poniedziałek, 26 listopada 2012

Rozdział 8

^Oczami Majki^
Obudziłam się rano, a uśmiech nie schodził mi z twarzy. To wszystko spowodowane było jedną wiadomością od Zayna. Postanowiłam, że to ja wykonam następny krok, więc chwyciłam mój telefon.
"Miłego dnia :) M."
 Nie czekając na odpowiedź poszłam wziąć prysznic. Po zaliczeniu porannej toalety, spojrzałam na mój telefon. Jedna wiadomość.
"Mam nadzieję, że taki będzie. Z."
Sięgnęłam po rzeczy do szafy i się w nie przebrałam. Na dworze było ciepło, więc postawiłam na przewiewną, letnią sukienkę, włosy spięłam w warkocza.
Wiedziałam, że po wczorajszym dniu w lodówce nie ma jedzenia, dlatego od razu ruszyłam w stronę drzwi, aby udać się do sklepu. Kiedy zakładałam buty, usłyszałam dzwonek do drzwi. Uchyliłam je lekko i oniemiałam.
Za drzwiami stał Zayn. Ubrany w zieloną koszulkę i swój piękny uśmiech.
- Hej-uśmiechnęłam się- Co ty tu robisz?
-Zabieram cię na kawę.Co ty na to?- Zayn zaskoczył mnie po raz kolejny, oczywiście pozytywnie.
-Z przyjemnością, ale napiszę Jess, że wychodzę.-chciałam już wejść do mieszkania, ale chłopak chwycił mnie za nadgarstek.
-Napiszesz jej sms-a. chodźmy już.-powiedział, patrząc mi cały czas w oczy.
-Dobrze.-uśmiechnęłam się i dodałam- Wezmę tylko torebkę.-chwyciłam torbę leżącą na szafce przy wyjściu oraz klucze. Powoli zamknęłam drzwi i je zakluczyłam.
Odwróciłam się w stronę Zayna. Mulat cały czas mi się przyglądał z uśmiechem na twarzy.
- O co chodzi?-musiałam zadać to pytanie. Patrzył się na mnie a ja nie wiedziałam z jakiego powodu.
-Wyglądasz ślicznie.-po wypowiedzeniu tych słów pocałował mnie w policzek. Następnie ujął moją dłoń. Tym razem zrobił to pewnie.- Idziemy?
-Tak chodźmy.-odpowiedziałam mojemu towarzyszowi i lekko pociągnęłam go w stronę windy.
W czasie drogi cały czas śmialiśmy się. Nie było momentu niezręcznej ciszy. Chociaż mam wrażenie, że z tym chłopakiem, nawet cisza nie byłaby problemem.
Po kilkunastu minutach spaceru doszliśmy do Starbucksa. Zayn otworzył mi drzwi i zaraz po mnie wszedł do lokalu. Czułam już zapach kawy. Udaliśmy się w stronę kasy. Stała za nią ładna brunetka, która gdy tylko zobaczyła kogo będzie obsługiwać zaczęła uśmiechać się do mulata.
-Co będzie dla Pana?-ach no tak ja przecież nie istnieję. Przed nią stoi sam Zayn Malik. Reszta klientów przestaję istnieć.
-Maju co dla ciebie?-chłopak kompletnie zignorował sprzedawczynię i zwrócił się w moją stronę.
-Mrożone karmel macchiato i....-chwilę się zastanowiłam po czym doszłam do wniosku, że nie będę nic jadła.-Tylko mrożone karmel macchiato.-Zayn spojrzał na mnie przymrużając oczy.
-Nie jadłaś śniadania. To najważniejszy posiłek dnia. Więc co wybierasz do zjedzenia?-kurcze jaki on stanowczy. Podoba mi się to oblicze Zayna.
- Wszystkimi tak dyrygujesz?- posłałam mu pełne ciekawości spojrzenie. Chłopak nachylił się i szepnął mi na ucho.
-Tylko nie grzecznymi dziewczynkami, które nie jedzą śniadań.- jego uwodzicielski uśmiech wrócił, ale ja olałam go totalnie zwracając się do sprzedawczyni.
- Niech będzie wrap z indykiem i bekonem.
- W takim razie 2 wrapy, mrożone karmel Macchiato i dla mnie Caffe Misto.- tym razem i do dziewczyny za ladą się uśmiechnął.
Po złożeniu zamówienia ruszyliśmy w stronę stolika. Zayn odsunął mi krzesło i usiadł na przeciwko mnie.
- A więc Maju co wczoraj robiłaś?-wydawał się być bardzo spokojny.
- Wczorajszy dzień zaliczam do bardzo udanych, Panie Malik.
-Tak a to dlaczego?
-Spędziłam go z moją przyjaciółką, przed telewizorem i miską popcornu.
- Ach czyli przez cały dzień się obijałaś?
-Wcale nie Malik. To naprawdę męczące zajęcie.
-Doprawdy-udawał skupionego, ale po chwili nie wytrzymał i zaczął się śmiać. Po kilku sekundach dołączyłam do niego.
- A moja super gwiazda co wczoraj robiła?- czy ja powiedziałam moja?
-TWOJA super gwiazda miała wczoraj sesję- nałożył nacisk na słowo twoja.
-Och to jest dopiero wyczerpujące zajęcie. Trzeba pozować, dobrze się bawić, ale najgorsze jest chyba odebranie czeku. - wszystko wypowiedziałam z lekkim sarkazmem w głosie.
-Dokładnie- i znowu to jego niesamowity uśmiech.
Po zjedzeniu i wypiciu kawy. Wyszliśmy z Zaynem z lokalu. Tym razem nie chwycił mnie za rękę. Strasznie tego żałowałam.
-Mam propozycję-zaczął. Kiwnęłam głową aby kontynuował.- Chodźmy dziś do kina. Znam takie jedno małe. Małe sale, mało ludzi, a patrząc, że jest dziś poniedziałek pewnie będziemy tylko my na sali.
- Z wielką chęcią. O której po mnie będziesz?
- O 16 zaczynam wywiad. Ma potrwać 2 godziny, czyli o 19 będę u ciebie. Pasuje ci to?
- Tak.- dochodziliśmy już pod mój blok. Pod klatką zatrzymaliśmy się. Musiałam się z nim pożegnać, ale na szczęście tylko na kilka godzin.
- W takim razie do zobaczenia.- ucałowałam go w policzek i weszłam do bloku.
Weszłam do mieszkania i od razu znalazłam Jess. Chciałam jej opowiedzieć o dzisiejszym południu i wieczornej randce.
-Hej
- O Majka! Gdzieś ty była?
- Na kawie
-O na kawie i mówisz mi to tak spokojnie. Ja się tu zamartwiałam. A co do kawy nie mogłaś mnie obudzić, poszłybyśmy razem.
-Niestety nie byłam sama- posłałam mojej przyjaciółce uśmiech.
-Z kim w takim razie?
-A jak myślisz?
-Oj ten uśmieszek mówi mi, że mógł to być nasz gwiazdor.
-Jess to jest mój gwiazdor. No może jeszcze nie mój, ale może już niedługo. Idziemy dzisiaj do kina z Zaynem.
- No to świetnie. O której?
-Będzie po mnie o 19.
-Dziś też masz zamiar wrócić tak wcześnie?- spytała się mnie sarkastycznie Jess
- Nie dzisiaj chce spędzić z nim więcej czasu. A teraz pozwól, że pójdę poczytać.
Ruszyłam w stronę mojego pokoju. Położyłam się na łóżku i zaczęłam myśleć czy to wszytko nie dzieje się za szybko. Myślałam tak i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się po kilku godzinach i spojrzałam na zegarek. Była 18:15. O mój boże nie zdążę. Ruszyłam w stronę łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam a następnie wysuszyłam włosy i je wyprostowałam. Wyszłam z łazienki i udałam się do garderoby. Miałam jeszcze 20 minut do przyjścia Zayna. Powinnam się wyrobić. Spojrzałam przez okno i doszłam do wniosku, że może być już chłodno. Postawiłam więc na trochę cieplejszy zestaw. Chwyciłam kosmetyczkę i zrobiłam sobie lekki makijaż. Kiedy psikałam się perfumem usłyszałam dzwonek do drzwi. Wiedziałam kto to więć szybko je otworzyłam.
-Zayn wezmę tylko torebkę i możemy iść.- chwyciłam torebkę, zamknęłam mieszkanie. Mulat chwycił mnie za rękę i poszliśmy do windy. Zapowiadał się naprawdę miły wieczór.

Rozdział 7

^Oczami Majki^
Kiedy rano się obudziłam, natychmiast przypomniały mi się wczorajsze wydarzenia. Z Zaynem rozmawiało mi się cudownie. Czułam jakbym znała go całe życie. Ale tak nie jest. Moje wczorajsze zachowanie? Co by tu dużo mówić, nie tak miało być. Temat mojej rodziny to dla mnie temat tabu. Nie mówię o niej, nie chce słuchać. To boli. Chciałabym aby było inaczej. Abym uśmiechała się kiedy o niej pomyśle. ale jeszcze długo tak nie będzie. 
Śmierć mojej mamy była dla mnie niespodziewanym ciosem. Straciłam najważniejszą osobą w życiu. Jak się później okazało to był dopiero początek. Mój ojciec przed sądem stwierdził, że ze względu na jego pracę nie może mnie wychowywać. W sumie nie przejęłam się tym zbytnio. Chciałam trafić do moich kochanych dziadków. Rodzice mojej mamy to była mi najbliższa rodzina. To z mamą i z nimi spędzałam każde święta. To oni wyprawiali mi przyjęcia urodzinowe w swoim małym domku. Ale sąd postanowił, ze przeszłam za mało i nie przyznał mojej opieki dziadkom. pamiętam jak moja babcia płakała na sali, i mówiła że nie ma się mną kto zająć. Sędzia był niewzruszony. Jego wytłumaczeniem był fakt iż moi dziadkowie nie są już młodzi i nie poradzą sobie z wychowaniem nastolatki. Trafiłam do domu dziecka. Moi dziadkowie przychodzili kiedy tylko była taka możliwość. Pewnego dnia niespodziewanie babcia przyszłą z obcą mi kobietą. Pamiętam ten dzień jak by to było dziś.
"- Maju to jest Ania. To przyjaciółka twojej mamy. Przyjaźniły się od małego - przedstawiła mi kobietę moja babcia. Jednak babcia była wyjątkowo szczęśliwa.
-Maja bardzo miło mi ciebie poznać . Dużo o tobie słyszałam od twojej mamy. - wszystko mówiła z uśmiechem na twarzy.
- Dzień dobry.- tylko tyle byłam w stanie z siebie wydusić. Ona powiedziała, że słyszała o mnie od moje mamy, więc dlaczego ja nie słyszałam o niej?
- Majeczko Ania mieszka w Londynie ze swoim mężem i córką. Wiesz Emila jest od ciebie tylko 2 lata młodsza.- po co moja babcia mi to mówi.  I dlaczego przyprowadziła tu tą panią.
- Tak jestem pewna, że się polubicie.- pani Ania dodała z uśmiechem. 
- Jak to się polubimy? Przyjdzie mnie odwiedzić?
- Nie. Maja muszę ci coś powiedzieć.- moja babcia zaczęła poważnie- Ania chce cię zaadoptować.
- Co? Jak to zaadoptować? Przecież pani mnie nie zna.
- Maja może cię nie znam, ale odkąd pamiętam ja i twoja mama- przerwała na chwilę- Maja Ja i twoja mama, my byłyśmy dla siebie jak siostry. Obiecałyśmy sobie, że zawsze będziemy robiły wszystko, abyśmy my i nasze rodziny były szczęśliwe. Teraz kiedy ona odeszła, muszę spełnić obietnicę. Chcę aby twoja mama była szczęśliwa, gdziekolwiek teraz jest, ale przede wszystkim chcę twojego szczęścia. A tutaj nigdy nie będziesz szczęśliwa. Dlatego razem z twoimi dziadkami uzgodniliśmy, że cię zaadoptuję. Rozmawiałam też z twoim ojcem. On uważa, że to świetny pomysł, a dla ciebie wielka szansa.
- Babciu czy uważasz, że tak będzie dla mnie lepiej? Jak wyjadę z panią Anią do Londynu?- nie chciałam tego, ale nie wytrzymałabym w domu dziecka jeszcze tygodnia, a co dopiero 4 lat.
- Złotko tak będzie najlepiej. Chcę abyś miała rodzinę. Chcę dla ciebie wszystkiego co najlepsze, ale nie mogę ci tego dać.- płakała. Moja babcia płakała. Wstałam i ją przytuliłam.
-Babciu będę za wami tęsknić.
- Maja my za tobą też, ale pamiętaj zawsze możesz nas odwiedzić.-nadal płakała"
I tak o to wylądowałam tu w Londynie. Lubię tu mieszkać, ale nadal tęsknie za Polską. Niby za rok mogę tam wrócić. Ale do czego? Mam tam tylko babcię i dziadka. Tyle, że i tak nie mieszkałabym z nimi. Mieszkają oni 30 km od Poznania. Nie mogłabym studiować i mieszkać pod Poznaniem. Poza tym studia. W Londynie jest kierunek, na który chcę pójść- dziennikarstwo sportowe. Kiedy zaczynałam pisać, nie szło mi najlepiej. Na początku były bajki, opowiadania, później długie pracę na konkursy. Sport pokochałam w podstawówce. Zaczęłam trenować siatkówkę, która przez lata była moją pasją. Pewnego razu przyjaciel mojej mamy zabrał mnie na mecz piłki nożnej. Cały stadion w biło-czerwonych barwach. W tym momencie pokochałam piłkę nożną. I choć nigdy jej nie lubiłam, nagle stała się dla mnie najważniejsza. Po przyjeździe do Londynu moja miłość pogłębiła się. Rob jako fan Arsenalu często zabierał mnie na mecze. A dla mnie możliwość zobaczenia tego była za każdym razem przeżyciem. Przez długi czas myślałam nad tym co robić w życiu. Z jednej strony pisanie, coś co mnie uspokajało, dawało siły na lepsze jutro. Z drugiej sport- niesamowita rozrywka, zabawa. Próbowałam połączyć te dwie rzeczy i nagle wymyśliłam- dziennikarstwo sportowe. Podróżowanie po kraju, może nawet świecie i pisanie relacji z meczy. Zawód idealny. Rob ma znajomego w brytyjskim piśmie sportowym. Jak tylko dostane się na studia, będę mogła zacząć staż.
Z rozmyśleń wyrwało mnie pukanie do drzwi.
-Hej Maja i co nasze plany nadal aktualne?-usłyszałam pytanie zadane przez Jess.
-Jeśli obijanie się można nazwać planami to tak.- moja przyjaciółka się do mnie uśmiechnęła.
- Dobrze ale najpierw mów.- co o co jej chodzi? Co mam mówić?- Maja co się wydarzyło na randce.- aaa o to jej chodzi.
-Do 'tego' incydentu było super.- to jej nie wystarczy ale chce ją trochę pomęczyć.
-Super? Maja mów co robiliście? Gdzie cię zabrał? O czym rozmawialiście?- Jess na jednym tchu wypowiedziała wszystskie te pytania.
- Pojechaliśmy na polanę gdzie Zayn pisze pisosenki. Siedzieliśmy na kocu i rozmawialiśmy. Opowiadał mi o zespole, a chłopakach, o ich początkach, o swojej rodzinie. Po prostu i wszystkim. No prawie wszystkim.-ostatnie zdanie wypowiedziałam zdecydowanie ciszej niż resztę.
- Ok. Nie smucimy się tylko uśmiechamy. Zrobiłam ci śniadanie. Idź się umyć, przebierz się w coś wygodnego i zaczynamy.- wstała i ruszyła w stronę drzwi.
-Jess która godzina?
-Prawie 13, więc wstawaj.
Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy i zęby. Założyłam moją ukochaną bluzę i krótkie czarne szorty. Wysuszyłam włosy i spięłam je w luźnego koka. Ruszyłam w stronę kuchni aby zjeść śniadanio-obiad. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że jest już 13:30.
"Wieczór"
Kładłam się właśnie spać po całym dniu spędzonym z Jess na jedzeniu, oglądaniu i chodzeniu do toalety. Usłyszałam dźwięk sms-a, więc wyciągnęłam telefon spod poduszki i odblokowałam go. Zobaczyłam, że odbiorcą jest Zayn. Szybko kliknęłam w wiadomość. Byłam ciekawa tego co napisał.
"Słodkich snów :* Szkoda, że nie mogłem osobiście :( Z."
To było słodkie.  Chwyciłam telefon i od razu mu odpisałam.
"Też żałuję :( Dobranoc :* M."

sobota, 17 listopada 2012

Rozdział 6

"Oczami Majki"
Siedzimy z Zaynem na tej polanie już dobre 3 godziny a tematy do rozmów nadal nam się nie kończą. Chłopak opowiadał mi o początku zespołu, fankach i byciu sławnym. Teraz zakończył opowiadanie o swojej rodzinie. Muszę przyznać, że nie sądziłam, iż mulat jest taki delikatny, wrażliwy i emocjonalny. Każde jego słowo pokazywało jego uczucia. Przysłuchiwałam się mu z uwagą i cieszyłam, że tu jestem. Właśnie tu. Na tej zwyczajnej ale pięknej polanie. Byliśmy tylko my. Mogłam poznać go lepiej. Tego właśnie chciałam.
- Maja słuchasz mnie?- usłyszałam głos chłopaka.
-Przepraszam zamyśliłam się. Mógłbyś powtórzyć.- mam nadzieję, że nie pomyśli, że się nudzę, bo to by było okropne a ja chyba bym tego nie przeżyła. Przez te kilka godzin przywiązałam się do niego i myśl, że więcej mogłabym go nie zobaczyć ,usłyszeć przeraża mnie.
- Pytałem o Twoją rodzinę.
- O moją rodzinę?- uśmiech z mojej twarzy momentalnie zniknął nie tylko nie to. Ja nie jestem gotowa o tym rozmawiać, nie jeszcze nie.
- Tak Maja o Twoją. Opowiedz mi coś o niej.
- Zayn jest późno powinniśmy już jechać. Opowiem ci następnym razem.- nie chciałam tego tak kończyć ale co miałam zrobić. Samo wspomnienie boli a co dopiero mówienie o tym.
- Maja wszystko okey?- zapytał się z troską- Jak nie chcesz nie musisz mi nic mówić. Ja poczekam.- genialnie. Czemu nawet w takiej sytuacji on nie może powiedzieć mi czegoś co by mną wstrząsnęło tylko musi być delikatny. Powinien  na mnie nawrzeszczeć, że nie jestem z nim szczera. Do oczu napłynęły mi łzy. Fakt, że o mojej rodzinie wie tylko Jess, ale chciałabym aby on też wiedział. Dlaczego nie jestem w stanie mu tego powiedzieć. On zasługuje na szczerość.
- Nie Zayn chce jechać do domu. Teraz.- nie wytrzymałam rozpłakałam się jak małe dziecko. Mulat od razu pojawił się obok mnie i przytulił. Czułam się tak bezpiecznie. Ale nadal chciałam jak  najszybciej wrócić do domu i zamknąć się w swoim pokoju.
- Już dobrze?-kiwnęłam głową.- Dobrze a więc chodźmy.- wstał i podał mi rękę. Złożyliśmy koc, wzięliśmy butelkę  winem, którego nie wypiliśmy ponieważ Zayn prowadził i powoli ruszyliśmy do samochodu.

"Oczami Zayna"
Nie wiem co się dzieje. Jedno pytanie zniszczyło cały nasz wieczór. A było tak dobrze ale ty Zaynie matole, jak zwykle musiałeś coś popsuć. Po cholerę ci było wiedzieć coś o jej rodzinie. Musiałeś zadać to pytanie. Ale w sumie nie to było najgorsze. Widok kiedy z jej twarzy znika uśmiech a pojawiają się łzy był najgorszy. Spędziliśmy ze sobą tylko kilka godzin, a ja chciałbym aby tak zostało. Nie wiem co w niej takiego jest. Czy to ten jej uśmiech, który kiedy tylko się pojawia od razu powoduję, że ja cały się uśmiecham. Czy to fakt, że   ona traktuje mnie jak zwykłego chłopaka a  nie gwiazdę. Czy może ta jej pewność siebie, która ani trochę nie jest arogancka. Chciałbym cofnąć czas i nie zadać tego pytania. Pewnie teraz siedzielibyśmy nadal na kocu, a ona wysyłałaby mi coraz to piękniejsze uśmiechy.
Wsiedliśmy do samochodu i jechaliśmy w ciszy. Myślę, że potrzebowała tego nie zadawanie kolejnych pytań.
Kiedy podjechaliśmy pod jej blok, wysiedliśmy z samochodu i ruszyliśmy do wejścia budynku. Chwilę zastanawiałem się czy chwycenie jej za rękę jest teraz odpowiednią rzeczą ale chciałem jej  pokazać, że jestem z nią. Powoli ująłem jej dłoń, ona tylko spojrzała na mnie i posłała mi delikatny uśmiech, po chwili poczułem jak jej ręka ściska moją. Kiedy wsiedliśmy do windy, nadal nie zamieniając ze sobą słowa od czasu polany, Maja niespodziewanie dla mnie położyła głowę na moim ramieniu. Moje serce zaczęło bić szybciej i w tym momencie biło ono tylko dla niej. Chciałem aby ten chwila trwała wiecznie.

"Oczami Majki"
Stanęliśmy pod moimi drzwiami a ja wciąż byłam mu wdzięczna za chwycenie mnie za rękę. Dla mnie znaczyło to więcej, jak niewypowiedziane- jestem z tobą.
- Maja przepraszam- za co on mnie przeprasza? To ja powinnam błagać go na kolanach aby moje zachowanie nie przeszkodziło nam w dalszej znajomości.- Nie powinienem był zadawać tego pytania,
- Zayn nie masz za co przepraszać. Nic nie wiedziałeś. To moja wina po prostu nie jestem jeszcze gotowa o tym mówić. Ale obiecuję, że kiedyś dowiesz się czym było spowodowane moje dzisiejsze załamanie.- posłałam mu uśmiech. Zasługiwał na niego. Mógł przecież uciec od wariatki, która na słowo RODZINA zaczyna płakać.
- Przyrzekam, że nie będę już więcej o tym wspominał. Jak będziesz gotowa to porozmawiamy.- w tym momencie nie wytrzymałam i pocałowałam go w policzek.
- Dziękuje. Do zobaczenia.- otworzyłam drzwi od mieszkania i zanim się w nim znalazłam spojrzałam jeszcze raz na mulata. Stał w miejscu.
- Do zobaczenia Maja. Zadzwonię.- uśmiechnęłam się. Chciał się ze mną jeszcze raz spotkać pomimo tego wszystkiego co się dzisiaj wydarzyło.
Weszłam do mieszkania z uśmiechem na twarzy. Kiedy Jess zorientowała się, że przyszłam przybiegła do mnie. Ale ku mojemu zdziwieniu nie padło pytanie jak było , tylko co on ci zrobił.
- Maja co on ci zrobił? Co się stało?
- Jess nic się nie stało. O co ci chodzi?- dziewczyna pociągnęła mnie  w stronę łazienki. Kiedy stanęłam przed lustrem i zobaczyłam jak wyglądam przeraziłam się,
- Nadal będziesz twierdzić, że nic się nie stało?
- A on chce umówić się jeszcze raz?- spytałam się pod nosem ale nie oczekiwałam od nikogo odpowiedzi. Zayn widział mnie w fatalnym stanie a mimo to powiedział, że zadzwoni. Miałam ochotę skakać z radości.
- Maja powiedz mi co się stało?
- Spokojnie Jess. Zayn nic mi nie zrobił.
- To dlaczego jesteś cała rozmazana od płaczu?
- Spytał się o moją rodzinę. - odpowiedziałam jej spuszczając głowę w dół. Jess od razu mnie przytuliła a łzy po raz kolejny tego wieczoru zaczęły płynąć z moich oczu.
- Majka spokojnie. Nic się stało.- no nie kolejna osoba i znowu to samo.
- Boże Jess stało się.- podniosłam głos- Stało się bo ja chciałabym mu wszytko powiedzieć, nie inaczej chciałabym aby słowo rodzina i nie wywoływało i mnie łez. Rozumiesz. On przez cały czas odpowiadał na wszystkie moje pytanie. Te ogólne i osobiste. A ja głupia nie potrafiłam odpowiedzieć na jedno jakże proste.  Wiesz co w tym wszystkim najgorsze? Zareagował tak jak ty w tym momencie. Pomimo tego, że powiedziałam mu, że chce wracać do domu, on mnie przytulił i powiedział, że poczeka aż sama będę w stanie mu to powiedzieć. Nie rozumiem dlaczego na mnie nie krzykniecie, nie powiecie, że zachowuje się jak małe dziecko. Dlaczego?- ostatnie słowo wypowiedział szeptem. Moja przyjaciółka nic nie powiedziała tylko po raz kolejny mnie przytuliła. Potrzebowałam tego.
- Chcesz wiedzieć dlaczego?- kiwnęłam głową- Bo mi, ale z tego co mówisz też i jemu zależy na Tobie.Byłoby ci lepiej gdyby on wstał i nie odezwał się do ciebie słowem. Nie, nie byłoby. Wiesz skąd to wiem. Bo jesteś dla mnie jak siostra. Znam cię lepiej niż ty sama się znasz i na odwrót. A Zayn zadzwoni. Każdy facet, który spędził by z tobą kilka chwil zadzwoniłby. A teraz zmyj makijaż, weź prysznic i do łóżka. Jutro zrobimy sobie babski dzień z filmami. Założymy dresy, nie umalujemy się i nie uczeszemy. Będziemy tylko jadły i oglądały. Co ty na to?- uśmiechnęłam się  do Jess. Ma racje zna mnie lepiej niż ja sama siebie. Tego własnie potrzebuje.