czwartek, 16 sierpnia 2012

Rozdział 1

Rozdział 1

^Oczami Majki^
Jess jak zwykle musiała mi pokazać, że tylko raz prosi oto bym wstała, za drugim razem używa innych metod. Tym razem z objęć Morfeusza wyrwała mnie miska zimnej wody, wylana wprost na moją głowę. Nie wiem tylko gdzie będę dziś spała, bo moje kochane łóżeczko raczej nie wyschnie do wieczora.
- Jess bardzo się cieszę, że dzisiejszą noc spędzę z Tobą łóżku.- powiedziała do niej z sarkazmem.
- Oj już nie przesadzaj. Do wieczora na pewno wyschnie.A poza tym to mam nadzieję, że nie będziesz musiała ze mną spać.
- O nie moja droga, dobrze wiesz jak niewygodna jest kanapa w salonie. Ja tam nie mam zamiaru na niej spać. Skoro Ty wylałaś wodę na moje łóżko Ty będziesz spała na kanapie.- odpowiedziałam jej lekko zdenerwowana. No co ona sobie myśli, że pomoczy mi całe łóżko, a ja cała następną noc będę męczyła się na kanapie. Nie ze mną te numery.
- Nie będziesz spała na żadnej kanapie.
- W takim razie powiedz mi lepiej co ty znowu wymyśliłaś? Mam się zacząć bać?
- Pamiętasz jak mówiłam Ci o moim nowym planie?
-Chodzi Ci o ten , w którym nie będziesz już pastwiła się nad biednymi i niewinnymi facetami, a zabierzesz się za super gwiazdę? Tak dokładnie go pamiętam.
-Dobrze wiesz, że wszyscy faceci są tacy sami i każdy zdradził bądź zacznie zdradzać.
- Tak, tak wiem. Tłumaczyłaś mi to setki razy. Ale dobra do rzeczy.- nie zgadzam się z teorią Jess, ale pokłóciłam się z nią o to już tyle razy, że w pewnym momencie postanowiłam, że jej odpuszczę.
- A więc mówiłam Ci, że staram się załatwić nam bilety na koncert i wejściówki za kulisy. Więc udało się.- krzyknęła tak głośno, że chyba cały nasz budynek to usłyszał.
- O kurczę nie wierzę, jaka ja jestem szczęśliwa.- odpowiedziałam jej z nutką sarkazmu. Teraz to się dopiero zacznie.
- Wiesz jestem z siebie tak dumna, że nie zwrócę nawet uwagi na ten Twój sarkazm.
- Nie wierzę. To musi być coś skoro ignorujesz mój sarkazm, więc dawaj, mów kto to jest?
- To One Direction- Jess zaczęła skakać z radości, a ja szczerzę mówiąc nie miałam pojęcia kto to jest.
- Kto?
- No pamiętasz ten zespół z X-Factora? Ta 5 chłopaków, zajęli 3 miejsce.- próbowałam przypomnieć sobie poprzednie edycję jednego z moich ulubionych programów. Myślałam, myślałam i nagle... BUM. Tak mam. Pamiętam ich. 5 chłopaków połączona w jeden zespół. Byli całkiem nieźli i nie mówię tu tylko o ich wykonaniach. Całkiem przystojni, ale jeden to koleś totalnie w moim typie.
- Oooo już sobie przypomniałam. Byli niesamowicie przystojni.- odpowiedziałam mojej przyjaciółce.
- No tak to oni. Z tego co wiem 2 jest zajętych, 3 wolnych. - widzę, że Jess jak zwykle idealnie rozpracowała swoją ofiarę.
- Widzę, że zadanie domowe odrobione. Teraz czekam tylko na datę?- byłam ciekawa jak teraz wyglądają ci chłopacy. Wiem, że zrobili dość dużą karierę. dużo lasek u mnie w szkole się nimi jara.
- Myślisz, że dlaczego tak wcześnie Cię obudziłam?
