Kiedy rano się obudziłam, natychmiast przypomniały mi się wczorajsze wydarzenia. Z Zaynem rozmawiało mi się cudownie. Czułam jakbym znała go całe życie. Ale tak nie jest. Moje wczorajsze zachowanie? Co by tu dużo mówić, nie tak miało być. Temat mojej rodziny to dla mnie temat tabu. Nie mówię o niej, nie chce słuchać. To boli. Chciałabym aby było inaczej. Abym uśmiechała się kiedy o niej pomyśle. ale jeszcze długo tak nie będzie.
Śmierć mojej mamy była dla mnie niespodziewanym ciosem. Straciłam najważniejszą osobą w życiu. Jak się później okazało to był dopiero początek. Mój ojciec przed sądem stwierdził, że ze względu na jego pracę nie może mnie wychowywać. W sumie nie przejęłam się tym zbytnio. Chciałam trafić do moich kochanych dziadków. Rodzice mojej mamy to była mi najbliższa rodzina. To z mamą i z nimi spędzałam każde święta. To oni wyprawiali mi przyjęcia urodzinowe w swoim małym domku. Ale sąd postanowił, ze przeszłam za mało i nie przyznał mojej opieki dziadkom. pamiętam jak moja babcia płakała na sali, i mówiła że nie ma się mną kto zająć. Sędzia był niewzruszony. Jego wytłumaczeniem był fakt iż moi dziadkowie nie są już młodzi i nie poradzą sobie z wychowaniem nastolatki. Trafiłam do domu dziecka. Moi dziadkowie przychodzili kiedy tylko była taka możliwość. Pewnego dnia niespodziewanie babcia przyszłą z obcą mi kobietą. Pamiętam ten dzień jak by to było dziś.
"- Maju to jest Ania. To przyjaciółka twojej mamy. Przyjaźniły się od małego - przedstawiła mi kobietę moja babcia. Jednak babcia była wyjątkowo szczęśliwa.
-Maja bardzo miło mi ciebie poznać . Dużo o tobie słyszałam od twojej mamy. - wszystko mówiła z uśmiechem na twarzy.
- Dzień dobry.- tylko tyle byłam w stanie z siebie wydusić. Ona powiedziała, że słyszała o mnie od moje mamy, więc dlaczego ja nie słyszałam o niej?
- Majeczko Ania mieszka w Londynie ze swoim mężem i córką. Wiesz Emila jest od ciebie tylko 2 lata młodsza.- po co moja babcia mi to mówi. I dlaczego przyprowadziła tu tą panią.
- Tak jestem pewna, że się polubicie.- pani Ania dodała z uśmiechem.
- Jak to się polubimy? Przyjdzie mnie odwiedzić?
- Nie. Maja muszę ci coś powiedzieć.- moja babcia zaczęła poważnie- Ania chce cię zaadoptować.
- Co? Jak to zaadoptować? Przecież pani mnie nie zna.
- Maja może cię nie znam, ale odkąd pamiętam ja i twoja mama- przerwała na chwilę- Maja Ja i twoja mama, my byłyśmy dla siebie jak siostry. Obiecałyśmy sobie, że zawsze będziemy robiły wszystko, abyśmy my i nasze rodziny były szczęśliwe. Teraz kiedy ona odeszła, muszę spełnić obietnicę. Chcę aby twoja mama była szczęśliwa, gdziekolwiek teraz jest, ale przede wszystkim chcę twojego szczęścia. A tutaj nigdy nie będziesz szczęśliwa. Dlatego razem z twoimi dziadkami uzgodniliśmy, że cię zaadoptuję. Rozmawiałam też z twoim ojcem. On uważa, że to świetny pomysł, a dla ciebie wielka szansa.
- Babciu czy uważasz, że tak będzie dla mnie lepiej? Jak wyjadę z panią Anią do Londynu?- nie chciałam tego, ale nie wytrzymałabym w domu dziecka jeszcze tygodnia, a co dopiero 4 lat.
- Złotko tak będzie najlepiej. Chcę abyś miała rodzinę. Chcę dla ciebie wszystkiego co najlepsze, ale nie mogę ci tego dać.- płakała. Moja babcia płakała. Wstałam i ją przytuliłam.
