam za Jess.
Kiedy dojechałyśmy do domu pierwsze co zrobiłam był prysznic. Stałam pod prysznicem chyba z 30 minut myśląc o wszystkim i o niczym. Wygramoliłam się z łazienki, podeszłam do szafy i chwyciłam jakąś koszulkę, jedną z tych za dużych kupionych specjalnie z myślą o wygodnej piżamie. Ubrałam szybko moją piżamę i poszłam spać. Odpłynęłam po kilku minutach.
Rano nie miałam zamiaru nigdzie wychodzić, więc chwyciłam ubrałam szybko moje kochane szare spodnie od dresu top i ciepłe skarpety. Weszłam do kuchni. Jess już tam była.
- Przejdę od razu do rzeczy. Ty i Zayn co to wczoraj między wami miało znaczyć?

niedziela, 19 sierpnia 2012

Rozdział 2

"Oczami Majki"
Nie mogłam znieść krzyków tych dziewczyn. Miałam ochotę uciec z tond. Chłopacy się przywitali z fankami a one , znowu piszczały. Pierwszy odezwał się chłopak w loczkach. Nie miałam pojęcia jak ma na imię, ale koło mnie stała Jess, więc postanowiłam jej się o  to spytać.
- Jess - krzyknęłam. Inaczej nigdy by mnie nie usłyszała.
-Maja cicho, nie przeszkadzaj - patrząc na nią widziałam jej spojrzenie na tego kolesia. Wszystko jasne. Chłopak z burzą loków to ofiara Jess. Kiedy on przemawiał jakaś dziewczyna koło mnie krzyknęła coś w stylu "Harry kocham Cię". Czyli nasz biedaczek ma na imię Harry. Po chwili rozpoczęła się pierwsza piosenka. Słyszałam ją kilka razy więc prawie na pamięć znałam refren. Szokiem było usłyszenie śpiewu Jess. Ona znała całą tą piosenkę na pamięć. Jak się później okazało inne też zna. Zespół zagrał kilka swoich piosenek. Powiem szczerze, że nie były one aż tak złe. Nawet spodobały mi się. Chłopacy zagrali kilka cover'ów, w tym moją ulubioną piosenkę Bruno Mars'a- Grenade. Cała piątka miała ze sobą bardzo dobry kontakt. Bardzo często rozmawiali i żartowali. Zachowywali się tak jakby się znali od dziecka.
Koncert dobiegł końca, ale mnie i Jess czekała jeszcze wyprawa za kulisy. Postanowiłam się trochę odprężyć, zdecydowałam że pójdę zapalić. Nie palę często zazwyczaj paczka wystarcza mi na miesiąc albo i dłużej. Po prostu czasami lubię się w ten sposób odstresować. A w tym wypadku miałam po czym. 2 godziny krzyczących i piszczących dziewczyn to było zdecydowanie za dużo dla mojej psychiki. Muszę teraz tylko wymyślić coś, żeby Jess nie skapnęła się, że idę zapalić.
- Jess ja pójdę na chwile do toalety
- Maja poczekaj jak chcesz pójdę z Tobą.- świetnie teraz muszą ją jakoś spławić
- Nie pójdę sama. A ty lepiej zajmij kolejkę po autografy. Nie chcę spędzić z tymi wariatkami kolejnych 2 godzin.
- Masz rację. Ja idę zająć kolejkę, a ty się pośpiesz, ok?
- Jasne chwila i jestem z powrotem.- odetchnęłam z ulgą. Dobrze, że Jess niczego nie podejrzewa. Nie lubię jej okłamywać. Po tym jak jej dziadek zmarł na raka płuc, Jess odstawiła fajki i próbuje nawrócić całą resztę nałogowców.
Wyszłam jakimś bocznym wyjściem. Kiedy byłam już na świeżym powietrzu odetchnęłam. Włożyłam rękę do bocznej kieszenie, w której zawsze mam papierosy i w tym momencie jedyne co mi przyszło na myśl to ku*wa.
- Czegoś szukasz?- odwróciłam się i zobaczyłam opartego o ścianę wysokiego chłopaka. Miał kaptur na głowie więc nie widziałam z a dobrze jego twarzy. Poza tym w miejscu, w którym staliśmy nie było żadnych latarni. Kątem oka zauważyłam, że trzyma on w ręce papierosa. Chłopak miał bardzo miły głos więc postanowiłam, że niewinny flirt nikomu nie zaszkodzi.
- Nie chcesz może zostać moim dzisiejszym bohaterem?-
- A co muszę zrobić, żeby się nim stać?- Tak!!!! uwielbiam kiedy faceci ze mną flirtują, a on właśnie zaczął to robić.
- Masz szczęście!!!! Dziś aby stać się moim bohaterem wystarczy mnie poczęstować papierosem.
- Taka milutka i pali. Oj oj nie ładnie zła dziewczynka. - powiedział wyciągając w moją stronę paczkę.
Wzięłam jednego. Na szczęście miałam przy sobie zapalniczkę. Odpaliłam papierosa i zaciągnęłam się. Od razu lepiej, pomyślałam.
- Czemu palisz?- spytał się mnie nieznajomy.
- W tym momencie muszę się odstresować.
- A co Cię tak zestresowało? Zobaczenie swoich idoli na żywo?-
- Czy mi się wydaję czy słyszałam nutkę sarkazmu?- ma szczęście, że to byłam ja a nie Jess.
- Nie ależ skąd. To co Cię tak zestresowało?- zadał to pytanie normalnym tonem, więc lekko mi ulżyło, że będę mogła być dla niego miła.
- Spędzenie ostatnich 2 godzin mojego życia z tysiącami dziewczyn krzyczących i piszczących na widok 5 w miarę przystojnych kolesi.
- W miarę przystojnych?- nie powiem to pytanie zadane było lekko zszokowanym tonem.
- No dobra. Po protu przystojnych, pasuję?
- Tak zdecydowanie lepiej- nie widziałam wtedy jego twarzy ale jestem pewna w 100%, że na pojawił się na niej uśmiech.
- Ale w takim razie czemu przyszłaś na koncert?
- Moja przyjaciółka mnie tu zaciągnęła
- Ona jest fanką?- świetnie znam kolesia 3 minuty. Świetnie mi się z nim rozmawia, ale przez genialny plan Jess muszę go okłamać. O nie ona mi za to słono zapłaci.
- Można tak powiedzieć. A ty co tu robisz?- czyżby mój tajemniczy bohater był fanem One Direction?
- Ja yyyy...
-Ty..???
- Ja obsługuję sprzęt w czasie koncertów.
- Ooo to fajnie. Pracujesz tylko z nimi czy dla innych gwiazd też?- w sumie zaciekawiło mnie to . Fajnie było by mieć taką pracę i poznawać te wszystkie sławne osoby.
- Wiesz z chęcią bym Ci odpowiedział ale strasznie się śpieszę. Miło było Cię poznać. Cześć.
- Tak, tak nawzajem. Cześć, - świetnie gościu zwiał. Dobra trzeba iść do Jess, bo pewnie ona w tym momencie odchodzi od zmysłów.




czwartek, 16 sierpnia 2012

Rozdział 1

Rozdział 1

^Oczami Majki^
Jess jak zwykle musiała mi pokazać, że tylko raz prosi oto bym wstała, za drugim razem używa innych metod. Tym razem z objęć Morfeusza wyrwała mnie miska zimnej wody, wylana wprost na moją głowę. Nie wiem tylko gdzie będę dziś spała, bo moje kochane łóżeczko raczej nie wyschnie do wieczora.
- Jess bardzo się cieszę, że dzisiejszą noc spędzę z Tobą łóżku.- powiedziała do niej z sarkazmem.
- Oj już nie przesadzaj. Do wieczora na pewno wyschnie.A poza tym to mam nadzieję, że nie będziesz musiała ze mną spać.
- O nie moja droga, dobrze wiesz jak niewygodna jest kanapa w salonie. Ja tam nie mam zamiaru na niej spać. Skoro Ty wylałaś wodę na moje łóżko Ty będziesz spała na kanapie.- odpowiedziałam jej lekko zdenerwowana. No co ona sobie myśli, że pomoczy mi całe łóżko, a ja cała następną noc będę męczyła się na kanapie. Nie ze mną te numery.
- Nie będziesz spała na żadnej kanapie.
- W takim razie powiedz mi lepiej co ty znowu wymyśliłaś? Mam się zacząć bać?
- Pamiętasz jak mówiłam Ci o moim nowym planie?
-Chodzi Ci o ten , w którym nie będziesz już pastwiła się nad biednymi i niewinnymi facetami, a zabierzesz się za super gwiazdę? Tak dokładnie go pamiętam.
-Dobrze wiesz, że wszyscy faceci są tacy sami i każdy zdradził bądź zacznie zdradzać.
- Tak, tak wiem. Tłumaczyłaś mi to setki razy. Ale dobra do rzeczy.- nie zgadzam się z teorią Jess, ale pokłóciłam się z nią o to już tyle razy, że w pewnym momencie postanowiłam, że jej odpuszczę.
- A więc mówiłam Ci, że staram się załatwić nam bilety na koncert i wejściówki za kulisy. Więc udało się.- krzyknęła tak głośno, że chyba cały nasz budynek to usłyszał.
- O kurczę nie wierzę, jaka ja jestem szczęśliwa.- odpowiedziałam jej z nutką sarkazmu. Teraz to się dopiero zacznie.
- Wiesz jestem z siebie tak dumna, że nie zwrócę nawet uwagi na ten Twój sarkazm.
- Nie wierzę. To musi być coś skoro ignorujesz mój sarkazm, więc dawaj, mów kto to jest?
- To One Direction- Jess zaczęła skakać z radości, a ja szczerzę mówiąc nie miałam pojęcia kto to jest.
- Kto?
- No pamiętasz ten zespół z X-Factora? Ta 5 chłopaków, zajęli 3 miejsce.- próbowałam przypomnieć sobie poprzednie edycję jednego z moich ulubionych programów. Myślałam, myślałam i nagle... BUM. Tak mam. Pamiętam ich. 5 chłopaków połączona w jeden zespół. Byli całkiem nieźli i nie mówię tu tylko o ich wykonaniach. Całkiem przystojni, ale jeden to koleś totalnie w moim typie.
- Oooo już sobie przypomniałam. Byli niesamowicie przystojni.- odpowiedziałam mojej przyjaciółce.
- No tak to oni. Z tego co wiem 2 jest zajętych, 3 wolnych. - widzę, że Jess jak zwykle idealnie rozpracowała swoją ofiarę.
- Widzę, że zadanie domowe odrobione. Teraz czekam tylko na datę?- byłam ciekawa jak teraz wyglądają ci chłopacy. Wiem, że zrobili dość dużą karierę. dużo lasek u mnie w szkole się nimi jara.
- Myślisz, że dlaczego tak wcześnie Cię obudziłam?
- Nie mam pojęcia czasami robisz to z nudów, ale czym kierowałaś się dzisiaj tylko Ty wiesz moja droga.- kiedy już zapomniałam jak fatalną pobudkę mi zrobiła dziś rano ona musiała mi o tym przypomnieć. Ale zemsta będzie słodka. Zemszczę się w momencie, w którym nie będzie się tego spodziewała.
- Dobra powiem krótko. Koncert jest dziś. Masz 30 minut żeby doprowadzić się do ładu, potem idziemy na zakupy.
- Co? Dzisiaj?
- Czy ja jakoś nie wyraźnie mówię. Tak dzisiaj. 29 minut.- no ona to już naprawdę zwariowała w 29 minut to ja mogę co najwyżej wziąć prysznic i umyć zęby a nie przygotować się do wyjścia. Spojrzałam na zegarek i dopiero wtedy doznałam szoku. Była już 13:45. No to sobie pospałam.
- Dobra postaram się wyrobić-chociaż obie wiemy, że nie uda mi się to zadanie wolałam się zgodzić- Na którą ten koncert?- zapytałam Jess mając nadzieję, że odbędzie się on około 20.
- Koncert zaczyna się 0 19. O 18 musimy wyjść więc mamy nie całe 2 godziny na zakupy. 28 minut. Na Twoim miejscu już bym ruszyła się z tego łóżka i pofrunęła pod prysznic.
- No dobra już idę- niechętnie wstałam z łóżka, które nawet lekko mokre, co ja mówię bardzo mokre było strasznie wygodne.
Stojąc pod prysznicem zastanawiałam się w jaki sposób Jess chcę uwieść jedną z tych gwiazdek. Nie powiem, że jest w tym słaba. Wręcz przeciwnie, jest najlepszą uwodzicielką jaką znam. Kiedyś  myślałam, że to ja jestem najlepsza i w sumie tak było, ale kiedy Jess dowiedziała się, że Mike ją zdradził zmieniła się. Nie  w stosunku do mnie czy naszych przyjaciół. W stosunku do facetów. Teraz każdy facet był dla niej zabawką, którą chwile się pobawi a potem odłoży w kąt. Jedno jest pewne ma ona przygotowany taki plan, że koleś po chwili rozmowy z nią zapomnij jak się nazywa. W czasie zakupów wypytam ją jak chce uwieść tą Bogu ducha winną gwiazdę.
Prysznic zajął mi 5 minut więc teraz czas się ubrać. Porozglądałam się trochę i w końcu wybrałam odpowiedni strój na zakupy. Wygodny ale ciekawy. <pacz>. Wprost ubóstwiam tą koszulkę. No dobra teraz wysuszę włosy i upnę je w wysokiego i luźnego koka. Okey po chwili włosy były już gotowe spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że zostało mi 5 minut do wyjścia. Szybko chwyciłam moją kosmetyczkę i zrobiłam sobie delikatny makijaż.
- Gotowa?!?!?!?!- usłyszałam krzyk Jess
- Już biorę torebkę i możemy wychodzić. - odpowiedziałam mojej przyjaciółce, chwyciłam torbę i wyszłam z mojego pokoju. Jess rozpuściła włosy  i jak zwykle ubrała buty na obcasie <pacz>. Jej śliczne nogi za każdym razem wyglądały w nich rewelacyjnie.  Poza tym uwielbiała czuć na sobie spojrzenia mężczyzn. Zawsze kilku musiała się obejrzeć.
-  No Maja widzę, że mamy dzisiaj święto. Jedna z nas pobiła swój rekord. 28 minut. Gratuluję. -  Jess jest dziwną osobą . Nienawidzi kiedy ktoś używa sarkazmu w rozmowie z nią za to ona bardzo często właśnie w ten sposób odzywa się do ludzi.
- Idziemy?- zapytałam ją wiedząc, że kolejna wymiana zdań może skończyć się sprzeczką. Z Jess często się sprzeczamy, zwłaszcza od kiedy mieszkamy razem. Nie są to kłótnie bo po 15 minutach już plotkujemy albo się śmiejmy, ale jednak są. Ona mi jest w tej chwili najbliższą osobą. Nie mogę wytrzymać nawet 5 minut w świadomości, że jest na mnie zła.