- Nie mam pojęcia czasami robisz to z nudów, ale czym kierowałaś się dzisiaj tylko Ty wiesz moja droga.- kiedy już zapomniałam jak fatalną pobudkę mi zrobiła dziś rano ona musiała mi o tym przypomnieć. Ale zemsta będzie słodka. Zemszczę się w momencie, w którym nie będzie się tego spodziewała.
- Dobra powiem krótko. Koncert jest dziś. Masz 30 minut żeby doprowadzić się do ładu, potem idziemy na zakupy.
- Co? Dzisiaj?
- Czy ja jakoś nie wyraźnie mówię. Tak dzisiaj. 29 minut.- no ona to już naprawdę zwariowała w 29 minut to ja mogę co najwyżej wziąć prysznic i umyć zęby a nie przygotować się do wyjścia. Spojrzałam na zegarek i dopiero wtedy doznałam szoku. Była już 13:45. No to sobie pospałam.
- Dobra postaram się wyrobić-chociaż obie wiemy, że nie uda mi się to zadanie wolałam się zgodzić- Na którą ten koncert?- zapytałam Jess mając nadzieję, że odbędzie się on około 20.
- Koncert zaczyna się 0 19. O 18 musimy wyjść więc mamy nie całe 2 godziny na zakupy. 28 minut. Na Twoim miejscu już bym ruszyła się z tego łóżka i pofrunęła pod prysznic.
- No dobra już idę- niechętnie wstałam z łóżka, które nawet lekko mokre, co ja mówię bardzo mokre było strasznie wygodne.
Stojąc pod prysznicem zastanawiałam się w jaki sposób Jess chcę uwieść jedną z tych gwiazdek. Nie powiem, że jest w tym słaba. Wręcz przeciwnie, jest najlepszą uwodzicielką jaką znam. Kiedyś  myślałam, że to ja jestem najlepsza i w sumie tak było, ale kiedy Jess dowiedziała się, że Mike ją zdradził zmieniła się. Nie  w stosunku do mnie czy naszych przyjaciół. W stosunku do facetów. Teraz każdy facet był dla niej zabawką, którą chwile się pobawi a potem odłoży w kąt. Jedno jest pewne ma ona przygotowany taki plan, że koleś po chwili rozmowy z nią zapomnij jak się nazywa. W czasie zakupów wypytam ją jak chce uwieść tą Bogu ducha winną gwiazdę.
Prysznic zajął mi 5 minut więc teraz czas się ubrać. Porozglądałam się trochę i w końcu wybrałam odpowiedni strój na zakupy. Wygodny ale ciekawy. <pacz>. Wprost ubóstwiam tą koszulkę. No dobra teraz wysuszę włosy i upnę je w wysokiego i luźnego koka. Okey po chwili włosy były już gotowe spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że zostało mi 5 minut do wyjścia. Szybko chwyciłam moją kosmetyczkę i zrobiłam sobie delikatny makijaż.
- Gotowa?!?!?!?!- usłyszałam krzyk Jess
- Już biorę torebkę i możemy wychodzić. - odpowiedziałam mojej przyjaciółce, chwyciłam torbę i wyszłam z mojego pokoju. Jess rozpuściła włosy  i jak zwykle ubrała buty na obcasie <pacz>. Jej śliczne nogi za każdym razem wyglądały w nich rewelacyjnie.  Poza tym uwielbiała czuć na sobie spojrzenia mężczyzn. Zawsze kilku musiała się obejrzeć.
-  No Maja widzę, że mamy dzisiaj święto. Jedna z nas pobiła swój rekord. 28 minut. Gratuluję. -  Jess jest dziwną osobą . Nienawidzi kiedy ktoś używa sarkazmu w rozmowie z nią za to ona bardzo często właśnie w ten sposób odzywa się do ludzi.
- Idziemy?- zapytałam ją wiedząc, że kolejna wymiana zdań może skończyć się sprzeczką. Z Jess często się sprzeczamy, zwłaszcza od kiedy mieszkamy razem. Nie są to kłótnie bo po 15 minutach już plotkujemy albo się śmiejmy, ale jednak są. Ona mi jest w tej chwili najbliższą osobą. Nie mogę wytrzymać nawet 5 minut w świadomości, że jest na mnie zła.
Doszłyśmy do galerii. Po drodze ustaliłyśmy do jakich sklepów mamy wejść i czego szukamy. Jess zdecydowała,że założy sukienkę. W końcu to ona ma uwieść sławnego piosenkarza, więc może sukienka nie nie taki zły pomysł. Kiedy weszłyśmy do sklepu Jess od razu zauważyła sukienkę, która jak ona to określiła jest idealna. Brzoskwiniowa sukienka, idealnie leżała na Jess. Postanowiłyśmy, że załozy ona do niej moją biała marynarkę i cieliste buty na wysokim obcasie. Ze mną będzie większy problem ponieważ sama nie wiem co chce założyć.W końcu zdecydowałam, że ubiorę się jak to Jess powiedziała jak niegrzeczna uczennica na zakończenie roku. Do moich ulubionych czarnych Jeffrey'ów kupiłam sobie obcisłą czarną spódniczkę z podwyższonym stanem, zapinaną na srebrny zamek z przodu. Do tego dorzuci się czarne rajstopy, biały top skórzaną kurtkę. Będę wyglądać rewelacyjnie.
-Jess która godzina?- zapytałam ją z nadzieją, że zdążymy jeszcze coś zjeść w galerii
-Jest 15:40 powinnyśmy się zbierać.
- Ja rozumiem, że nie chcesz się spóźnić, ale przez to, że miałam tylko 30 minut na uszykowanie się nie zjadłam śniadania. Na obiad w domu tez nie ma co liczyć bo nie poszłyśmy na zakupy wczoraj, więc błagam zlituj się i chodź chociaż po drodze do McDonalda po kanapkę na wynos.- w głębi duszy modliłam się aby ta wredna małpa się zgodziła. Ona nienawidziła się spóźniać. Myślę, że tym razem nie chciała tego jeszcze bardziej.
-No dobra kanapka w McDonaldzie na wynos i lecimy się przygotować. Pasuje?
- Jess jesteś niesamowita.- w tym momencie rzuciłam się na nią i zaczęłam ściskać.
- Dobra już dobra. Wiem jaka jestem niesamowita, ale teraz już chodź.Ja naprawdę muszę wyglądać rewelacyjnie.
- Oj Jess ty zawsze wyglądasz rewelacyjnie. Ten koleś będzie Ci jadł z ręki zanim się odezwiesz.- wszystko co powiedziałam było prawdą. Do tego miała ona plan, który nie był aż taki zły i mógł się jej udać. W czasie drogi weszłyśmy do McDonalda i wzięłam sobie kanapkę oczywiście na wynos.
Weszłyśmy do domu, ja zaczęłam jeść kanapkę. Chwilę potem obydwie już się szykowałyśmy. Postanowiłam nic nie robić z moimi włosami. Zostawiłam je w luźnym koczku tak jak były wcześniej. Wypuściłam tylko po kosmyku włosów z każdej strony. Niestety mój poranny makijaż nie nadawał się do mojego stroju. Postanowiłam użyć ciemnego cienia do powiek, czarnej kredki i nałożyć jeszcze raz podkład, puder oraz róż. Kiedy skończyłam się malować spojrzałam na zegarek.Była już 17:30. Wyciągnęłam moją nową spódniczkę z torby i zaczęłam się ubierać. <pacz> Wyszłam ze swojego pokoju, Jess czekała już w salonie. Wyglądała olśniewająco.<pacz> Jeśli ten facet nie będzie jej chciał to na pewno jest z nim coś nie tak.
Po 10 minutach podjechała taksówka. