niedziela, 21 października 2012

Rozdział 5


"rozmowa telefoniczna"
- Halo- usłyszałam po drugiej stronie słuchawki. To był on, jego głos.
- Cześć Zayn
- Maja to ty???
- Tak Zayn to ja
-Cieszę się, że zadzwoniłaś
- Prosiłeś więc dzwonię
- Myślałem, że nie zadzwonisz
- Dzwonię aby dać ci ostatnią szanse. Mam nawet propozycje.
- Zamieniam się w słuch
- Za chwilę wyślę ci mój adres, o 18 przyjedziesz po mnie i zabierzesz mnie w jakieś wyjątkowe miejsce.
- Nie będę o 19
-Dobrze w takim razie do zobaczenia Zayn
- Do zobaczenia. Załóż coś ładnego.
Spojrzałam na zegar i się przeraziłam. Była już 14:15. A do mnie dopiero teraz dotarło,że nie mam w co się ubrać. Może i moja szafa była pełna ale nie sądze by było w niej coś odpowiedniego na randkę z gwiazdą.No świetnie nie dość, że zostało mi mało czasu to jeszcze muszę iść na zakupy.
-Jess musimy iść na zakupy.Ubieraj się za 40 min wychodzimy.
- Dobrze spokojnie. Widzimy się na dole.
Pobiegłam do swojego pokoju i weszłam pod prysznic. Po wykonaniu wszystkich  czynności w łazience postanowiłam pójść i szybko się ubrać. W moje ręce od razu wpadło to <pacz>. Zrobiłam szybko lekki makijaż i poszłam do kuchni zrobić sobie chociaż kanapkę. Kiedy skończyłam jeść Jess zaszła na dół. Wyglądała pięknie.<pacz>

"Oczami Jess"
Kiedy wróciłyśmy z zakupów Maja od razu poleciała się przygotować do randki. Już dawno nie widziałam jej tak podekscytowanej. Ciesze się z jej szczęścia. Nie rozumiem tylko jak można ufać facetom. Każdy z nich jest taki sam. Rozkochają, przelecą i zostawiam. Najgorsze jest to, że dziewczyna nawet jeśli raz zostanie wykorzystana, nabierze się kolejny raz. Ale nie ja. Ja pogrywam tak samo jak oni. Nie wiem czy teraz potrafiłabym się zakochać. To już chyba nie możliwe. Chociaż perspektywa samotnej przyszłości mnie przeraża. Wracając do Majki, powiem szczerze, że jej zauroczenie trochę zepsuło mój plan. Właściwie nie, przez nie nie mogę nawet próbować uwieść tego frajera. Nie powiem bardzo przystojnego, uroczego i seksownego ale nadal frajera. Maja jest dla mnie najważniejsza a jeżeli miedzy nią a Zaynem do czegoś dojdzie, złamane serce Harry'ego mogło by popsuć stosunki między nimi. Nie chcę tego. Chcę żeby była szczęśliwa.
Nagle usłyszałam wołanie  z pokoju Majki. Pewnie potrzebuję rady. Kiedy weszłam do jej pokoju, nie mogłam nic powiedzieć. Maja wyglądała cudownie. Swoje piękne, długie, blond włosy lekko podkręciła na dole, na twarzy miała delikatny makijaż. A sukienka, niezwykła. Jej  niebieski kolor idealnie podkreśla kolor oczu Majki.<pacz>.
-Maja wyglądasz cudownie. Zayn oszaleje jak cię zobaczy.
-Mam taką nadzieję.

"Oczami Majki"
-Maja wyglądasz cudownie. Zayn oszaleje jak cię zobaczy.- nie byłam pewna czy ten strój to nie przesada, ale Jess komplementując mnie przekonała mnie, że tak muszę pójść ubrana na randkę z Zaynem.
- Mam taką nadzieję.
-Na pewno tak będzie.-przyjaciółka obdarzyła mnie jej cudownym uśmiechem i pokazała swoje urocze dołeczki.
-Jess która godzina?
-Za 10 minut twój książę powinien się zjawić.- stresuje się strasznie. Co jak ta randka to będzie totalny niewypał.
-Dobrze więc jeszcze perfumy i czekamy na dzwonek.
Dlaczego ja się tak stresuje. Maja opanuj się. To tylko randka. Mam nadzieję, że nie zrobię z siebie idiotki.
Dzwonek. O nie przyszedł. Już chyba za późno żeby się wycofać.Muszę być twarda i nie mogę mu okazać tego, że się stresuję.
- To chyba on. Do zobaczenia. Mam nadzieję, że nie wrócę szybko.
- Powodzenia.-ruszyłam w stronę drzwi przy okazji zabierając z szafy czarną marynarkę. Głęboki wdech.
I otwieramy drzwi.
-Hej- Zayn wyglądał zabójczo. <pacz>
- O mój Boże Maja
- Co się stało? Aż tak źle wyglądam?- może jednak przesadziłam. Powinnam ubrać coś mniej oficjalnego.
- Nie wyglądasz cudownie. Idealnie.- Malik pokazał szereg swoich białych ząbków. Czy ja już mówiłam, jaki on ma piękny uśmiech.
- Cieszę się- wysłałam mu najładniejszy uśmiech jaki potrafiłam.-Idziemy?-spytałam się po chwili.
- Tak oczywiście.- Zayn podał mi rękę. Chwile się zawahałam ale postanowiłam zaryzykować. Ujęłam dłoń mulata i ruszyliśmy w stronę jego samochodu. Jak przystało na dżentelmena, chłopka otworzył mi drzwi i je za mną zamknął. Potem zasiadł za kierownicą.
- Zayn mogę wiedzieć gdzie jedziemy?- byłam ciekawa co przygotował.
-Nie możesz.- odpowiedział krótko.
- Dlaczego?
- Bo właśnie się nad tym zastanawiam.- nie wierzę Malik nawet nie pomyślał gdzie wziąć mnie na randkę. Odwróciłam głowę w stronę szyby i postanowiłam się do niego nie odzywać. Byłam tylko trochę wkurzona, ale chciałam zobaczyć jego reakcję.
- Maja nie bądź zła.- nic nie odpowiedziałam- Maja.
-Słucham?- spojrzałam w jego oczy i zaraz tego pożałowałam. Jedno jego spojrzenie a moje serce wali jak oszalałe.
-Przepraszam, że dopiero teraz myślę gdzie cię zabrać, ale mam powód.-spojrzałam na niego z zaciekawieniem.
- Jaki powód?
- Maja jesteś zbyt wyjątkowa aby zabrać cię do kina czy restauracji. A czasu na przygotowanie czegoś wyjątkowego za dużo mi nie dałaś.- czy on to na prawdę powiedział. Jestem zbyt wyjątkowa. Jestem pewna , że na moich polikach pojawiły się teraz rumieńce. W głowię miałam już pewien plan.
-Piszesz?W sensie piosenki?- spytałam się go.
- Tak ale co to teraz ma do rzeczy.-bingo
- Gdzie je piszesz?
- Jest taka jedna polana za miastem. Obok las i mały strumyczek. Kiedy chcę coś napisać właśnie tam jadę. Zapominam tam o wszystkim.
- Stój!- powiedziałam podnosząc ton
- Nie Majka ja zaraz coś wymyślę. Będzie idealnie, przyrzekam.
- Zatrzymaj się przy tym sklepie.- Zayn zatrzymał samochód a ja poszłam do sklepu. Kupiłam wino i wróciłam do samochodu. Malik był lekko zszokowany moim powrotem dlatego pierwsza zabrałam głos.
- Jedziemy na tą polanę.
- Na moją polanę?
- Tak Zayn na twoją polanę.-uśmiechnęłam się do niego szeroko, a on to odwzajemnił.
- Jesteś niesamowita. Mówiłem ci już to?- mój uśmiech powiększył się jeszcze bardziej.
- Nie ale mam nadzieję, że się poprawisz.
- Obiecuję.  I uwierz mi tą obietnicę będzie mi łatwo spełnić.- znowu się zarumieniłam.
Resztę drogi przebyliśmy w ciszy co chwilę patrząc na siebie ukradkiem.
Wreszcie dojechaliśmy. Zayn wysiadł  z samochodu a ja czekałam aż podejdzie i otworzy mi drzwi. Normalnie otworzyłabym je sama ale. Nie w sumie nie wiem dlaczego nie otworzyłam ich sama. Malik otworzył mi drzwi i podał rękę.
- Uważaj.- jejciu z jaką troską on to powiedział. Nie Majka stop. To dzieję się za szybko. Szliśmy w ciszy.
-Kurde. - doszliśmy a mojemu towarzyszowi chyba coś się przypomniało.
- Coś się stało?
- Poczekaj na mnie. Za minutę będę.- puścił moją rękę i ruszył szybkim krokiem w stronę samochodu. Widziałam, że coś z niego wyjął ale nie wiedziałam co. Po chwili Zayn stał już obok mnie trzymając w ręku chyba koc. Tak to na pewno koc. Malik rozłożył go po czym pomógł mi usiąść, sekundę potem siedział już obok mnie. Siedzieliśmy chwilę w ciszy, którą w końcu mulat przełamał.
- Dlaczego chciałaś tu przyjechać? Wydaję mi się, że każda dziewczyna chciałaby pojechać do wystawnej restauracji a nie siedzieć na kocu, na totalnym odludziu, z winem i bez kieliszków.
- Zayn ja nie jestem każda. A poza tym chciałam spędzić trochę czasu z tobą. Nie twoimi fankami. Z tego co  pamiętam masz ich trochę.
- Oj tylko kilka. - znowu ten uśmiech. Już sama nie wiem co lepsze jego uśmiech czy oczy.- Ale jesteś pewna, że chcesz tu zostać?
- Tak. Jest idealnie.
- Masz rację jest idealnie.

1 komentarz:

  1. [SPAM] zapraszam na bloga o 1d http://one-direction-i-my-opowiadania.blogspot.com/
    wejdź jak chcesz się trochę pośmiać ;p

    OdpowiedzUsuń