"Oczami Majki"
Weszłam do pomieszczenie, w którym chłopcy podpisywali autografy i robili sobie zdjęcia. Już po kilku sekundach zobaczyłam Jess. Przed nią było jakieś 30 dziewczyn.
-Mam rozumieć, że potrwa to co najmniej godzinę?-zapytałam moją przyjaciółkę z wyrzutem.
- Majka starałam się. Nie moja winna, że jest ich aż tyle.
- Dobra nie będę się złościć. Tylko proszę, bierzesz autograf, pstrykasz sobie focie, wylewasz wodę na Harry'ego i się zwijamy.
- Oczywiście.-odpowiedziała z uśmiechem- Ale najpierw ty powiesz mi co Cię ugryzło?
- Nie ważne- miałam powiedzieć królowej podbojów, że nie udało mi się wyrwać kolesia. Ba ten koleś po prostu zwiał przede mną.
- Oj Majka no mów. Jesteśmy przecież przyjaciółkami.-powiedziała po czym zrobiła oczy niczym kot ze Shreka.
- No dobra powiem Ci. Moja strata.-odpowiedziałam jej po czym głośno westchnęłam.- Przed chwilą poznałam kolesia. Miły, flirtował ze mną i potem zwiał.
-A przystojny był?- no tak Jess i jej wymagania
- Nie wiem nie widziałam.
-To ty z nim pisałaś czy co? Jak mogłaś poznać kolesia i nie spojrzeć jak wygląda? Majka co się stało?
- Było ciemno.- chyba właśnie wpadałam. Ciemno w budynku? Jasne Maja. Kto ci w to uwierzy?
-Ciemno w budynku? Czy ty przypadkiem nie uderzyłaś się w głowę ?
- Nie nie uderzyłam się w głowę. Było ciemno bo żarówka się na korytarzu przepaliła.- uwierzy nie uwierzy oto jest pytanie??????
- Aaaaa okey.
Zanim się obejrzałam przed stało już tylko 5 dziewczyn. Kolejna podeszła do chłopaków i usłyszałam ten sam głos, którego posiadaczem był mój bohater. Byłam w 100% procentach pewna, że to on.
- Jess! Nie wierz przypadkiem czy któryś z nich nie pali?
- A co Cię to interesuje?- spytała i spojrzała na mnie badającym wzrokiem
- Tak po protu nagle sobie pomyślałam. Zapomnij.
- Zayn pali z tego co wyczytałam.
- Zayn?
- Tak taki z ciemniejszą karnacją i idealnie ułożoną fryzurą.
-A to ten. Dzięki.
Kolejne dziewczyny podchodziły do stolika chłopaków, oni im coś tam podpisywali a potem zdjęcie. I tak przyszła kolej na nas. Każda z nas poszła na inną stronę stołu. Zaczynałam od Zayn'a. Świetnie teraz zobaczymy czy jest tak samo mądry jak jeszcze godzinę temu zwiał.
-Hej jak masz na imię?- zapytał się mnie brunet nawet na mnie nie patrząc.
- Maja. Ale nie wiem czy powinnam brać od ciebie autograf?- wreszcie się na mnie spojrzał. Jego oczy wpatrywały się w moje, a jedyną rzeczą, nad którą teraz myślałam było skarcenie tego podrywacza.
- A to niby dlaczego?- zapytał Zayn i znowu ten uwodzicielski ton. Czy on tak z każdą flirtuję?
- Nie słyszałam jeszcze żeby ktokolwiek brał autograf od kolesia, który obsługuję sprzęt podczas koncertów?- hahaha mam Cię. Jego twarz na chwilę totalnie zbladła, żeby po chwili zagościł na niej jeden z piękniejszych uśmiechów jakie widziałam. Założyłam rękę na rękę, w geście który mówiła "czekam na tłumaczenia". Brunet od razu załapał o co mi chodzi i zaczął się tłumaczyć.
- Maja to nie tak. Jak bym Ci powiedział prawdę pewnie nie chciała byś ze mną gadać.
- Skąd taki pomysł?- byłam ciekawa jego odpowiedzi. Chociaż zirytował mnie fakt, że chcę on wszytko zrzucić na mnie.
- Po twoich słowach wydawało mi się, że nie jesteś naszą największą fanką, wręcz przeciwnie.- Zayn lekko spuścił głowę, ale tylko na kilka sekund. Potem znowu jego nasze spojrzenia się spotkały.
- I mam rozumieć, że dlatego skłamałeś? Nie chciałeś żebym uciekła?
- Tak dokładnie- uśmiechnął się do mnie po raz kolejny tego wieczoru.
-W takim razie mogę zadać Ci jeszcze jedno pytanie?
- Tak pewnie.- kurde znowu ten uśmiech
- Czemu sam zwiałeś?- zastanawiałam się jaką teraz wymówkę wymyśli.
- Zadałaś mi pytanie czy pracuje tylko z One Direction czy z innymi gwiazdami tez? A ja nie miałem pojęcia co odpowiedzieć. Przestraszyłem się i uciekłem.
- Aha. - odpowiedziałam, żeby po chwili dodać - Dzięki ale jednak Twój autograf sobie daruję.- wzięłam zdjęcie i podeszłam do kolejnego chłopaka tym razem był to uśmiechnięty blondynek, który chyba podsłuchał moją i Zayn' a rozmowę.
- Malik, Malik jak ty mogłeś wypuścić takiego cudo- powiedział zwracając się do bruneta a mi puścił oczko
- Horan zamknij się.- odpowiedział mu Malik przez zaciśnięte zęby.
- Po pierwsze Ty kotek nie denerwuj się tak- zwróciłam się do Zayn'a - a Tobie powiem w tajemnicy, że jak się chłopak postara to tak szybko nie ucieknę. - powiedziałam zalotnie uśmiechając się przy tym do Zayn'a , po czym biorąc zdjęcie udałam się do kolejnego członka zespołu.
W głębi duszy liczyłam, że Malik weźmie sobie moje słowa do serca i spróbuje zawalczyć. Spodobał mi się. Teraz nie był już tylko kolesiem, który był z wyglądu totalnie w moim typie okazało się, że całkiem nieźle mi się z nim rozmawia.
Po chwili miałam już 5 autografów, za zdjęcie podziękowałam. Jess zauważyła i usłyszała moją wymianę zdań z brunetem więc postanowiła zmienić lekko swój plan. Nie wylała wody na Harry'ego postanowiła zrobić coś innego. Gdybym wtedy wiedziała co to chyba sama bym wylała na niego wodę zwalając całą winę na nią.zaczęłyśmy iśc w stronę wyjścia. Nagle poczułam na mojej szyji lekki oddech. A po chwili osoba stojąca za mną odezwała się.
- Zadzwoń!!! Proszę !!!!!- usłyszałam i poczułam jak Malik wsuwa mi delikatnie za dekolt mojej koszulki karteczkę. Pewnie z jego numerem. Nie odwracając się poszłam za Jess.
Kiedy dojechałyśmy do domu pierwsze co zrobiłam był prysznic. Stałam pod prysznicem chyba z 30 minut myśląc o wszystkim i o niczym. Wygramoliłam się z łazienki, podeszłam do szafy i chwyciłam jakąś koszulkę, jedną z tych za dużych kupionych specjalnie z myślą o wygodnej piżamie. Ubrałam szybko moją piżamę i poszłam spać. Odpłynęłam po kilku minutach.
Rano nie miałam zamiaru nigdzie wychodzić, więc chwyciłam ubrałam szybko moje kochane szare spodnie od dresu top i ciepłe skarpety. Weszłam do kuchni. Jess już tam była.
- Przejdę od razu do rzeczy. Ty i Zayn co to wczoraj między wami miało znaczyć?
wtorek, 21 sierpnia 2012
niedziela, 19 sierpnia 2012
Rozdział 2
"Oczami Majki"
Nie mogłam znieść krzyków tych dziewczyn. Miałam ochotę uciec z tond. Chłopacy się przywitali z fankami a one , znowu piszczały. Pierwszy odezwał się chłopak w loczkach. Nie miałam pojęcia jak ma na imię, ale koło mnie stała Jess, więc postanowiłam jej się o to spytać.
- Jess - krzyknęłam. Inaczej nigdy by mnie nie usłyszała.
-Maja cicho, nie przeszkadzaj - patrząc na nią widziałam jej spojrzenie na tego kolesia. Wszystko jasne. Chłopak z burzą loków to ofiara Jess. Kiedy on przemawiał jakaś dziewczyna koło mnie krzyknęła coś w stylu "Harry kocham Cię". Czyli nasz biedaczek ma na imię Harry. Po chwili rozpoczęła się pierwsza piosenka. Słyszałam ją kilka razy więc prawie na pamięć znałam refren. Szokiem było usłyszenie śpiewu Jess. Ona znała całą tą piosenkę na pamięć. Jak się później okazało inne też zna. Zespół zagrał kilka swoich piosenek. Powiem szczerze, że nie były one aż tak złe. Nawet spodobały mi się. Chłopacy zagrali kilka cover'ów, w tym moją ulubioną piosenkę Bruno Mars'a- Grenade. Cała piątka miała ze sobą bardzo dobry kontakt. Bardzo często rozmawiali i żartowali. Zachowywali się tak jakby się znali od dziecka.
Koncert dobiegł końca, ale mnie i Jess czekała jeszcze wyprawa za kulisy. Postanowiłam się trochę odprężyć, zdecydowałam że pójdę zapalić. Nie palę często zazwyczaj paczka wystarcza mi na miesiąc albo i dłużej. Po prostu czasami lubię się w ten sposób odstresować. A w tym wypadku miałam po czym. 2 godziny krzyczących i piszczących dziewczyn to było zdecydowanie za dużo dla mojej psychiki. Muszę teraz tylko wymyślić coś, żeby Jess nie skapnęła się, że idę zapalić.
- Jess ja pójdę na chwile do toalety
- Maja poczekaj jak chcesz pójdę z Tobą.- świetnie teraz muszą ją jakoś spławić
- Nie pójdę sama. A ty lepiej zajmij kolejkę po autografy. Nie chcę spędzić z tymi wariatkami kolejnych 2 godzin.
- Masz rację. Ja idę zająć kolejkę, a ty się pośpiesz, ok?
- Jasne chwila i jestem z powrotem.- odetchnęłam z ulgą. Dobrze, że Jess niczego nie podejrzewa. Nie lubię jej okłamywać. Po tym jak jej dziadek zmarł na raka płuc, Jess odstawiła fajki i próbuje nawrócić całą resztę nałogowców.
Wyszłam jakimś bocznym wyjściem. Kiedy byłam już na świeżym powietrzu odetchnęłam. Włożyłam rękę do bocznej kieszenie, w której zawsze mam papierosy i w tym momencie jedyne co mi przyszło na myśl to ku*wa.
- Czegoś szukasz?- odwróciłam się i zobaczyłam opartego o ścianę wysokiego chłopaka. Miał kaptur na głowie więc nie widziałam z a dobrze jego twarzy. Poza tym w miejscu, w którym staliśmy nie było żadnych latarni. Kątem oka zauważyłam, że trzyma on w ręce papierosa. Chłopak miał bardzo miły głos więc postanowiłam, że niewinny flirt nikomu nie zaszkodzi.
- Nie chcesz może zostać moim dzisiejszym bohaterem?-
- A co muszę zrobić, żeby się nim stać?- Tak!!!! uwielbiam kiedy faceci ze mną flirtują, a on właśnie zaczął to robić.
- Masz szczęście!!!! Dziś aby stać się moim bohaterem wystarczy mnie poczęstować papierosem.
- Taka milutka i pali. Oj oj nie ładnie zła dziewczynka. - powiedział wyciągając w moją stronę paczkę.
Wzięłam jednego. Na szczęście miałam przy sobie zapalniczkę. Odpaliłam papierosa i zaciągnęłam się. Od razu lepiej, pomyślałam.
- Czemu palisz?- spytał się mnie nieznajomy.
- W tym momencie muszę się odstresować.
- A co Cię tak zestresowało? Zobaczenie swoich idoli na żywo?-
- Czy mi się wydaję czy słyszałam nutkę sarkazmu?- ma szczęście, że to byłam ja a nie Jess.
- Nie ależ skąd. To co Cię tak zestresowało?- zadał to pytanie normalnym tonem, więc lekko mi ulżyło, że będę mogła być dla niego miła.
- Spędzenie ostatnich 2 godzin mojego życia z tysiącami dziewczyn krzyczących i piszczących na widok 5 w miarę przystojnych kolesi.
- W miarę przystojnych?- nie powiem to pytanie zadane było lekko zszokowanym tonem.
- No dobra. Po protu przystojnych, pasuję?
- Tak zdecydowanie lepiej- nie widziałam wtedy jego twarzy ale jestem pewna w 100%, że na pojawił się na niej uśmiech.
- Ale w takim razie czemu przyszłaś na koncert?
- Moja przyjaciółka mnie tu zaciągnęła
- Ona jest fanką?- świetnie znam kolesia 3 minuty. Świetnie mi się z nim rozmawia, ale przez genialny plan Jess muszę go okłamać. O nie ona mi za to słono zapłaci.
- Można tak powiedzieć. A ty co tu robisz?- czyżby mój tajemniczy bohater był fanem One Direction?
- Ja yyyy...
-Ty..???
- Ja obsługuję sprzęt w czasie koncertów.
- Ooo to fajnie. Pracujesz tylko z nimi czy dla innych gwiazd też?- w sumie zaciekawiło mnie to . Fajnie było by mieć taką pracę i poznawać te wszystkie sławne osoby.
- Wiesz z chęcią bym Ci odpowiedział ale strasznie się śpieszę. Miło było Cię poznać. Cześć.
- Tak, tak nawzajem. Cześć, - świetnie gościu zwiał. Dobra trzeba iść do Jess, bo pewnie ona w tym momencie odchodzi od zmysłów.
Nie mogłam znieść krzyków tych dziewczyn. Miałam ochotę uciec z tond. Chłopacy się przywitali z fankami a one , znowu piszczały. Pierwszy odezwał się chłopak w loczkach. Nie miałam pojęcia jak ma na imię, ale koło mnie stała Jess, więc postanowiłam jej się o to spytać.
- Jess - krzyknęłam. Inaczej nigdy by mnie nie usłyszała.
-Maja cicho, nie przeszkadzaj - patrząc na nią widziałam jej spojrzenie na tego kolesia. Wszystko jasne. Chłopak z burzą loków to ofiara Jess. Kiedy on przemawiał jakaś dziewczyna koło mnie krzyknęła coś w stylu "Harry kocham Cię". Czyli nasz biedaczek ma na imię Harry. Po chwili rozpoczęła się pierwsza piosenka. Słyszałam ją kilka razy więc prawie na pamięć znałam refren. Szokiem było usłyszenie śpiewu Jess. Ona znała całą tą piosenkę na pamięć. Jak się później okazało inne też zna. Zespół zagrał kilka swoich piosenek. Powiem szczerze, że nie były one aż tak złe. Nawet spodobały mi się. Chłopacy zagrali kilka cover'ów, w tym moją ulubioną piosenkę Bruno Mars'a- Grenade. Cała piątka miała ze sobą bardzo dobry kontakt. Bardzo często rozmawiali i żartowali. Zachowywali się tak jakby się znali od dziecka.
Koncert dobiegł końca, ale mnie i Jess czekała jeszcze wyprawa za kulisy. Postanowiłam się trochę odprężyć, zdecydowałam że pójdę zapalić. Nie palę często zazwyczaj paczka wystarcza mi na miesiąc albo i dłużej. Po prostu czasami lubię się w ten sposób odstresować. A w tym wypadku miałam po czym. 2 godziny krzyczących i piszczących dziewczyn to było zdecydowanie za dużo dla mojej psychiki. Muszę teraz tylko wymyślić coś, żeby Jess nie skapnęła się, że idę zapalić.
- Jess ja pójdę na chwile do toalety
- Maja poczekaj jak chcesz pójdę z Tobą.- świetnie teraz muszą ją jakoś spławić
- Nie pójdę sama. A ty lepiej zajmij kolejkę po autografy. Nie chcę spędzić z tymi wariatkami kolejnych 2 godzin.
- Masz rację. Ja idę zająć kolejkę, a ty się pośpiesz, ok?
- Jasne chwila i jestem z powrotem.- odetchnęłam z ulgą. Dobrze, że Jess niczego nie podejrzewa. Nie lubię jej okłamywać. Po tym jak jej dziadek zmarł na raka płuc, Jess odstawiła fajki i próbuje nawrócić całą resztę nałogowców.
Wyszłam jakimś bocznym wyjściem. Kiedy byłam już na świeżym powietrzu odetchnęłam. Włożyłam rękę do bocznej kieszenie, w której zawsze mam papierosy i w tym momencie jedyne co mi przyszło na myśl to ku*wa.
- Czegoś szukasz?- odwróciłam się i zobaczyłam opartego o ścianę wysokiego chłopaka. Miał kaptur na głowie więc nie widziałam z a dobrze jego twarzy. Poza tym w miejscu, w którym staliśmy nie było żadnych latarni. Kątem oka zauważyłam, że trzyma on w ręce papierosa. Chłopak miał bardzo miły głos więc postanowiłam, że niewinny flirt nikomu nie zaszkodzi.
- Nie chcesz może zostać moim dzisiejszym bohaterem?-
- A co muszę zrobić, żeby się nim stać?- Tak!!!! uwielbiam kiedy faceci ze mną flirtują, a on właśnie zaczął to robić.
- Masz szczęście!!!! Dziś aby stać się moim bohaterem wystarczy mnie poczęstować papierosem.
- Taka milutka i pali. Oj oj nie ładnie zła dziewczynka. - powiedział wyciągając w moją stronę paczkę.
Wzięłam jednego. Na szczęście miałam przy sobie zapalniczkę. Odpaliłam papierosa i zaciągnęłam się. Od razu lepiej, pomyślałam.
- Czemu palisz?- spytał się mnie nieznajomy.
- W tym momencie muszę się odstresować.
- A co Cię tak zestresowało? Zobaczenie swoich idoli na żywo?-
- Czy mi się wydaję czy słyszałam nutkę sarkazmu?- ma szczęście, że to byłam ja a nie Jess.
- Nie ależ skąd. To co Cię tak zestresowało?- zadał to pytanie normalnym tonem, więc lekko mi ulżyło, że będę mogła być dla niego miła.
- Spędzenie ostatnich 2 godzin mojego życia z tysiącami dziewczyn krzyczących i piszczących na widok 5 w miarę przystojnych kolesi.
- W miarę przystojnych?- nie powiem to pytanie zadane było lekko zszokowanym tonem.
- No dobra. Po protu przystojnych, pasuję?
- Tak zdecydowanie lepiej- nie widziałam wtedy jego twarzy ale jestem pewna w 100%, że na pojawił się na niej uśmiech.
- Ale w takim razie czemu przyszłaś na koncert?
- Moja przyjaciółka mnie tu zaciągnęła
- Ona jest fanką?- świetnie znam kolesia 3 minuty. Świetnie mi się z nim rozmawia, ale przez genialny plan Jess muszę go okłamać. O nie ona mi za to słono zapłaci.
- Można tak powiedzieć. A ty co tu robisz?- czyżby mój tajemniczy bohater był fanem One Direction?
- Ja yyyy...
-Ty..???
- Ja obsługuję sprzęt w czasie koncertów.
- Ooo to fajnie. Pracujesz tylko z nimi czy dla innych gwiazd też?- w sumie zaciekawiło mnie to . Fajnie było by mieć taką pracę i poznawać te wszystkie sławne osoby.
- Wiesz z chęcią bym Ci odpowiedział ale strasznie się śpieszę. Miło było Cię poznać. Cześć.
- Tak, tak nawzajem. Cześć, - świetnie gościu zwiał. Dobra trzeba iść do Jess, bo pewnie ona w tym momencie odchodzi od zmysłów.
czwartek, 16 sierpnia 2012
Rozdział 1
Rozdział 1
^Oczami Majki^
Jess jak zwykle musiała mi pokazać, że tylko raz prosi oto bym wstała, za drugim razem używa innych metod. Tym razem z objęć Morfeusza wyrwała mnie miska zimnej wody, wylana wprost na moją głowę. Nie wiem tylko gdzie będę dziś spała, bo moje kochane łóżeczko raczej nie wyschnie do wieczora.
- Jess bardzo się cieszę, że dzisiejszą noc spędzę z Tobą łóżku.- powiedziała do niej z sarkazmem.
- Oj już nie przesadzaj. Do wieczora na pewno wyschnie.A poza tym to mam nadzieję, że nie będziesz musiała ze mną spać.
- O nie moja droga, dobrze wiesz jak niewygodna jest kanapa w salonie. Ja tam nie mam zamiaru na niej spać. Skoro Ty wylałaś wodę na moje łóżko Ty będziesz spała na kanapie.- odpowiedziałam jej lekko zdenerwowana. No co ona sobie myśli, że pomoczy mi całe łóżko, a ja cała następną noc będę męczyła się na kanapie. Nie ze mną te numery.
- Nie będziesz spała na żadnej kanapie.
- W takim razie powiedz mi lepiej co ty znowu wymyśliłaś? Mam się zacząć bać?
- Pamiętasz jak mówiłam Ci o moim nowym planie?
-Chodzi Ci o ten , w którym nie będziesz już pastwiła się nad biednymi i niewinnymi facetami, a zabierzesz się za super gwiazdę? Tak dokładnie go pamiętam.
-Dobrze wiesz, że wszyscy faceci są tacy sami i każdy zdradził bądź zacznie zdradzać.
- Tak, tak wiem. Tłumaczyłaś mi to setki razy. Ale dobra do rzeczy.- nie zgadzam się z teorią Jess, ale pokłóciłam się z nią o to już tyle razy, że w pewnym momencie postanowiłam, że jej odpuszczę.
- A więc mówiłam Ci, że staram się załatwić nam bilety na koncert i wejściówki za kulisy. Więc udało się.- krzyknęła tak głośno, że chyba cały nasz budynek to usłyszał.
- O kurczę nie wierzę, jaka ja jestem szczęśliwa.- odpowiedziałam jej z nutką sarkazmu. Teraz to się dopiero zacznie.
- Wiesz jestem z siebie tak dumna, że nie zwrócę nawet uwagi na ten Twój sarkazm.
- Nie wierzę. To musi być coś skoro ignorujesz mój sarkazm, więc dawaj, mów kto to jest?
- To One Direction- Jess zaczęła skakać z radości, a ja szczerzę mówiąc nie miałam pojęcia kto to jest.
- Kto?
- No pamiętasz ten zespół z X-Factora? Ta 5 chłopaków, zajęli 3 miejsce.- próbowałam przypomnieć sobie poprzednie edycję jednego z moich ulubionych programów. Myślałam, myślałam i nagle... BUM. Tak mam. Pamiętam ich. 5 chłopaków połączona w jeden zespół. Byli całkiem nieźli i nie mówię tu tylko o ich wykonaniach. Całkiem przystojni, ale jeden to koleś totalnie w moim typie.
- Oooo już sobie przypomniałam. Byli niesamowicie przystojni.- odpowiedziałam mojej przyjaciółce.
- No tak to oni. Z tego co wiem 2 jest zajętych, 3 wolnych. - widzę, że Jess jak zwykle idealnie rozpracowała swoją ofiarę.
- Widzę, że zadanie domowe odrobione. Teraz czekam tylko na datę?- byłam ciekawa jak teraz wyglądają ci chłopacy. Wiem, że zrobili dość dużą karierę. dużo lasek u mnie w szkole się nimi jara.
- Myślisz, że dlaczego tak wcześnie Cię obudziłam?
- Nie mam pojęcia czasami robisz to z nudów, ale czym kierowałaś się dzisiaj tylko Ty wiesz moja droga.- kiedy już zapomniałam jak fatalną pobudkę mi zrobiła dziś rano ona musiała mi o tym przypomnieć. Ale zemsta będzie słodka. Zemszczę się w momencie, w którym nie będzie się tego spodziewała.
- Dobra powiem krótko. Koncert jest dziś. Masz 30 minut żeby doprowadzić się do ładu, potem idziemy na zakupy.
- Co? Dzisiaj?
- Czy ja jakoś nie wyraźnie mówię. Tak dzisiaj. 29 minut.- no ona to już naprawdę zwariowała w 29 minut to ja mogę co najwyżej wziąć prysznic i umyć zęby a nie przygotować się do wyjścia. Spojrzałam na zegarek i dopiero wtedy doznałam szoku. Była już 13:45. No to sobie pospałam.
- Dobra postaram się wyrobić-chociaż obie wiemy, że nie uda mi się to zadanie wolałam się zgodzić- Na którą ten koncert?- zapytałam Jess mając nadzieję, że odbędzie się on około 20.
- Koncert zaczyna się 0 19. O 18 musimy wyjść więc mamy nie całe 2 godziny na zakupy. 28 minut. Na Twoim miejscu już bym ruszyła się z tego łóżka i pofrunęła pod prysznic.
- No dobra już idę- niechętnie wstałam z łóżka, które nawet lekko mokre, co ja mówię bardzo mokre było strasznie wygodne.
Stojąc pod prysznicem zastanawiałam się w jaki sposób Jess chcę uwieść jedną z tych gwiazdek. Nie powiem, że jest w tym słaba. Wręcz przeciwnie, jest najlepszą uwodzicielką jaką znam. Kiedyś myślałam, że to ja jestem najlepsza i w sumie tak było, ale kiedy Jess dowiedziała się, że Mike ją zdradził zmieniła się. Nie w stosunku do mnie czy naszych przyjaciół. W stosunku do facetów. Teraz każdy facet był dla niej zabawką, którą chwile się pobawi a potem odłoży w kąt. Jedno jest pewne ma ona przygotowany taki plan, że koleś po chwili rozmowy z nią zapomnij jak się nazywa. W czasie zakupów wypytam ją jak chce uwieść tą Bogu ducha winną gwiazdę.
Prysznic zajął mi 5 minut więc teraz czas się ubrać. Porozglądałam się trochę i w końcu wybrałam odpowiedni strój na zakupy. Wygodny ale ciekawy. <pacz>. Wprost ubóstwiam tą koszulkę. No dobra teraz wysuszę włosy i upnę je w wysokiego i luźnego koka. Okey po chwili włosy były już gotowe spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że zostało mi 5 minut do wyjścia. Szybko chwyciłam moją kosmetyczkę i zrobiłam sobie delikatny makijaż.
- Gotowa?!?!?!?!- usłyszałam krzyk Jess
- Już biorę torebkę i możemy wychodzić. - odpowiedziałam mojej przyjaciółce, chwyciłam torbę i wyszłam z mojego pokoju. Jess rozpuściła włosy i jak zwykle ubrała buty na obcasie <pacz>. Jej śliczne nogi za każdym razem wyglądały w nich rewelacyjnie. Poza tym uwielbiała czuć na sobie spojrzenia mężczyzn. Zawsze kilku musiała się obejrzeć.
- No Maja widzę, że mamy dzisiaj święto. Jedna z nas pobiła swój rekord. 28 minut. Gratuluję. - Jess jest dziwną osobą . Nienawidzi kiedy ktoś używa sarkazmu w rozmowie z nią za to ona bardzo często właśnie w ten sposób odzywa się do ludzi.
- Idziemy?- zapytałam ją wiedząc, że kolejna wymiana zdań może skończyć się sprzeczką. Z Jess często się sprzeczamy, zwłaszcza od kiedy mieszkamy razem. Nie są to kłótnie bo po 15 minutach już plotkujemy albo się śmiejmy, ale jednak są. Ona mi jest w tej chwili najbliższą osobą. Nie mogę wytrzymać nawet 5 minut w świadomości, że jest na mnie zła.
Doszłyśmy do galerii. Po drodze ustaliłyśmy do jakich sklepów mamy wejść i czego szukamy. Jess zdecydowała,że założy sukienkę. W końcu to ona ma uwieść sławnego piosenkarza, więc może sukienka nie nie taki zły pomysł. Kiedy weszłyśmy do sklepu Jess od razu zauważyła sukienkę, która jak ona to określiła jest idealna. Brzoskwiniowa sukienka, idealnie leżała na Jess. Postanowiłyśmy, że załozy ona do niej moją biała marynarkę i cieliste buty na wysokim obcasie. Ze mną będzie większy problem ponieważ sama nie wiem co chce założyć.W końcu zdecydowałam, że ubiorę się jak to Jess powiedziała jak niegrzeczna uczennica na zakończenie roku. Do moich ulubionych czarnych Jeffrey'ów kupiłam sobie obcisłą czarną spódniczkę z podwyższonym stanem, zapinaną na srebrny zamek z przodu. Do tego dorzuci się czarne rajstopy, biały top skórzaną kurtkę. Będę wyglądać rewelacyjnie.
-Jess która godzina?- zapytałam ją z nadzieją, że zdążymy jeszcze coś zjeść w galerii
-Jest 15:40 powinnyśmy się zbierać.
- Ja rozumiem, że nie chcesz się spóźnić, ale przez to, że miałam tylko 30 minut na uszykowanie się nie zjadłam śniadania. Na obiad w domu tez nie ma co liczyć bo nie poszłyśmy na zakupy wczoraj, więc błagam zlituj się i chodź chociaż po drodze do McDonalda po kanapkę na wynos.- w głębi duszy modliłam się aby ta wredna małpa się zgodziła. Ona nienawidziła się spóźniać. Myślę, że tym razem nie chciała tego jeszcze bardziej.
-No dobra kanapka w McDonaldzie na wynos i lecimy się przygotować. Pasuje?
- Jess jesteś niesamowita.- w tym momencie rzuciłam się na nią i zaczęłam ściskać.
- Dobra już dobra. Wiem jaka jestem niesamowita, ale teraz już chodź.Ja naprawdę muszę wyglądać rewelacyjnie.
- Oj Jess ty zawsze wyglądasz rewelacyjnie. Ten koleś będzie Ci jadł z ręki zanim się odezwiesz.- wszystko co powiedziałam było prawdą. Do tego miała ona plan, który nie był aż taki zły i mógł się jej udać. W czasie drogi weszłyśmy do McDonalda i wzięłam sobie kanapkę oczywiście na wynos.
Weszłyśmy do domu, ja zaczęłam jeść kanapkę. Chwilę potem obydwie już się szykowałyśmy. Postanowiłam nic nie robić z moimi włosami. Zostawiłam je w luźnym koczku tak jak były wcześniej. Wypuściłam tylko po kosmyku włosów z każdej strony. Niestety mój poranny makijaż nie nadawał się do mojego stroju. Postanowiłam użyć ciemnego cienia do powiek, czarnej kredki i nałożyć jeszcze raz podkład, puder oraz róż. Kiedy skończyłam się malować spojrzałam na zegarek.Była już 17:30. Wyciągnęłam moją nową spódniczkę z torby i zaczęłam się ubierać. <pacz> Wyszłam ze swojego pokoju, Jess czekała już w salonie. Wyglądała olśniewająco.<pacz> Jeśli ten facet nie będzie jej chciał to na pewno jest z nim coś nie tak.
Po 10 minutach podjechała taksówka. Weszłyśmy do niej i pojechaliśmy pod miejsce, w którym miał odbyć się koncert. Kiedy wyszłam z taksówki nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Przed wejściem stało tysiące krzyczących dziewczyn, już po 3 sekundach miałam ich dość. Po minie Jess wywnioskowałam, że czuję się podobnie. Każda z tych dziewczyn miała na sobie coś z napisem One Direction. Jako, że miałyśmy wejściówki V.I.P. weszłyśmy innym wejściem.
Stałyśmy tuż pod sceną gdy nagle wszystkie światła zgasły a po chwili na scenie pojawili się oni. Wszystkie dziewczyny zaczęły jeszcze głośniej krzyczeć.
^Oczami Majki^
Jess jak zwykle musiała mi pokazać, że tylko raz prosi oto bym wstała, za drugim razem używa innych metod. Tym razem z objęć Morfeusza wyrwała mnie miska zimnej wody, wylana wprost na moją głowę. Nie wiem tylko gdzie będę dziś spała, bo moje kochane łóżeczko raczej nie wyschnie do wieczora.
- Jess bardzo się cieszę, że dzisiejszą noc spędzę z Tobą łóżku.- powiedziała do niej z sarkazmem.
- Oj już nie przesadzaj. Do wieczora na pewno wyschnie.A poza tym to mam nadzieję, że nie będziesz musiała ze mną spać.
- O nie moja droga, dobrze wiesz jak niewygodna jest kanapa w salonie. Ja tam nie mam zamiaru na niej spać. Skoro Ty wylałaś wodę na moje łóżko Ty będziesz spała na kanapie.- odpowiedziałam jej lekko zdenerwowana. No co ona sobie myśli, że pomoczy mi całe łóżko, a ja cała następną noc będę męczyła się na kanapie. Nie ze mną te numery.
- Nie będziesz spała na żadnej kanapie.
- W takim razie powiedz mi lepiej co ty znowu wymyśliłaś? Mam się zacząć bać?
- Pamiętasz jak mówiłam Ci o moim nowym planie?
-Chodzi Ci o ten , w którym nie będziesz już pastwiła się nad biednymi i niewinnymi facetami, a zabierzesz się za super gwiazdę? Tak dokładnie go pamiętam.
-Dobrze wiesz, że wszyscy faceci są tacy sami i każdy zdradził bądź zacznie zdradzać.
- Tak, tak wiem. Tłumaczyłaś mi to setki razy. Ale dobra do rzeczy.- nie zgadzam się z teorią Jess, ale pokłóciłam się z nią o to już tyle razy, że w pewnym momencie postanowiłam, że jej odpuszczę.
- A więc mówiłam Ci, że staram się załatwić nam bilety na koncert i wejściówki za kulisy. Więc udało się.- krzyknęła tak głośno, że chyba cały nasz budynek to usłyszał.
- O kurczę nie wierzę, jaka ja jestem szczęśliwa.- odpowiedziałam jej z nutką sarkazmu. Teraz to się dopiero zacznie.
- Wiesz jestem z siebie tak dumna, że nie zwrócę nawet uwagi na ten Twój sarkazm.
- Nie wierzę. To musi być coś skoro ignorujesz mój sarkazm, więc dawaj, mów kto to jest?
- To One Direction- Jess zaczęła skakać z radości, a ja szczerzę mówiąc nie miałam pojęcia kto to jest.
- Kto?
- No pamiętasz ten zespół z X-Factora? Ta 5 chłopaków, zajęli 3 miejsce.- próbowałam przypomnieć sobie poprzednie edycję jednego z moich ulubionych programów. Myślałam, myślałam i nagle... BUM. Tak mam. Pamiętam ich. 5 chłopaków połączona w jeden zespół. Byli całkiem nieźli i nie mówię tu tylko o ich wykonaniach. Całkiem przystojni, ale jeden to koleś totalnie w moim typie.
- Oooo już sobie przypomniałam. Byli niesamowicie przystojni.- odpowiedziałam mojej przyjaciółce.
- No tak to oni. Z tego co wiem 2 jest zajętych, 3 wolnych. - widzę, że Jess jak zwykle idealnie rozpracowała swoją ofiarę.
- Widzę, że zadanie domowe odrobione. Teraz czekam tylko na datę?- byłam ciekawa jak teraz wyglądają ci chłopacy. Wiem, że zrobili dość dużą karierę. dużo lasek u mnie w szkole się nimi jara.
- Myślisz, że dlaczego tak wcześnie Cię obudziłam?
- Nie mam pojęcia czasami robisz to z nudów, ale czym kierowałaś się dzisiaj tylko Ty wiesz moja droga.- kiedy już zapomniałam jak fatalną pobudkę mi zrobiła dziś rano ona musiała mi o tym przypomnieć. Ale zemsta będzie słodka. Zemszczę się w momencie, w którym nie będzie się tego spodziewała.
- Dobra powiem krótko. Koncert jest dziś. Masz 30 minut żeby doprowadzić się do ładu, potem idziemy na zakupy.
- Co? Dzisiaj?
- Czy ja jakoś nie wyraźnie mówię. Tak dzisiaj. 29 minut.- no ona to już naprawdę zwariowała w 29 minut to ja mogę co najwyżej wziąć prysznic i umyć zęby a nie przygotować się do wyjścia. Spojrzałam na zegarek i dopiero wtedy doznałam szoku. Była już 13:45. No to sobie pospałam.
- Dobra postaram się wyrobić-chociaż obie wiemy, że nie uda mi się to zadanie wolałam się zgodzić- Na którą ten koncert?- zapytałam Jess mając nadzieję, że odbędzie się on około 20.
- Koncert zaczyna się 0 19. O 18 musimy wyjść więc mamy nie całe 2 godziny na zakupy. 28 minut. Na Twoim miejscu już bym ruszyła się z tego łóżka i pofrunęła pod prysznic.
- No dobra już idę- niechętnie wstałam z łóżka, które nawet lekko mokre, co ja mówię bardzo mokre było strasznie wygodne.
Stojąc pod prysznicem zastanawiałam się w jaki sposób Jess chcę uwieść jedną z tych gwiazdek. Nie powiem, że jest w tym słaba. Wręcz przeciwnie, jest najlepszą uwodzicielką jaką znam. Kiedyś myślałam, że to ja jestem najlepsza i w sumie tak było, ale kiedy Jess dowiedziała się, że Mike ją zdradził zmieniła się. Nie w stosunku do mnie czy naszych przyjaciół. W stosunku do facetów. Teraz każdy facet był dla niej zabawką, którą chwile się pobawi a potem odłoży w kąt. Jedno jest pewne ma ona przygotowany taki plan, że koleś po chwili rozmowy z nią zapomnij jak się nazywa. W czasie zakupów wypytam ją jak chce uwieść tą Bogu ducha winną gwiazdę.
Prysznic zajął mi 5 minut więc teraz czas się ubrać. Porozglądałam się trochę i w końcu wybrałam odpowiedni strój na zakupy. Wygodny ale ciekawy. <pacz>. Wprost ubóstwiam tą koszulkę. No dobra teraz wysuszę włosy i upnę je w wysokiego i luźnego koka. Okey po chwili włosy były już gotowe spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że zostało mi 5 minut do wyjścia. Szybko chwyciłam moją kosmetyczkę i zrobiłam sobie delikatny makijaż.
- Gotowa?!?!?!?!- usłyszałam krzyk Jess
- Już biorę torebkę i możemy wychodzić. - odpowiedziałam mojej przyjaciółce, chwyciłam torbę i wyszłam z mojego pokoju. Jess rozpuściła włosy i jak zwykle ubrała buty na obcasie <pacz>. Jej śliczne nogi za każdym razem wyglądały w nich rewelacyjnie. Poza tym uwielbiała czuć na sobie spojrzenia mężczyzn. Zawsze kilku musiała się obejrzeć.
- No Maja widzę, że mamy dzisiaj święto. Jedna z nas pobiła swój rekord. 28 minut. Gratuluję. - Jess jest dziwną osobą . Nienawidzi kiedy ktoś używa sarkazmu w rozmowie z nią za to ona bardzo często właśnie w ten sposób odzywa się do ludzi.
- Idziemy?- zapytałam ją wiedząc, że kolejna wymiana zdań może skończyć się sprzeczką. Z Jess często się sprzeczamy, zwłaszcza od kiedy mieszkamy razem. Nie są to kłótnie bo po 15 minutach już plotkujemy albo się śmiejmy, ale jednak są. Ona mi jest w tej chwili najbliższą osobą. Nie mogę wytrzymać nawet 5 minut w świadomości, że jest na mnie zła.
Doszłyśmy do galerii. Po drodze ustaliłyśmy do jakich sklepów mamy wejść i czego szukamy. Jess zdecydowała,że założy sukienkę. W końcu to ona ma uwieść sławnego piosenkarza, więc może sukienka nie nie taki zły pomysł. Kiedy weszłyśmy do sklepu Jess od razu zauważyła sukienkę, która jak ona to określiła jest idealna. Brzoskwiniowa sukienka, idealnie leżała na Jess. Postanowiłyśmy, że załozy ona do niej moją biała marynarkę i cieliste buty na wysokim obcasie. Ze mną będzie większy problem ponieważ sama nie wiem co chce założyć.W końcu zdecydowałam, że ubiorę się jak to Jess powiedziała jak niegrzeczna uczennica na zakończenie roku. Do moich ulubionych czarnych Jeffrey'ów kupiłam sobie obcisłą czarną spódniczkę z podwyższonym stanem, zapinaną na srebrny zamek z przodu. Do tego dorzuci się czarne rajstopy, biały top skórzaną kurtkę. Będę wyglądać rewelacyjnie.
-Jess która godzina?- zapytałam ją z nadzieją, że zdążymy jeszcze coś zjeść w galerii
-Jest 15:40 powinnyśmy się zbierać.
- Ja rozumiem, że nie chcesz się spóźnić, ale przez to, że miałam tylko 30 minut na uszykowanie się nie zjadłam śniadania. Na obiad w domu tez nie ma co liczyć bo nie poszłyśmy na zakupy wczoraj, więc błagam zlituj się i chodź chociaż po drodze do McDonalda po kanapkę na wynos.- w głębi duszy modliłam się aby ta wredna małpa się zgodziła. Ona nienawidziła się spóźniać. Myślę, że tym razem nie chciała tego jeszcze bardziej.
-No dobra kanapka w McDonaldzie na wynos i lecimy się przygotować. Pasuje?
- Jess jesteś niesamowita.- w tym momencie rzuciłam się na nią i zaczęłam ściskać.
- Dobra już dobra. Wiem jaka jestem niesamowita, ale teraz już chodź.Ja naprawdę muszę wyglądać rewelacyjnie.
- Oj Jess ty zawsze wyglądasz rewelacyjnie. Ten koleś będzie Ci jadł z ręki zanim się odezwiesz.- wszystko co powiedziałam było prawdą. Do tego miała ona plan, który nie był aż taki zły i mógł się jej udać. W czasie drogi weszłyśmy do McDonalda i wzięłam sobie kanapkę oczywiście na wynos.
Weszłyśmy do domu, ja zaczęłam jeść kanapkę. Chwilę potem obydwie już się szykowałyśmy. Postanowiłam nic nie robić z moimi włosami. Zostawiłam je w luźnym koczku tak jak były wcześniej. Wypuściłam tylko po kosmyku włosów z każdej strony. Niestety mój poranny makijaż nie nadawał się do mojego stroju. Postanowiłam użyć ciemnego cienia do powiek, czarnej kredki i nałożyć jeszcze raz podkład, puder oraz róż. Kiedy skończyłam się malować spojrzałam na zegarek.Była już 17:30. Wyciągnęłam moją nową spódniczkę z torby i zaczęłam się ubierać. <pacz> Wyszłam ze swojego pokoju, Jess czekała już w salonie. Wyglądała olśniewająco.<pacz> Jeśli ten facet nie będzie jej chciał to na pewno jest z nim coś nie tak.
Po 10 minutach podjechała taksówka. Weszłyśmy do niej i pojechaliśmy pod miejsce, w którym miał odbyć się koncert. Kiedy wyszłam z taksówki nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Przed wejściem stało tysiące krzyczących dziewczyn, już po 3 sekundach miałam ich dość. Po minie Jess wywnioskowałam, że czuję się podobnie. Każda z tych dziewczyn miała na sobie coś z napisem One Direction. Jako, że miałyśmy wejściówki V.I.P. weszłyśmy innym wejściem.
Stałyśmy tuż pod sceną gdy nagle wszystkie światła zgasły a po chwili na scenie pojawili się oni. Wszystkie dziewczyny zaczęły jeszcze głośniej krzyczeć.
Prolog
^Oczami Majki^
Mamo
Nie mogę uwierzyć, że to już 3 lata od kiedy Cię niema. Chyba nadal nie mogę pogodzić się z tym, że już Cię nigdy nie zobaczę i nie przytulę. To już kolejny list, który do Ciebie piszę chociaż wiem, że żadnego nie przeczytasz. Wiem, że gdziekolwiek jesteś patrzysz na mnie i się mną opiekujesz. Zastanawiam się czasami czy tak musiało być. Ale na szczęście los obdarował mnie tą moją kochaną wariatką. Nie poradziłabym sobie bez niej. Wiesz nasze mieszkanie jest już skończone. Teraz chcę tylko pojechać do Polski do taty po rzeczy, których 3 lata temu wyprowadzając się do cioci Basi nie mogłam wziąć.
Nie uwierzysz co ta Jess znowu wymyśliła. Postanowiła, że ma dość uwodzenia zwykłych chłopaków. Ale nie nie myśl, że chce zakończyć swoją zemstę nad płcią przeciwną, w żadnym wypadku. Tym razem powiedziała, że jej następną ofiarą będzie jakaś gwiazda. Podobno już załatwia sobie bilety na jakiś koncert, oczywiście z przepustkami za kulisy. A wiesz co jest najlepsze, że ja, osoba która jej nic nie zrobiła, muszę iść z nią. Mam tylko nadzieje, że będzie to chociaż ktoś fajny.
Pamiętasz jak obiecałam Ci, że po Twojej śmierci będę żyła dalej swoim życiem. Chyba czas zacząć spełniać tę obietnice, dlatego dzisiejszy list jest ostatnim listem, który będzie adresowany do Ciebie. Nigdy o Tobie nie zapomnę.
Kocham Cię
Twoja Majka
Mamo
Nie mogę uwierzyć, że to już 3 lata od kiedy Cię niema. Chyba nadal nie mogę pogodzić się z tym, że już Cię nigdy nie zobaczę i nie przytulę. To już kolejny list, który do Ciebie piszę chociaż wiem, że żadnego nie przeczytasz. Wiem, że gdziekolwiek jesteś patrzysz na mnie i się mną opiekujesz. Zastanawiam się czasami czy tak musiało być. Ale na szczęście los obdarował mnie tą moją kochaną wariatką. Nie poradziłabym sobie bez niej. Wiesz nasze mieszkanie jest już skończone. Teraz chcę tylko pojechać do Polski do taty po rzeczy, których 3 lata temu wyprowadzając się do cioci Basi nie mogłam wziąć.
Nie uwierzysz co ta Jess znowu wymyśliła. Postanowiła, że ma dość uwodzenia zwykłych chłopaków. Ale nie nie myśl, że chce zakończyć swoją zemstę nad płcią przeciwną, w żadnym wypadku. Tym razem powiedziała, że jej następną ofiarą będzie jakaś gwiazda. Podobno już załatwia sobie bilety na jakiś koncert, oczywiście z przepustkami za kulisy. A wiesz co jest najlepsze, że ja, osoba która jej nic nie zrobiła, muszę iść z nią. Mam tylko nadzieje, że będzie to chociaż ktoś fajny.
Pamiętasz jak obiecałam Ci, że po Twojej śmierci będę żyła dalej swoim życiem. Chyba czas zacząć spełniać tę obietnice, dlatego dzisiejszy list jest ostatnim listem, który będzie adresowany do Ciebie. Nigdy o Tobie nie zapomnę.
Kocham Cię
Twoja Majka
bohaterowie
Bohaterowie
Jessica ma 17 lat i od urodzenia mieszka w Londynie. Jest pewna siebie czasami aż za bardzo. Kiedy rok temu zdradził ją chłopak, obiecała sobie, że już nigdy się nie zakocha. Od tego czasu traktuję facetów jak zabawki. Jej motto życiowe brzmi " Uwiedź, rozkochaj, rzuć". Ma ciemne włosy, uwodzicielskie spojrzenie i urocze dołeczki w policzkach kiedy się uśmiecha. Wraz z Mają od miesiąca wynajmuję mieszkanie.
ONE DIRECTION
Zayn Malik ma 19 lat.
Harry Styles ma 18 lat.
Niall Horan ma !9 lat.
Louis Tomlinson ma 21 lat.
Liam Payne ma 19 lat.
Eleonor, dziewczyna Louisa.
Danielle, dziewczyna Liama.
Hej!!!!!
Cześć!
Po przeczytaniu kilkunastu opowiadań z One Direction sama postanowiłam stworzyć jedno. Mam nadzieje, że wam się spodoba. Proszę was o to abyście wszystkie swoje za i przeciw umieszczali w komentarzach. Krytyka jest dobrym motorem napędowym. Jeżeli będziecie mieli jakieś pomysły z chęcią je wykorzystam przy pisaniu nowych rozdziałów. Mam nadzieje, że miło będzie wam się czytało. Jeszcze dzisiaj mam nadzieje, że uda mi się dodać prolog i 1 rozdział. Życzcie mi powodzenia!!!!!
Po przeczytaniu kilkunastu opowiadań z One Direction sama postanowiłam stworzyć jedno. Mam nadzieje, że wam się spodoba. Proszę was o to abyście wszystkie swoje za i przeciw umieszczali w komentarzach. Krytyka jest dobrym motorem napędowym. Jeżeli będziecie mieli jakieś pomysły z chęcią je wykorzystam przy pisaniu nowych rozdziałów. Mam nadzieje, że miło będzie wam się czytało. Jeszcze dzisiaj mam nadzieje, że uda mi się dodać prolog i 1 rozdział. Życzcie mi powodzenia!!!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)