-Babciu będę za wami tęsknić.
- Maja my za tobą też, ale pamiętaj zawsze możesz nas odwiedzić.-nadal płakała"
I tak o to wylądowałam tu w Londynie. Lubię tu mieszkać, ale nadal tęsknie za Polską. Niby za rok mogę tam wrócić. Ale do czego? Mam tam tylko babcię i dziadka. Tyle, że i tak nie mieszkałabym z nimi. Mieszkają oni 30 km od Poznania. Nie mogłabym studiować i mieszkać pod Poznaniem. Poza tym studia. W Londynie jest kierunek, na który chcę pójść- dziennikarstwo sportowe. Kiedy zaczynałam pisać, nie szło mi najlepiej. Na początku były bajki, opowiadania, później długie pracę na konkursy. Sport pokochałam w podstawówce. Zaczęłam trenować siatkówkę, która przez lata była moją pasją. Pewnego razu przyjaciel mojej mamy zabrał mnie na mecz piłki nożnej. Cały stadion w biło-czerwonych barwach. W tym momencie pokochałam piłkę nożną. I choć nigdy jej nie lubiłam, nagle stała się dla mnie najważniejsza. Po przyjeździe do Londynu moja miłość pogłębiła się. Rob jako fan Arsenalu często zabierał mnie na mecze. A dla mnie możliwość zobaczenia tego była za każdym razem przeżyciem. Przez długi czas myślałam nad tym co robić w życiu. Z jednej strony pisanie, coś co mnie uspokajało, dawało siły na lepsze jutro. Z drugiej sport- niesamowita rozrywka, zabawa. Próbowałam połączyć te dwie rzeczy i nagle wymyśliłam- dziennikarstwo sportowe. Podróżowanie po kraju, może nawet świecie i pisanie relacji z meczy. Zawód idealny. Rob ma znajomego w brytyjskim piśmie sportowym. Jak tylko dostane się na studia, będę mogła zacząć staż.
Z rozmyśleń wyrwało mnie pukanie do drzwi.
-Hej Maja i co nasze plany nadal aktualne?-usłyszałam pytanie zadane przez Jess.
-Jeśli obijanie się można nazwać planami to tak.- moja przyjaciółka się do mnie uśmiechnęła.
- Dobrze ale najpierw mów.- co o co jej chodzi? Co mam mówić?- Maja co się wydarzyło na randce.- aaa o to jej chodzi.
-Do 'tego' incydentu było super.- to jej nie wystarczy ale chce ją trochę pomęczyć.
-Super? Maja mów co robiliście? Gdzie cię zabrał? O czym rozmawialiście?- Jess na jednym tchu wypowiedziała wszystskie te pytania.
- Pojechaliśmy na polanę gdzie Zayn pisze pisosenki. Siedzieliśmy na kocu i rozmawialiśmy. Opowiadał mi o zespole, a chłopakach, o ich początkach, o swojej rodzinie. Po prostu i wszystkim. No prawie wszystkim.-ostatnie zdanie wypowiedziałam zdecydowanie ciszej niż resztę.
- Ok. Nie smucimy się tylko uśmiechamy. Zrobiłam ci śniadanie. Idź się umyć, przebierz się w coś wygodnego i zaczynamy.- wstała i ruszyła w stronę drzwi.
-Jess która godzina?
-Prawie 13, więc wstawaj.
Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy i zęby. Założyłam moją ukochaną bluzę i krótkie czarne szorty. Wysuszyłam włosy i spięłam je w luźnego koka. Ruszyłam w stronę kuchni aby zjeść śniadanio-obiad. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że jest już 13:30.
"Wieczór"
Kładłam się właśnie spać po całym dniu spędzonym z Jess na jedzeniu, oglądaniu i chodzeniu do toalety. Usłyszałam dźwięk sms-a, więc wyciągnęłam telefon spod poduszki i odblokowałam go. Zobaczyłam, że odbiorcą jest Zayn. Szybko kliknęłam w wiadomość. Byłam ciekawa tego co napisał.
"Słodkich snów :* Szkoda, że nie mogłem osobiście :( Z."
To było słodkie. Chwyciłam telefon i od razu mu odpisałam.
"Też żałuję :( Dobranoc :* M."
I tak o to wylądowałam tu w Londynie. Lubię tu mieszkać, ale nadal tęsknie za Polską. Niby za rok mogę tam wrócić. Ale do czego? Mam tam tylko babcię i dziadka. Tyle, że i tak nie mieszkałabym z nimi. Mieszkają oni 30 km od Poznania. Nie mogłabym studiować i mieszkać pod Poznaniem. Poza tym studia. W Londynie jest kierunek, na który chcę pójść- dziennikarstwo sportowe. Kiedy zaczynałam pisać, nie szło mi najlepiej. Na początku były bajki, opowiadania, później długie pracę na konkursy. Sport pokochałam w podstawówce. Zaczęłam trenować siatkówkę, która przez lata była moją pasją. Pewnego razu przyjaciel mojej mamy zabrał mnie na mecz piłki nożnej. Cały stadion w biło-czerwonych barwach. W tym momencie pokochałam piłkę nożną. I choć nigdy jej nie lubiłam, nagle stała się dla mnie najważniejsza. Po przyjeździe do Londynu moja miłość pogłębiła się. Rob jako fan Arsenalu często zabierał mnie na mecze. A dla mnie możliwość zobaczenia tego była za każdym razem przeżyciem. Przez długi czas myślałam nad tym co robić w życiu. Z jednej strony pisanie, coś co mnie uspokajało, dawało siły na lepsze jutro. Z drugiej sport- niesamowita rozrywka, zabawa. Próbowałam połączyć te dwie rzeczy i nagle wymyśliłam- dziennikarstwo sportowe. Podróżowanie po kraju, może nawet świecie i pisanie relacji z meczy. Zawód idealny. Rob ma znajomego w brytyjskim piśmie sportowym. Jak tylko dostane się na studia, będę mogła zacząć staż.
Z rozmyśleń wyrwało mnie pukanie do drzwi.
-Hej Maja i co nasze plany nadal aktualne?-usłyszałam pytanie zadane przez Jess.
-Jeśli obijanie się można nazwać planami to tak.- moja przyjaciółka się do mnie uśmiechnęła.
- Dobrze ale najpierw mów.- co o co jej chodzi? Co mam mówić?- Maja co się wydarzyło na randce.- aaa o to jej chodzi.
-Do 'tego' incydentu było super.- to jej nie wystarczy ale chce ją trochę pomęczyć.
-Super? Maja mów co robiliście? Gdzie cię zabrał? O czym rozmawialiście?- Jess na jednym tchu wypowiedziała wszystskie te pytania.
- Pojechaliśmy na polanę gdzie Zayn pisze pisosenki. Siedzieliśmy na kocu i rozmawialiśmy. Opowiadał mi o zespole, a chłopakach, o ich początkach, o swojej rodzinie. Po prostu i wszystkim. No prawie wszystkim.-ostatnie zdanie wypowiedziałam zdecydowanie ciszej niż resztę.
- Ok. Nie smucimy się tylko uśmiechamy. Zrobiłam ci śniadanie. Idź się umyć, przebierz się w coś wygodnego i zaczynamy.- wstała i ruszyła w stronę drzwi.
-Prawie 13, więc wstawaj.
Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy i zęby. Założyłam moją ukochaną bluzę i krótkie czarne szorty. Wysuszyłam włosy i spięłam je w luźnego koka. Ruszyłam w stronę kuchni aby zjeść śniadanio-obiad. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że jest już 13:30.
"Wieczór"
Kładłam się właśnie spać po całym dniu spędzonym z Jess na jedzeniu, oglądaniu i chodzeniu do toalety. Usłyszałam dźwięk sms-a, więc wyciągnęłam telefon spod poduszki i odblokowałam go. Zobaczyłam, że odbiorcą jest Zayn. Szybko kliknęłam w wiadomość. Byłam ciekawa tego co napisał.
"Słodkich snów :* Szkoda, że nie mogłem osobiście :( Z."
To było słodkie. Chwyciłam telefon i od razu mu odpisałam.
"Też żałuję :( Dobranoc :* M."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz