czwartek, 24 stycznia 2013

Rozdział 10.

^ Oczami Majki^
Minęły 2 tygodnie już dwa tygodnie od tamtego wieczoru. Od tamtego spotkanie spotkaliśmy się kilka razy. Za każdym razem było cudownie. Zayn zaskakuję mnie z dnia na dzień. Romantyczne spacery, niespodziewane wizyty, pocałunki z zaskoczenia to tylko kilka jego pomysłów. Wczoraj razem z Jess spędziliśmy miły wieczór. Rozmawialiśmy i jedliśmy pizze. Moja przyjaciółka i mulat dobrze się rozumieją. Czasami zastanawiam się czy nie za dobrze, ale Zayn rozwiewa wszystkie moje wątpliwości swoim zachowaniem. Tak jak wczoraj.
#-retrospekcja-
Siedzieliśmy w trójkę, a oni rozmawiali o horrorach. Jako, że nie lubię tego typu filmów nie udzielałam się za bardzo. W pewnym momencie powiedziałam im, że idę do toalety. Żadne z nich nie zwróciło na mnie uwagi. Byli tak wciągnięci rozmową. Po 10 minutach w łazience postanowiłam wrócić do nich. Jak się okazało wybrali już film i czekali na mnie aby go włączyć. Usiadłam na sofie między nimi (tylko tam było miejsce). Zayn po chwili przyciągnął mnie do siebie, objął ramieniem i nachylił się by coś powiedzieć.
- Nie znikaj więcej na tak długo. Tęskniłem.- gdy wypowiedział te słowa, podniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy. Na jego twarzy malował się uśmiech. Chwilę później poczułam jego wargi na moich. Było to lekkie muśnięcie, ale i tak poczułam motyle w brzuchu.#
Mały gest, ale dla mnie znaczył wiele. Ten chłopak, który wszystkim wydaję się twardy, odważny wcale nie jest bad boyem. Zayn jest romantyczny, wrażliwy i bardzo dużo uwagi poświęca innym. Zbliżyliśmy się do siebie bardzo. Co raz częściej czuję, że jestem w nim zakochana. Mam nadzieję, że ja też jest dla niego ważna. To co jest między nami, to coś wyjątkowego. To co jest między nami nie było w żaden sposób nazwane. Nie było żadnej rozmowy, ale dla mnie to nie ważne. Jeśli coś ma być to będzie. Trzeba czekać. Jest jednak rzecz, której żałuję. Chciałabym poznać resztę chłopaków. Zayn wiele mi o nich mówił, ale chciałabym poznać tych wariatów, którzy są dla niego tak ważni. To część jego życia, którą chciałabym znać.
Leżę teraz na łóżku myśląc o tym wszystkim. Zaraz muszę stać i iść do szkoły. Dziś rozpoczyna się rok szkolny. Chcę już wracać, ale z drugiej strony wiem, że utrudni to moje kontakty z mulatem. Nic trzeba wstać i się przygotować. Poszłam więc pod prysznic, umyłam włosy i uczesałam się. Zrobiłam sobie delikatny makijaż i poszłam wybrać strój. Wiedziałam, że Jess wystroi się, tak aby wszyscy chłopacy w szkole ją zapamiętali. Postanowiłam więc, że sama ubiorę dzisiaj coś efektownego. Postanowiłam więc na białą sukienkę i sandałki.
Poszłam do kuchni, aby przygotować śniadanie dla mnie i mojej przyjaciółki. Chwyciłam patelnie i zaczęłam przygotowywać jajecznice. Gdy nakładałam ją na talerz, usłyszałam kroki. Jess weszła do kuchni, ubrana w biały top i brzoskwiniową spódniczkę.
-Dzień dobry- przywitała mnie z uśmiechem.
-Dzień dobry. Czy życzy pani sobie jajecznicy?- zapytałam z rozbawieniem.
-Oczywiście- uśmiechnęła się- kawy?
-Tak poproszę.
Usiadłyśmy do stołu, aby zjeść śniadanie. Rozmawiałyśmy trochę i postanowiłyśmy się zbierać. Nagle usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Jess postanowiła otworzyć. Odkładałam naczynia do zmywarki i usłyszałam śmiech mojej przyjaciółki. Trochę mnie to zdziwiło. Wiedziałam, że aby zdążyć musimy już wyjść. Ruszyłam w stronę drzwi i przeżyłam szok. Przy wejściu do domu stała Jess i flirtowała z chłopakiem, który stał obok niej. Tyle, że to nie był zwykły chłopak. To był Harry. Ten Harry. Loczek, którego Jess jeszcze kilka tygodni temu chciała wykorzystać. Nie wiem czy nadal miała taki zamiar. W pewnym momencie Styles spojrzał na mnie i uśmiechnął się szeroko. Moja przyjaciółka odwróciła się i chyba zauważyła moją minę, bo uśmiech zniknął jej z twarzy.
-Ty musisz być Maja.- Harry zwrócił się w moją stronę.
-Tak to ja. Harry? Mam rację?-
-Tak to własnie ja.- uśmiechnął się jeszcze szerzej i wtedy zobaczyłam u niego dołeczki. Taki same jak u Jess.- Pewnie zastanawiasz się co tu robię?-to właśnie pytanie chodziło mi po głowię. Kiwnęłam więc głowę na znak, że właśnie odpowiedzi na to pytanie od niego oczekuję.- Przysłał mnie twój Romeo.- imię to wypowiedział tak jakby sam był Julią, więc lekko zachichotałam.- Sam miał coś do załatwienia, ale nie chciał abyście jechały autobusem. I w tym miejscu zaczyna się moja rola waszego, prywatnego kierowcy do szkoły.
Jadąc do szkoły z Harry'm, Jess nie odzywała się wiele. Coraz bardziej mnie zastanawiało czy flirt między nimi był tylko grą z jej strony. Nie mogłam jej na to pozwolić. To moja przyjaciółka i nawet jeśli nie zgadzam się z jej teorią na temat facetów, szanuje ją. Nie mogę tylko pozwolić, aby jej działania wpłynęły na relacje moje i mulata. Kiedy tylko będziemy w szkole od razu mam zamiar jej to przypomnieć.
Droga ze Styles była przyjemna. Ten chłopak ma poczucie humoru i jest wariatem, ale da się z nim pogadać. Harry często zadawał pytania dotyczące mnie i Malika, bo podobno sam zainteresowany nie wiele mówi chłopakom na nasz temat. Nie ma pojęcia dlaczego, ale postaram się dowiedzieć.
Wysiadłyśmy z Jess ze samochodu loczka. Kiedy odjechał, musiałam się dowiedzieć od mojej przyjaciółki o co chodzi?
- Powiedz mi, że nie chcesz jeszcze raz rozpocząć swojego planu.-zapytałam z nadzieją w głosie.
- Nie Maja to nie tak. To wszystko wygląda zupełnie inaczej.
- A więc jak? Powiedz mi jak to wygląda?

sobota, 19 stycznia 2013

Rozdział 9

^Oczami Majki^
-Jak minęła ci reszta dnia?- chłopak zadał mi to pytanie gdy wchodziliśmy do windy.
-Przyznam się szczerze, że przespałam dużą część dnia.- odpowiedziałam- A tobie jak minął wywiad?
-Wywiad jak wywiad. Zawsze zadają te same pytania.
-Jak układają się stosunki między wami? Co myślicie o swoich fankach? Jakie macie plany na najbliższe miesiące? Jak kariera wpłynęła na wasze życie? Czy tęsknicie za normalnością? No i oczywiście czy macie kogoś? Chodziło ci o te pytania?- uśmiechnęłam się do niego z miną zwycięscy.
- Tak Maja o te właśnie pytania mi chodziło.-pokiwał głową z niedowierzaniem- A więc ile takich wywiadów przeczytałaś?
- Prawdę mówiąc niewiele.
- Och to skąd znasz te wszystkie pytanie?- przy mówieniu tego Zayn zabawnie poruszał brwiami. Nie wytrzymałam i wybuchnęłam śmiechem.- Co cię tak rozbawiło?- wydał się lekko przestraszony.
- Oj ty mój biedaczku- poklepałam go ręką po ramieniu i zrobiłam minę podobnej do miny zatroskanej matki, kiedy jej dziecko się przewróci.- Nie bój się. Nawet ruszając śmiesznie brwiami wyglądasz słodko.
- "Ty mój biedaczku", "wyglądasz słodko" czy ty próbujesz ze mną flirtować?- zatrzymał się i spojrzał mi głęboko w oczy.
- Zayn przepraszam to nie miało tak zabrzmieć.- zarumieniłam się i spuściłam głowę w dół. Chłopak od razu dotknął dłonią mojego policzka. Gest ten miał sprawić bym spojrzała mu w oczy.
- Nie wiem już sam co wolę : pewną siebie i flirtującą z łatwością Maję czy ten skromną nieśmiałą?- znowu sprawił, że się zarumieniłam. Mulat nachylił się i szepnął mi do ucha.- Powiem ci w tajemnicy, że uwielbiam obie. - po wypowiedzeniu tych słów oblałam się jeszcze większym rumieńcem, a Zayn pocałował mnie w policzek.
- Dobrze na tym zakończmy. Możemy już iść?- chłopak nic nie odpowiedział tylko ruszył przed siebie.
Całą drogę Zayn opowiadał mi różne anegdoty z życia zespołu. I tak oto dowiedziałam się, że: Harry często chodzi nago, Liam uważany jet za tego najdojrzalszego co nie zawsze jest prawdą, Nail naprawdę uwielbia jeść, a Louis to najzabawniejszy chłopak na Ziemi. Gdy słuchałam tego co mówi zrozumiałam, że oni są dla siebie jak bracia. Nie wiem jak to możliwe, ale czułam że zakochuje się w Zaynie. Co się ze mną dzieję? Znam go od 3 dni. Nie jestem pewna czy w tak krótkim czasie można się zakochać. Może to tylko zauroczenie. Jedno jest pewne, każdy najkrótszy jego dotyk sprawia, że mam ciarki na całym cielę, każde spojrzenie i uśmiech powoduję szybsze bicie serca. Nie wiem czy to miłość, ale do diabła z tym. Czuję się wyjątkowo gdy jestem z nim i to jest chyba najważniejsze.
Nawet nie zwróciłam uwagi, a już byliśmy przy kinie. Zayn miał rację. To miejsce było inne niż wszystkie. W centrum, ale równocześnie daleko od całego szumu londyńskich ulic. Mulat zamówił 2 bilety i udaliśmy się w stronę sali. Okazało się, że jest to jedyna sala w całym kinie. Usiedliśmy wygodnie na naszych miejscach i czekaliśmy na film do którego zostało nam 5 minut. Na sali byliśmy sami, co nie uszło też uwadzę  Zayna.
Co mnie zdziwiło to jego chytry uśmieszek. Od razu stwierdziłam, że muszę się dowiedzieć czym jest spowodowany.
- O co chodzi?- chłopak odwrócił głowę w moją stronę i jego wyraz twarzy wyglądał teraz jak u człowieka zdezorientowanego.- Ten twój uśmieszek. Co się stało?- chłopak od razu uśmiechnął się szeroko.
- Oj Maja to nic takiego. - wystarczyło jedno spojrzenie z mulat kończył to co zaczął.- Chodzi o to, że bardzo podoba mi się film który będzie wyświetlany.
- Tak a jaki to film?-spytałam ciekawa. Musi to być dobry, skoro Zayn tak się cieszył.
- Maja powiedz mi jak znosisz horrory?- jego chytry uśmiech przerodził się w minę niewinnego pieska.
-Proszę powiedz, że żartujesz.- byłam już przerażona na samą myśl o horrorze.- Błagam powiedz, że to nie prawda.
- Nie będzie aż tak źle.-  próbował mnie przekonać.
- Masz rację nie będzie źle bo ja tu nie zostanę.- chciałam wstać, ale mulat przytrzymał mnie.
- Maja zostań. Będę tutaj cały czas. To tylko film.- nie chciałam już po raz drugi zepsuć nam wieczoru, więc postanowiłam, że zostanę,
Film rozpoczął się, a ja zobaczyłam jego tytuł " Teksańska masakra piłą mechaniczną". Był to stary film więc podejrzewam, że chodzi o pierwszą część. Jess kocha horrory. Zwłaszcza te stare. Ze strachu cała się trzęsłam, ale musiałam wytrwać do końca. Pierwsza scena a ja już zakrywałam oczy.
- Maja możemy wyjść jeśli naprawdę się boisz.- spojrzałam w jego oczy i cały strach zniknął. Wytrzymam do końca.
-Dam radę tylko proszę chwyć mnie za rękę.- Zayn od razu wykonał moją prośbę.
Cały film byłam jak galareta. Mniej więcej co 2 minuty wtulałam się w mulata. Ten tylko otaczał mnie ramieniem i mówił kiedy mogę spojrzeć.Na szczęście mam już to za sobą.
Wyszliśmy z kina trzymając się za ręce. Było już ciemno, a na ulicy na której się znajdowaliśmy stała tylko jedna latarnia. Znowu się przeraziłam. Chłopak chyba to wyczuł bo już po kilku sekundach obejmował mnie ramieniem. Wtuliłam się w niego mocniej i ruszyliśmy.
- Zayn proszę nie wracajmy jeszcze- zwróciłam się do chłopaka
- Dobrze a więc chodźmy coś zjeść.- kiwnęłam głową i udaliśmy się do małej, ale przytulnej restauracji.
Kiedy wychodziliśmy była już po 23. Zrobiło się chłodno. Mulat zdjął swoją kurtkę i założył mi na ramiona.
-Dziękuję.- założyłam kurtkę, a Zayn znów mnie do siebie przygarnął.
-Chcesz już wracać?- zapytał
-Nie. Ten wieczór jest cudowny. Chodźmy gdzieś jeszcze.- spojrzałam na niego z błagalną miną. Uśmiechnął się szeroko.
-Miałem nadzieję, że to powiesz.- nachylił się i musnął moje usta. Kiedy skończył oderwał się i podniósł głowę tylko o kilka centymetrów. Czułam jego oddech na mojej twarzy. Spojrzał na moje usta i wrócił do moich oczu, czekając jakby na pozwolenie. Nie czekając dłużej, stanęłam lekko na palcach i musnęłam jego wargi. Kiedy skończyłam i próbowałam się odsunąć, Zayn położył mi jedną dłoń na plecach, a drugą na policzku. Po chwili nasze usta złączyły się w pocałunku.

poniedziałek, 26 listopada 2012

Rozdział 8

^Oczami Majki^
Obudziłam się rano, a uśmiech nie schodził mi z twarzy. To wszystko spowodowane było jedną wiadomością od Zayna. Postanowiłam, że to ja wykonam następny krok, więc chwyciłam mój telefon.
"Miłego dnia :) M."
 Nie czekając na odpowiedź poszłam wziąć prysznic. Po zaliczeniu porannej toalety, spojrzałam na mój telefon. Jedna wiadomość.
"Mam nadzieję, że taki będzie. Z."
Sięgnęłam po rzeczy do szafy i się w nie przebrałam. Na dworze było ciepło, więc postawiłam na przewiewną, letnią sukienkę, włosy spięłam w warkocza.
Wiedziałam, że po wczorajszym dniu w lodówce nie ma jedzenia, dlatego od razu ruszyłam w stronę drzwi, aby udać się do sklepu. Kiedy zakładałam buty, usłyszałam dzwonek do drzwi. Uchyliłam je lekko i oniemiałam.
Za drzwiami stał Zayn. Ubrany w zieloną koszulkę i swój piękny uśmiech.
- Hej-uśmiechnęłam się- Co ty tu robisz?
-Zabieram cię na kawę.Co ty na to?- Zayn zaskoczył mnie po raz kolejny, oczywiście pozytywnie.
-Z przyjemnością, ale napiszę Jess, że wychodzę.-chciałam już wejść do mieszkania, ale chłopak chwycił mnie za nadgarstek.
-Napiszesz jej sms-a. chodźmy już.-powiedział, patrząc mi cały czas w oczy.
-Dobrze.-uśmiechnęłam się i dodałam- Wezmę tylko torebkę.-chwyciłam torbę leżącą na szafce przy wyjściu oraz klucze. Powoli zamknęłam drzwi i je zakluczyłam.
Odwróciłam się w stronę Zayna. Mulat cały czas mi się przyglądał z uśmiechem na twarzy.
- O co chodzi?-musiałam zadać to pytanie. Patrzył się na mnie a ja nie wiedziałam z jakiego powodu.
-Wyglądasz ślicznie.-po wypowiedzeniu tych słów pocałował mnie w policzek. Następnie ujął moją dłoń. Tym razem zrobił to pewnie.- Idziemy?
-Tak chodźmy.-odpowiedziałam mojemu towarzyszowi i lekko pociągnęłam go w stronę windy.
W czasie drogi cały czas śmialiśmy się. Nie było momentu niezręcznej ciszy. Chociaż mam wrażenie, że z tym chłopakiem, nawet cisza nie byłaby problemem.
Po kilkunastu minutach spaceru doszliśmy do Starbucksa. Zayn otworzył mi drzwi i zaraz po mnie wszedł do lokalu. Czułam już zapach kawy. Udaliśmy się w stronę kasy. Stała za nią ładna brunetka, która gdy tylko zobaczyła kogo będzie obsługiwać zaczęła uśmiechać się do mulata.
-Co będzie dla Pana?-ach no tak ja przecież nie istnieję. Przed nią stoi sam Zayn Malik. Reszta klientów przestaję istnieć.
-Maju co dla ciebie?-chłopak kompletnie zignorował sprzedawczynię i zwrócił się w moją stronę.
-Mrożone karmel macchiato i....-chwilę się zastanowiłam po czym doszłam do wniosku, że nie będę nic jadła.-Tylko mrożone karmel macchiato.-Zayn spojrzał na mnie przymrużając oczy.
-Nie jadłaś śniadania. To najważniejszy posiłek dnia. Więc co wybierasz do zjedzenia?-kurcze jaki on stanowczy. Podoba mi się to oblicze Zayna.
- Wszystkimi tak dyrygujesz?- posłałam mu pełne ciekawości spojrzenie. Chłopak nachylił się i szepnął mi na ucho.
-Tylko nie grzecznymi dziewczynkami, które nie jedzą śniadań.- jego uwodzicielski uśmiech wrócił, ale ja olałam go totalnie zwracając się do sprzedawczyni.
- Niech będzie wrap z indykiem i bekonem.
- W takim razie 2 wrapy, mrożone karmel Macchiato i dla mnie Caffe Misto.- tym razem i do dziewczyny za ladą się uśmiechnął.
Po złożeniu zamówienia ruszyliśmy w stronę stolika. Zayn odsunął mi krzesło i usiadł na przeciwko mnie.
- A więc Maju co wczoraj robiłaś?-wydawał się być bardzo spokojny.
- Wczorajszy dzień zaliczam do bardzo udanych, Panie Malik.
-Tak a to dlaczego?
-Spędziłam go z moją przyjaciółką, przed telewizorem i miską popcornu.
- Ach czyli przez cały dzień się obijałaś?
-Wcale nie Malik. To naprawdę męczące zajęcie.
-Doprawdy-udawał skupionego, ale po chwili nie wytrzymał i zaczął się śmiać. Po kilku sekundach dołączyłam do niego.
- A moja super gwiazda co wczoraj robiła?- czy ja powiedziałam moja?
-TWOJA super gwiazda miała wczoraj sesję- nałożył nacisk na słowo twoja.
-Och to jest dopiero wyczerpujące zajęcie. Trzeba pozować, dobrze się bawić, ale najgorsze jest chyba odebranie czeku. - wszystko wypowiedziałam z lekkim sarkazmem w głosie.
-Dokładnie- i znowu to jego niesamowity uśmiech.
Po zjedzeniu i wypiciu kawy. Wyszliśmy z Zaynem z lokalu. Tym razem nie chwycił mnie za rękę. Strasznie tego żałowałam.
-Mam propozycję-zaczął. Kiwnęłam głową aby kontynuował.- Chodźmy dziś do kina. Znam takie jedno małe. Małe sale, mało ludzi, a patrząc, że jest dziś poniedziałek pewnie będziemy tylko my na sali.
- Z wielką chęcią. O której po mnie będziesz?
- O 16 zaczynam wywiad. Ma potrwać 2 godziny, czyli o 19 będę u ciebie. Pasuje ci to?
- Tak.- dochodziliśmy już pod mój blok. Pod klatką zatrzymaliśmy się. Musiałam się z nim pożegnać, ale na szczęście tylko na kilka godzin.
- W takim razie do zobaczenia.- ucałowałam go w policzek i weszłam do bloku.
Weszłam do mieszkania i od razu znalazłam Jess. Chciałam jej opowiedzieć o dzisiejszym południu i wieczornej randce.
-Hej
- O Majka! Gdzieś ty była?
- Na kawie
-O na kawie i mówisz mi to tak spokojnie. Ja się tu zamartwiałam. A co do kawy nie mogłaś mnie obudzić, poszłybyśmy razem.
-Niestety nie byłam sama- posłałam mojej przyjaciółce uśmiech.
-Z kim w takim razie?
-A jak myślisz?
-Oj ten uśmieszek mówi mi, że mógł to być nasz gwiazdor.
-Jess to jest mój gwiazdor. No może jeszcze nie mój, ale może już niedługo. Idziemy dzisiaj do kina z Zaynem.
- No to świetnie. O której?
-Będzie po mnie o 19.
-Dziś też masz zamiar wrócić tak wcześnie?- spytała się mnie sarkastycznie Jess
- Nie dzisiaj chce spędzić z nim więcej czasu. A teraz pozwól, że pójdę poczytać.
Ruszyłam w stronę mojego pokoju. Położyłam się na łóżku i zaczęłam myśleć czy to wszytko nie dzieje się za szybko. Myślałam tak i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się po kilku godzinach i spojrzałam na zegarek. Była 18:15. O mój boże nie zdążę. Ruszyłam w stronę łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam a następnie wysuszyłam włosy i je wyprostowałam. Wyszłam z łazienki i udałam się do garderoby. Miałam jeszcze 20 minut do przyjścia Zayna. Powinnam się wyrobić. Spojrzałam przez okno i doszłam do wniosku, że może być już chłodno. Postawiłam więc na trochę cieplejszy zestaw. Chwyciłam kosmetyczkę i zrobiłam sobie lekki makijaż. Kiedy psikałam się perfumem usłyszałam dzwonek do drzwi. Wiedziałam kto to więć szybko je otworzyłam.
-Zayn wezmę tylko torebkę i możemy iść.- chwyciłam torebkę, zamknęłam mieszkanie. Mulat chwycił mnie za rękę i poszliśmy do windy. Zapowiadał się naprawdę miły wieczór.

Rozdział 7

^Oczami Majki^
Kiedy rano się obudziłam, natychmiast przypomniały mi się wczorajsze wydarzenia. Z Zaynem rozmawiało mi się cudownie. Czułam jakbym znała go całe życie. Ale tak nie jest. Moje wczorajsze zachowanie? Co by tu dużo mówić, nie tak miało być. Temat mojej rodziny to dla mnie temat tabu. Nie mówię o niej, nie chce słuchać. To boli. Chciałabym aby było inaczej. Abym uśmiechała się kiedy o niej pomyśle. ale jeszcze długo tak nie będzie. 
Śmierć mojej mamy była dla mnie niespodziewanym ciosem. Straciłam najważniejszą osobą w życiu. Jak się później okazało to był dopiero początek. Mój ojciec przed sądem stwierdził, że ze względu na jego pracę nie może mnie wychowywać. W sumie nie przejęłam się tym zbytnio. Chciałam trafić do moich kochanych dziadków. Rodzice mojej mamy to była mi najbliższa rodzina. To z mamą i z nimi spędzałam każde święta. To oni wyprawiali mi przyjęcia urodzinowe w swoim małym domku. Ale sąd postanowił, ze przeszłam za mało i nie przyznał mojej opieki dziadkom. pamiętam jak moja babcia płakała na sali, i mówiła że nie ma się mną kto zająć. Sędzia był niewzruszony. Jego wytłumaczeniem był fakt iż moi dziadkowie nie są już młodzi i nie poradzą sobie z wychowaniem nastolatki. Trafiłam do domu dziecka. Moi dziadkowie przychodzili kiedy tylko była taka możliwość. Pewnego dnia niespodziewanie babcia przyszłą z obcą mi kobietą. Pamiętam ten dzień jak by to było dziś.
"- Maju to jest Ania. To przyjaciółka twojej mamy. Przyjaźniły się od małego - przedstawiła mi kobietę moja babcia. Jednak babcia była wyjątkowo szczęśliwa.
-Maja bardzo miło mi ciebie poznać . Dużo o tobie słyszałam od twojej mamy. - wszystko mówiła z uśmiechem na twarzy.
- Dzień dobry.- tylko tyle byłam w stanie z siebie wydusić. Ona powiedziała, że słyszała o mnie od moje mamy, więc dlaczego ja nie słyszałam o niej?
- Majeczko Ania mieszka w Londynie ze swoim mężem i córką. Wiesz Emila jest od ciebie tylko 2 lata młodsza.- po co moja babcia mi to mówi.  I dlaczego przyprowadziła tu tą panią.
- Tak jestem pewna, że się polubicie.- pani Ania dodała z uśmiechem. 
- Jak to się polubimy? Przyjdzie mnie odwiedzić?
- Nie. Maja muszę ci coś powiedzieć.- moja babcia zaczęła poważnie- Ania chce cię zaadoptować.
- Co? Jak to zaadoptować? Przecież pani mnie nie zna.
- Maja może cię nie znam, ale odkąd pamiętam ja i twoja mama- przerwała na chwilę- Maja Ja i twoja mama, my byłyśmy dla siebie jak siostry. Obiecałyśmy sobie, że zawsze będziemy robiły wszystko, abyśmy my i nasze rodziny były szczęśliwe. Teraz kiedy ona odeszła, muszę spełnić obietnicę. Chcę aby twoja mama była szczęśliwa, gdziekolwiek teraz jest, ale przede wszystkim chcę twojego szczęścia. A tutaj nigdy nie będziesz szczęśliwa. Dlatego razem z twoimi dziadkami uzgodniliśmy, że cię zaadoptuję. Rozmawiałam też z twoim ojcem. On uważa, że to świetny pomysł, a dla ciebie wielka szansa.
- Babciu czy uważasz, że tak będzie dla mnie lepiej? Jak wyjadę z panią Anią do Londynu?- nie chciałam tego, ale nie wytrzymałabym w domu dziecka jeszcze tygodnia, a co dopiero 4 lat.
- Złotko tak będzie najlepiej. Chcę abyś miała rodzinę. Chcę dla ciebie wszystkiego co najlepsze, ale nie mogę ci tego dać.- płakała. Moja babcia płakała. Wstałam i ją przytuliłam.
-Babciu będę za wami tęsknić.
- Maja my za tobą też, ale pamiętaj zawsze możesz nas odwiedzić.-nadal płakała"
I tak o to wylądowałam tu w Londynie. Lubię tu mieszkać, ale nadal tęsknie za Polską. Niby za rok mogę tam wrócić. Ale do czego? Mam tam tylko babcię i dziadka. Tyle, że i tak nie mieszkałabym z nimi. Mieszkają oni 30 km od Poznania. Nie mogłabym studiować i mieszkać pod Poznaniem. Poza tym studia. W Londynie jest kierunek, na który chcę pójść- dziennikarstwo sportowe. Kiedy zaczynałam pisać, nie szło mi najlepiej. Na początku były bajki, opowiadania, później długie pracę na konkursy. Sport pokochałam w podstawówce. Zaczęłam trenować siatkówkę, która przez lata była moją pasją. Pewnego razu przyjaciel mojej mamy zabrał mnie na mecz piłki nożnej. Cały stadion w biło-czerwonych barwach. W tym momencie pokochałam piłkę nożną. I choć nigdy jej nie lubiłam, nagle stała się dla mnie najważniejsza. Po przyjeździe do Londynu moja miłość pogłębiła się. Rob jako fan Arsenalu często zabierał mnie na mecze. A dla mnie możliwość zobaczenia tego była za każdym razem przeżyciem. Przez długi czas myślałam nad tym co robić w życiu. Z jednej strony pisanie, coś co mnie uspokajało, dawało siły na lepsze jutro. Z drugiej sport- niesamowita rozrywka, zabawa. Próbowałam połączyć te dwie rzeczy i nagle wymyśliłam- dziennikarstwo sportowe. Podróżowanie po kraju, może nawet świecie i pisanie relacji z meczy. Zawód idealny. Rob ma znajomego w brytyjskim piśmie sportowym. Jak tylko dostane się na studia, będę mogła zacząć staż.
Z rozmyśleń wyrwało mnie pukanie do drzwi.
-Hej Maja i co nasze plany nadal aktualne?-usłyszałam pytanie zadane przez Jess.
-Jeśli obijanie się można nazwać planami to tak.- moja przyjaciółka się do mnie uśmiechnęła.
- Dobrze ale najpierw mów.- co o co jej chodzi? Co mam mówić?- Maja co się wydarzyło na randce.- aaa o to jej chodzi.
-Do 'tego' incydentu było super.- to jej nie wystarczy ale chce ją trochę pomęczyć.
-Super? Maja mów co robiliście? Gdzie cię zabrał? O czym rozmawialiście?- Jess na jednym tchu wypowiedziała wszystskie te pytania.
- Pojechaliśmy na polanę gdzie Zayn pisze pisosenki. Siedzieliśmy na kocu i rozmawialiśmy. Opowiadał mi o zespole, a chłopakach, o ich początkach, o swojej rodzinie. Po prostu i wszystkim. No prawie wszystkim.-ostatnie zdanie wypowiedziałam zdecydowanie ciszej niż resztę.
- Ok. Nie smucimy się tylko uśmiechamy. Zrobiłam ci śniadanie. Idź się umyć, przebierz się w coś wygodnego i zaczynamy.- wstała i ruszyła w stronę drzwi.
-Jess która godzina?
-Prawie 13, więc wstawaj.
Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy i zęby. Założyłam moją ukochaną bluzę i krótkie czarne szorty. Wysuszyłam włosy i spięłam je w luźnego koka. Ruszyłam w stronę kuchni aby zjeść śniadanio-obiad. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że jest już 13:30.
"Wieczór"
Kładłam się właśnie spać po całym dniu spędzonym z Jess na jedzeniu, oglądaniu i chodzeniu do toalety. Usłyszałam dźwięk sms-a, więc wyciągnęłam telefon spod poduszki i odblokowałam go. Zobaczyłam, że odbiorcą jest Zayn. Szybko kliknęłam w wiadomość. Byłam ciekawa tego co napisał.
"Słodkich snów :* Szkoda, że nie mogłem osobiście :( Z."
To było słodkie.  Chwyciłam telefon i od razu mu odpisałam.
"Też żałuję :( Dobranoc :* M."

sobota, 17 listopada 2012

Rozdział 6

"Oczami Majki"
Siedzimy z Zaynem na tej polanie już dobre 3 godziny a tematy do rozmów nadal nam się nie kończą. Chłopak opowiadał mi o początku zespołu, fankach i byciu sławnym. Teraz zakończył opowiadanie o swojej rodzinie. Muszę przyznać, że nie sądziłam, iż mulat jest taki delikatny, wrażliwy i emocjonalny. Każde jego słowo pokazywało jego uczucia. Przysłuchiwałam się mu z uwagą i cieszyłam, że tu jestem. Właśnie tu. Na tej zwyczajnej ale pięknej polanie. Byliśmy tylko my. Mogłam poznać go lepiej. Tego właśnie chciałam.
- Maja słuchasz mnie?- usłyszałam głos chłopaka.
-Przepraszam zamyśliłam się. Mógłbyś powtórzyć.- mam nadzieję, że nie pomyśli, że się nudzę, bo to by było okropne a ja chyba bym tego nie przeżyła. Przez te kilka godzin przywiązałam się do niego i myśl, że więcej mogłabym go nie zobaczyć ,usłyszeć przeraża mnie.
- Pytałem o Twoją rodzinę.
- O moją rodzinę?- uśmiech z mojej twarzy momentalnie zniknął nie tylko nie to. Ja nie jestem gotowa o tym rozmawiać, nie jeszcze nie.
- Tak Maja o Twoją. Opowiedz mi coś o niej.
- Zayn jest późno powinniśmy już jechać. Opowiem ci następnym razem.- nie chciałam tego tak kończyć ale co miałam zrobić. Samo wspomnienie boli a co dopiero mówienie o tym.
- Maja wszystko okey?- zapytał się z troską- Jak nie chcesz nie musisz mi nic mówić. Ja poczekam.- genialnie. Czemu nawet w takiej sytuacji on nie może powiedzieć mi czegoś co by mną wstrząsnęło tylko musi być delikatny. Powinien  na mnie nawrzeszczeć, że nie jestem z nim szczera. Do oczu napłynęły mi łzy. Fakt, że o mojej rodzinie wie tylko Jess, ale chciałabym aby on też wiedział. Dlaczego nie jestem w stanie mu tego powiedzieć. On zasługuje na szczerość.
- Nie Zayn chce jechać do domu. Teraz.- nie wytrzymałam rozpłakałam się jak małe dziecko. Mulat od razu pojawił się obok mnie i przytulił. Czułam się tak bezpiecznie. Ale nadal chciałam jak  najszybciej wrócić do domu i zamknąć się w swoim pokoju.
- Już dobrze?-kiwnęłam głową.- Dobrze a więc chodźmy.- wstał i podał mi rękę. Złożyliśmy koc, wzięliśmy butelkę  winem, którego nie wypiliśmy ponieważ Zayn prowadził i powoli ruszyliśmy do samochodu.

"Oczami Zayna"
Nie wiem co się dzieje. Jedno pytanie zniszczyło cały nasz wieczór. A było tak dobrze ale ty Zaynie matole, jak zwykle musiałeś coś popsuć. Po cholerę ci było wiedzieć coś o jej rodzinie. Musiałeś zadać to pytanie. Ale w sumie nie to było najgorsze. Widok kiedy z jej twarzy znika uśmiech a pojawiają się łzy był najgorszy. Spędziliśmy ze sobą tylko kilka godzin, a ja chciałbym aby tak zostało. Nie wiem co w niej takiego jest. Czy to ten jej uśmiech, który kiedy tylko się pojawia od razu powoduję, że ja cały się uśmiecham. Czy to fakt, że   ona traktuje mnie jak zwykłego chłopaka a  nie gwiazdę. Czy może ta jej pewność siebie, która ani trochę nie jest arogancka. Chciałbym cofnąć czas i nie zadać tego pytania. Pewnie teraz siedzielibyśmy nadal na kocu, a ona wysyłałaby mi coraz to piękniejsze uśmiechy.
Wsiedliśmy do samochodu i jechaliśmy w ciszy. Myślę, że potrzebowała tego nie zadawanie kolejnych pytań.
Kiedy podjechaliśmy pod jej blok, wysiedliśmy z samochodu i ruszyliśmy do wejścia budynku. Chwilę zastanawiałem się czy chwycenie jej za rękę jest teraz odpowiednią rzeczą ale chciałem jej  pokazać, że jestem z nią. Powoli ująłem jej dłoń, ona tylko spojrzała na mnie i posłała mi delikatny uśmiech, po chwili poczułem jak jej ręka ściska moją. Kiedy wsiedliśmy do windy, nadal nie zamieniając ze sobą słowa od czasu polany, Maja niespodziewanie dla mnie położyła głowę na moim ramieniu. Moje serce zaczęło bić szybciej i w tym momencie biło ono tylko dla niej. Chciałem aby ten chwila trwała wiecznie.

"Oczami Majki"
Stanęliśmy pod moimi drzwiami a ja wciąż byłam mu wdzięczna za chwycenie mnie za rękę. Dla mnie znaczyło to więcej, jak niewypowiedziane- jestem z tobą.
- Maja przepraszam- za co on mnie przeprasza? To ja powinnam błagać go na kolanach aby moje zachowanie nie przeszkodziło nam w dalszej znajomości.- Nie powinienem był zadawać tego pytania,
- Zayn nie masz za co przepraszać. Nic nie wiedziałeś. To moja wina po prostu nie jestem jeszcze gotowa o tym mówić. Ale obiecuję, że kiedyś dowiesz się czym było spowodowane moje dzisiejsze załamanie.- posłałam mu uśmiech. Zasługiwał na niego. Mógł przecież uciec od wariatki, która na słowo RODZINA zaczyna płakać.
- Przyrzekam, że nie będę już więcej o tym wspominał. Jak będziesz gotowa to porozmawiamy.- w tym momencie nie wytrzymałam i pocałowałam go w policzek.
- Dziękuje. Do zobaczenia.- otworzyłam drzwi od mieszkania i zanim się w nim znalazłam spojrzałam jeszcze raz na mulata. Stał w miejscu.
- Do zobaczenia Maja. Zadzwonię.- uśmiechnęłam się. Chciał się ze mną jeszcze raz spotkać pomimo tego wszystkiego co się dzisiaj wydarzyło.
Weszłam do mieszkania z uśmiechem na twarzy. Kiedy Jess zorientowała się, że przyszłam przybiegła do mnie. Ale ku mojemu zdziwieniu nie padło pytanie jak było , tylko co on ci zrobił.
- Maja co on ci zrobił? Co się stało?
- Jess nic się nie stało. O co ci chodzi?- dziewczyna pociągnęła mnie  w stronę łazienki. Kiedy stanęłam przed lustrem i zobaczyłam jak wyglądam przeraziłam się,
- Nadal będziesz twierdzić, że nic się nie stało?
- A on chce umówić się jeszcze raz?- spytałam się pod nosem ale nie oczekiwałam od nikogo odpowiedzi. Zayn widział mnie w fatalnym stanie a mimo to powiedział, że zadzwoni. Miałam ochotę skakać z radości.
- Maja powiedz mi co się stało?
- Spokojnie Jess. Zayn nic mi nie zrobił.
- To dlaczego jesteś cała rozmazana od płaczu?
- Spytał się o moją rodzinę. - odpowiedziałam jej spuszczając głowę w dół. Jess od razu mnie przytuliła a łzy po raz kolejny tego wieczoru zaczęły płynąć z moich oczu.
- Majka spokojnie. Nic się stało.- no nie kolejna osoba i znowu to samo.
- Boże Jess stało się.- podniosłam głos- Stało się bo ja chciałabym mu wszytko powiedzieć, nie inaczej chciałabym aby słowo rodzina i nie wywoływało i mnie łez. Rozumiesz. On przez cały czas odpowiadał na wszystkie moje pytanie. Te ogólne i osobiste. A ja głupia nie potrafiłam odpowiedzieć na jedno jakże proste.  Wiesz co w tym wszystkim najgorsze? Zareagował tak jak ty w tym momencie. Pomimo tego, że powiedziałam mu, że chce wracać do domu, on mnie przytulił i powiedział, że poczeka aż sama będę w stanie mu to powiedzieć. Nie rozumiem dlaczego na mnie nie krzykniecie, nie powiecie, że zachowuje się jak małe dziecko. Dlaczego?- ostatnie słowo wypowiedział szeptem. Moja przyjaciółka nic nie powiedziała tylko po raz kolejny mnie przytuliła. Potrzebowałam tego.
- Chcesz wiedzieć dlaczego?- kiwnęłam głową- Bo mi, ale z tego co mówisz też i jemu zależy na Tobie.Byłoby ci lepiej gdyby on wstał i nie odezwał się do ciebie słowem. Nie, nie byłoby. Wiesz skąd to wiem. Bo jesteś dla mnie jak siostra. Znam cię lepiej niż ty sama się znasz i na odwrót. A Zayn zadzwoni. Każdy facet, który spędził by z tobą kilka chwil zadzwoniłby. A teraz zmyj makijaż, weź prysznic i do łóżka. Jutro zrobimy sobie babski dzień z filmami. Założymy dresy, nie umalujemy się i nie uczeszemy. Będziemy tylko jadły i oglądały. Co ty na to?- uśmiechnęłam się  do Jess. Ma racje zna mnie lepiej niż ja sama siebie. Tego własnie potrzebuje.

niedziela, 21 października 2012

Rozdział 5


"rozmowa telefoniczna"
- Halo- usłyszałam po drugiej stronie słuchawki. To był on, jego głos.
- Cześć Zayn
- Maja to ty???
- Tak Zayn to ja
-Cieszę się, że zadzwoniłaś
- Prosiłeś więc dzwonię
- Myślałem, że nie zadzwonisz
- Dzwonię aby dać ci ostatnią szanse. Mam nawet propozycje.
- Zamieniam się w słuch
- Za chwilę wyślę ci mój adres, o 18 przyjedziesz po mnie i zabierzesz mnie w jakieś wyjątkowe miejsce.
- Nie będę o 19
-Dobrze w takim razie do zobaczenia Zayn
- Do zobaczenia. Załóż coś ładnego.
Spojrzałam na zegar i się przeraziłam. Była już 14:15. A do mnie dopiero teraz dotarło,że nie mam w co się ubrać. Może i moja szafa była pełna ale nie sądze by było w niej coś odpowiedniego na randkę z gwiazdą.No świetnie nie dość, że zostało mi mało czasu to jeszcze muszę iść na zakupy.
-Jess musimy iść na zakupy.Ubieraj się za 40 min wychodzimy.
- Dobrze spokojnie. Widzimy się na dole.
Pobiegłam do swojego pokoju i weszłam pod prysznic. Po wykonaniu wszystkich  czynności w łazience postanowiłam pójść i szybko się ubrać. W moje ręce od razu wpadło to <pacz>. Zrobiłam szybko lekki makijaż i poszłam do kuchni zrobić sobie chociaż kanapkę. Kiedy skończyłam jeść Jess zaszła na dół. Wyglądała pięknie.<pacz>

"Oczami Jess"
Kiedy wróciłyśmy z zakupów Maja od razu poleciała się przygotować do randki. Już dawno nie widziałam jej tak podekscytowanej. Ciesze się z jej szczęścia. Nie rozumiem tylko jak można ufać facetom. Każdy z nich jest taki sam. Rozkochają, przelecą i zostawiam. Najgorsze jest to, że dziewczyna nawet jeśli raz zostanie wykorzystana, nabierze się kolejny raz. Ale nie ja. Ja pogrywam tak samo jak oni. Nie wiem czy teraz potrafiłabym się zakochać. To już chyba nie możliwe. Chociaż perspektywa samotnej przyszłości mnie przeraża. Wracając do Majki, powiem szczerze, że jej zauroczenie trochę zepsuło mój plan. Właściwie nie, przez nie nie mogę nawet próbować uwieść tego frajera. Nie powiem bardzo przystojnego, uroczego i seksownego ale nadal frajera. Maja jest dla mnie najważniejsza a jeżeli miedzy nią a Zaynem do czegoś dojdzie, złamane serce Harry'ego mogło by popsuć stosunki między nimi. Nie chcę tego. Chcę żeby była szczęśliwa.
Nagle usłyszałam wołanie  z pokoju Majki. Pewnie potrzebuję rady. Kiedy weszłam do jej pokoju, nie mogłam nic powiedzieć. Maja wyglądała cudownie. Swoje piękne, długie, blond włosy lekko podkręciła na dole, na twarzy miała delikatny makijaż. A sukienka, niezwykła. Jej  niebieski kolor idealnie podkreśla kolor oczu Majki.<pacz>.
-Maja wyglądasz cudownie. Zayn oszaleje jak cię zobaczy.
-Mam taką nadzieję.

"Oczami Majki"
-Maja wyglądasz cudownie. Zayn oszaleje jak cię zobaczy.- nie byłam pewna czy ten strój to nie przesada, ale Jess komplementując mnie przekonała mnie, że tak muszę pójść ubrana na randkę z Zaynem.
- Mam taką nadzieję.
-Na pewno tak będzie.-przyjaciółka obdarzyła mnie jej cudownym uśmiechem i pokazała swoje urocze dołeczki.
-Jess która godzina?
-Za 10 minut twój książę powinien się zjawić.- stresuje się strasznie. Co jak ta randka to będzie totalny niewypał.
-Dobrze więc jeszcze perfumy i czekamy na dzwonek.
Dlaczego ja się tak stresuje. Maja opanuj się. To tylko randka. Mam nadzieję, że nie zrobię z siebie idiotki.
Dzwonek. O nie przyszedł. Już chyba za późno żeby się wycofać.Muszę być twarda i nie mogę mu okazać tego, że się stresuję.
- To chyba on. Do zobaczenia. Mam nadzieję, że nie wrócę szybko.
- Powodzenia.-ruszyłam w stronę drzwi przy okazji zabierając z szafy czarną marynarkę. Głęboki wdech.
I otwieramy drzwi.
-Hej- Zayn wyglądał zabójczo. <pacz>
- O mój Boże Maja
- Co się stało? Aż tak źle wyglądam?- może jednak przesadziłam. Powinnam ubrać coś mniej oficjalnego.
- Nie wyglądasz cudownie. Idealnie.- Malik pokazał szereg swoich białych ząbków. Czy ja już mówiłam, jaki on ma piękny uśmiech.
- Cieszę się- wysłałam mu najładniejszy uśmiech jaki potrafiłam.-Idziemy?-spytałam się po chwili.
- Tak oczywiście.- Zayn podał mi rękę. Chwile się zawahałam ale postanowiłam zaryzykować. Ujęłam dłoń mulata i ruszyliśmy w stronę jego samochodu. Jak przystało na dżentelmena, chłopka otworzył mi drzwi i je za mną zamknął. Potem zasiadł za kierownicą.
- Zayn mogę wiedzieć gdzie jedziemy?- byłam ciekawa co przygotował.
-Nie możesz.- odpowiedział krótko.
- Dlaczego?
- Bo właśnie się nad tym zastanawiam.- nie wierzę Malik nawet nie pomyślał gdzie wziąć mnie na randkę. Odwróciłam głowę w stronę szyby i postanowiłam się do niego nie odzywać. Byłam tylko trochę wkurzona, ale chciałam zobaczyć jego reakcję.
- Maja nie bądź zła.- nic nie odpowiedziałam- Maja.
-Słucham?- spojrzałam w jego oczy i zaraz tego pożałowałam. Jedno jego spojrzenie a moje serce wali jak oszalałe.
-Przepraszam, że dopiero teraz myślę gdzie cię zabrać, ale mam powód.-spojrzałam na niego z zaciekawieniem.
- Jaki powód?
- Maja jesteś zbyt wyjątkowa aby zabrać cię do kina czy restauracji. A czasu na przygotowanie czegoś wyjątkowego za dużo mi nie dałaś.- czy on to na prawdę powiedział. Jestem zbyt wyjątkowa. Jestem pewna , że na moich polikach pojawiły się teraz rumieńce. W głowię miałam już pewien plan.
-Piszesz?W sensie piosenki?- spytałam się go.
- Tak ale co to teraz ma do rzeczy.-bingo
- Gdzie je piszesz?
- Jest taka jedna polana za miastem. Obok las i mały strumyczek. Kiedy chcę coś napisać właśnie tam jadę. Zapominam tam o wszystkim.
- Stój!- powiedziałam podnosząc ton
- Nie Majka ja zaraz coś wymyślę. Będzie idealnie, przyrzekam.
- Zatrzymaj się przy tym sklepie.- Zayn zatrzymał samochód a ja poszłam do sklepu. Kupiłam wino i wróciłam do samochodu. Malik był lekko zszokowany moim powrotem dlatego pierwsza zabrałam głos.
- Jedziemy na tą polanę.
- Na moją polanę?
- Tak Zayn na twoją polanę.-uśmiechnęłam się do niego szeroko, a on to odwzajemnił.
- Jesteś niesamowita. Mówiłem ci już to?- mój uśmiech powiększył się jeszcze bardziej.
- Nie ale mam nadzieję, że się poprawisz.
- Obiecuję.  I uwierz mi tą obietnicę będzie mi łatwo spełnić.- znowu się zarumieniłam.
Resztę drogi przebyliśmy w ciszy co chwilę patrząc na siebie ukradkiem.
Wreszcie dojechaliśmy. Zayn wysiadł  z samochodu a ja czekałam aż podejdzie i otworzy mi drzwi. Normalnie otworzyłabym je sama ale. Nie w sumie nie wiem dlaczego nie otworzyłam ich sama. Malik otworzył mi drzwi i podał rękę.
- Uważaj.- jejciu z jaką troską on to powiedział. Nie Majka stop. To dzieję się za szybko. Szliśmy w ciszy.
-Kurde. - doszliśmy a mojemu towarzyszowi chyba coś się przypomniało.
- Coś się stało?
- Poczekaj na mnie. Za minutę będę.- puścił moją rękę i ruszył szybkim krokiem w stronę samochodu. Widziałam, że coś z niego wyjął ale nie wiedziałam co. Po chwili Zayn stał już obok mnie trzymając w ręku chyba koc. Tak to na pewno koc. Malik rozłożył go po czym pomógł mi usiąść, sekundę potem siedział już obok mnie. Siedzieliśmy chwilę w ciszy, którą w końcu mulat przełamał.
- Dlaczego chciałaś tu przyjechać? Wydaję mi się, że każda dziewczyna chciałaby pojechać do wystawnej restauracji a nie siedzieć na kocu, na totalnym odludziu, z winem i bez kieliszków.
- Zayn ja nie jestem każda. A poza tym chciałam spędzić trochę czasu z tobą. Nie twoimi fankami. Z tego co  pamiętam masz ich trochę.
- Oj tylko kilka. - znowu ten uśmiech. Już sama nie wiem co lepsze jego uśmiech czy oczy.- Ale jesteś pewna, że chcesz tu zostać?
- Tak. Jest idealnie.
- Masz rację jest idealnie.

Rozdział 4

"Oczami Majki"
-Przejdę od razu do rzeczy! Ty i Zayn co to wczoraj między wami miało znaczyć????
- Oj Jess to nic takiego. Pewnie mu się spodobałam i tyle.- w sumie nie wiem dlaczego nie powiedziałam jej prawdy. Ona jest moją najlepszą przyjaciółką, a ja zamiast jej wszystko powiedzieć udaję, że nie wiem o co chodzi.
- Majka dlaczego mnie okłamujesz? Nie ufasz mi już? Wiem, że wydarzyło się coś między tobą a mulatem!!!! Błagam nie kłam!!!!
- Jess to nie tak. - no świetnie co ja najlepszego zrobiłam. Okłamał swoją BFF tylko w sumie sama nie wiem dlaczego. Czy to mnie tłumaczy???
- To jak? Maja jak?- Jess była już lekko zdenerwowana.
- No dobrze, powiem ci. To Zayn, ten koleś, którego poznałam, którego spotkałam po koncercie. Pamiętasz mówiłam ci o nim?
-Ten, którego spotkałaś jak poszłaś zapilić????? To był Zayn. Zayn z One Dierection???
- Tak Jess dokładnie ten sam.- spuściłam głowę na dół, ale chwilę potem jej słowa znowu zabrzmiały w mojej głowie.
- Czekaj skąd wiesz, że poszłam zapalić???- jasna cholera jak ona się domyśliła???
- Maja znam cię. Wiem kiedy kłamiesz. Ale przede wszystkim czuję. W szczególności odór papierosów.- czy ona wiedziała, że popalam? Dlaczego nigdy nic nie powiedziała?
- Czyli, że wiesz iż czasami zdarzy mi się zapalić?- miałam nadzieję, że wiedziała. Czułam, że w innym wypadku może być ze mną kiepsko/
- Tak Maja wiedziałam. Uprzedzę twoje pytanie dlaczego nigdy nic nie powiedziałam. Po prostu uważam, że i tak ograniczyłaś już palenie a ten jeden papieros raz w tygodniu chyba nie wyrządzi ci aż tak dużej krzywdy!!!- ona jest cudowna zawsze wiedziałam, że Jess jest mi najbliższa ale teraz kocham ją jeszcze bardziej.
- Ale teraz koniec gadania o papierosach. Co zaszło między tobą a nim przy podpisywaniu autografów????
- Jess po prostu przyłapałam go na kłamstwie. Chciałam żeby wytłumaczył mi dlaczego mnie oszukał. Kiedy skończył się tłumaczyć odeszłam do następnego kolesia, tego blondyna mówiąc Zaynowi, że jego autograf sobie daruję.- chciałam dokończyć jej opowiadanie historyjki ale ona postanowiła mi to uniemożliwić.
- Co Maja chciałaś zmarnować taką okazję. Koleś wcale nie musiał ci się tłumaczyć a ty go spławiłaś???? Boże dlaczego???
- Jess!-krzyknęłam- Spokojnie. Do akcji wkroczył ten słodki blondasek mówiąc Zaynowi, że nie powinien pozwolić mi odejść. Zayn kazał mu się zamknąć a ja próbując uspokoić sytuację dałam brunetowi sygnał, że jak się postara to nie wszystko stracone.- Jess patrzyła na mnie z zaciekawieniem, myśląc nad czymś intensywnie.
- Świetnie!!!- moja przyjaciółka krzyknęła z radością- Chyba mu się spodobałaś. Mam zamiar to wykorzystać w moim planie.- uśmiechnęła się do mnie szeroko.
- Nie mam mowy.- opowiedziałam jej z małą złością w głosie. To, że ona wykorzystuję facetów to jej sprawa, ale ja nie będę brała udziału w tych gierkach. Zwłaszcza, że Zayn naprawdę mi się spodobał.- Nie pomogę tym razem. Ona naprawdę mi się spodobał. Jess musisz to uszanować.
- Majka ale..-przerwałam jej.
- Nie Jess nie ma żadnego ale.- skończyłam stanowczym tonem. Jess pokręciła chwilę głową ale po chwili uśmiechnęła do mnie szeroko.
- Dobrze Maja. Jesteś dla mnie najważniejsza.
- Cieszę się. - odwzajemniłam jej uśmiech.
- A teraz wstawaj, bierz telefon, dzwoń do niego i umów się z nim.- ona żartuję. Jestem pewna siebie, ale to jest jakiś tam chłopak to gwiazda.
- Jess i co ja mam mu niby powiedzieć??? Hej to ja Maja. Moze pójdziemy do kina? On pomyśli, że jestem nienormalna.- naprawdę nie chciałam zrobić z siebie idiotki przed nim.
- Nie z tego co wiem Zayn lubi pewne siebie dziewczyny, więc zadzwonisz podasz mu adres i powiesz, że czekasz na niego dzisiaj o 18 i masz nadzieję, że wymyśli coś specjalnego.- w sumie to Jess miała rację. To on się teraz powinien postarać, ale czy powinnam dzwonić już na drugi dzień może poczekam tydzień lub dwa.
- Myślisz, że powinnam trochę poczekać zanim zadzwonię???- spytałam moją kumpelę.
- Nie kuj żelazo puki gorące. - nie jestem przekonana ale okey
- Dobrze umówię się z nim.- uśmiechnęłam się do mojej przyjaciółki i poszłam do swojego pokoju aby poszukać numeru do Zayna. Kiedy weszłam do pokoju i znalazłam numer zeszłam z powrotem na dół i usiadłam na kanapie w salonie. Po chwili Jess siedziała już obok mnie. Wybrałam jego numer jeden sygnał, drugi. Moje serce strasznie waliło.