Doszłyśmy do galerii. Po drodze ustaliłyśmy do jakich sklepów mamy wejść i czego szukamy. Jess zdecydowała,że założy sukienkę. W końcu to ona ma uwieść sławnego piosenkarza, więc może sukienka nie nie taki zły pomysł. Kiedy weszłyśmy do sklepu Jess od razu zauważyła sukienkę, która jak ona to określiła jest idealna. Brzoskwiniowa sukienka, idealnie leżała na Jess. Postanowiłyśmy, że załozy ona do niej moją biała marynarkę i cieliste buty na wysokim obcasie. Ze mną będzie większy problem ponieważ sama nie wiem co chce założyć.W końcu zdecydowałam, że ubiorę się jak to Jess powiedziała jak niegrzeczna uczennica na zakończenie roku. Do moich ulubionych czarnych Jeffrey'ów kupiłam sobie obcisłą czarną spódniczkę z podwyższonym stanem, zapinaną na srebrny zamek z przodu. Do tego dorzuci się czarne rajstopy, biały top skórzaną kurtkę. Będę wyglądać rewelacyjnie.
-Jess która godzina?- zapytałam ją z nadzieją, że zdążymy jeszcze coś zjeść w galerii
-Jest 15:40 powinnyśmy się zbierać.
- Ja rozumiem, że nie chcesz się spóźnić, ale przez to, że miałam tylko 30 minut na uszykowanie się nie zjadłam śniadania. Na obiad w domu tez nie ma co liczyć bo nie poszłyśmy na zakupy wczoraj, więc błagam zlituj się i chodź chociaż po drodze do McDonalda po kanapkę na wynos.- w głębi duszy modliłam się aby ta wredna małpa się zgodziła. Ona nienawidziła się spóźniać. Myślę, że tym razem nie chciała tego jeszcze bardziej.
-No dobra kanapka w McDonaldzie na wynos i lecimy się przygotować. Pasuje?
- Jess jesteś niesamowita.- w tym momencie rzuciłam się na nią i zaczęłam ściskać.
- Dobra już dobra. Wiem jaka jestem niesamowita, ale teraz już chodź.Ja naprawdę muszę wyglądać rewelacyjnie.
- Oj Jess ty zawsze wyglądasz rewelacyjnie. Ten koleś będzie Ci jadł z ręki zanim się odezwiesz.- wszystko co powiedziałam było prawdą. Do tego miała ona plan, który nie był aż taki zły i mógł się jej udać. W czasie drogi weszłyśmy do McDonalda i wzięłam sobie kanapkę oczywiście na wynos.
Weszłyśmy do domu, ja zaczęłam jeść kanapkę. Chwilę potem obydwie już się szykowałyśmy. Postanowiłam nic nie robić z moimi włosami. Zostawiłam je w luźnym koczku tak jak były wcześniej. Wypuściłam tylko po kosmyku włosów z każdej strony. Niestety mój poranny makijaż nie nadawał się do mojego stroju. Postanowiłam użyć ciemnego cienia do powiek, czarnej kredki i nałożyć jeszcze raz podkład, puder oraz róż. Kiedy skończyłam się malować spojrzałam na zegarek.Była już 17:30. Wyciągnęłam moją nową spódniczkę z torby i zaczęłam się ubierać. <pacz> Wyszłam ze swojego pokoju, Jess czekała już w salonie. Wyglądała olśniewająco.<pacz> Jeśli ten facet nie będzie jej chciał to na pewno jest z nim coś nie tak.
Po 10 minutach podjechała taksówka. Weszłyśmy do niej i pojechaliśmy pod miejsce, w którym miał odbyć się koncert. Kiedy wyszłam z taksówki nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Przed wejściem stało tysiące krzyczących dziewczyn, już po 3 sekundach miałam ich dość. Po minie Jess wywnioskowałam, że czuję się podobnie. Każda z tych dziewczyn miała na sobie coś z napisem One Direction. Jako, że miałyśmy wejściówki V.I.P. weszłyśmy innym wejściem.
Stałyśmy tuż pod sceną gdy nagle wszystkie światła zgasły a po chwili na scenie pojawili się oni. Wszystkie dziewczyny zaczęły jeszcze głośniej krzyczeć.


Prolog

^Oczami Majki^

Mamo
Nie mogę uwierzyć, że to już 3 lata od kiedy Cię niema. Chyba nadal nie mogę pogodzić się z tym, że już Cię nigdy nie zobaczę i nie przytulę. To już kolejny list, który do Ciebie piszę chociaż wiem, że żadnego nie przeczytasz. Wiem, że gdziekolwiek jesteś patrzysz na mnie i się mną opiekujesz. Zastanawiam się czasami czy tak musiało być. Ale na szczęście los obdarował mnie tą moją kochaną wariatką. Nie poradziłabym sobie bez niej. Wiesz nasze mieszkanie jest już skończone. Teraz chcę tylko pojechać do Polski do taty po rzeczy, których 3 lata temu wyprowadzając się do cioci Basi nie mogłam wziąć.
 Nie uwierzysz co ta Jess znowu wymyśliła. Postanowiła, że ma dość uwodzenia zwykłych chłopaków. Ale nie nie myśl, że chce zakończyć swoją zemstę nad płcią przeciwną, w żadnym wypadku. Tym razem powiedziała, że jej następną ofiarą będzie jakaś gwiazda. Podobno już załatwia sobie bilety na jakiś koncert, oczywiście z przepustkami za kulisy. A wiesz co jest najlepsze, że ja, osoba która jej nic nie zrobiła, muszę iść z nią. Mam tylko nadzieje, że będzie to chociaż ktoś fajny.
Pamiętasz jak obiecałam Ci, że po Twojej śmierci będę żyła dalej swoim życiem. Chyba czas zacząć spełniać tę obietnice, dlatego dzisiejszy list jest ostatnim listem, który będzie adresowany do Ciebie. Nigdy o Tobie nie zapomnę.
Kocham Cię
Twoja Majka

bohaterowie










Bohaterowie

Ładna blondynka


Maja ma 17 lat. Pochodzi z Polski, 3 lata temu po śmierci swojej mamy postanowiła przenieść się do Londynu i zamieszkać u wieloletniej przyjaciółki swojej mamy . Ma długie blond włosy, śliczny uśmiech i niebieskie oczy. Kocha flirtować i uwielbia kiedy to z nią się flirtuję. Jest pewna siebie ale nie przesadnie. Nienawidzi kłamstwa . W tajemnicy przed Jess czasami popala. Niedawno wraz ze swoją przyjaciółką Jess wynajęła mieszkanie.


                                                    


Jessica ma 17 lat i od urodzenia mieszka w Londynie. Jest pewna siebie czasami aż za bardzo. Kiedy rok temu zdradził ją chłopak, obiecała sobie, że już nigdy się nie zakocha. Od tego czasu traktuję facetów jak zabawki. Jej motto życiowe brzmi " Uwiedź, rozkochaj, rzuć". Ma ciemne włosy, uwodzicielskie spojrzenie i urocze dołeczki w policzkach kiedy się uśmiecha. Wraz z Mają od miesiąca wynajmuję mieszkanie.



ONE DIRECTION

Zayn Malik ma 19 lat.











Harry Styles ma 18 lat.







Niall Horan ma !9 lat.











Louis Tomlinson ma 21 lat.







Liam Payne ma 19 lat.










Eleonor, dziewczyna Louisa.










Danielle, dziewczyna Liama.

Hej!!!!!

Cześć!
Po przeczytaniu kilkunastu opowiadań z One Direction sama postanowiłam stworzyć jedno. Mam nadzieje, że wam się spodoba. Proszę was o to abyście wszystkie swoje za i przeciw umieszczali w komentarzach. Krytyka jest dobrym motorem napędowym. Jeżeli będziecie mieli jakieś pomysły z chęcią je wykorzystam przy pisaniu nowych rozdziałów. Mam nadzieje, że miło będzie wam się czytało. Jeszcze dzisiaj mam nadzieje, że uda mi się dodać prolog i 1 rozdział. Życzcie mi powodzenia!!!!!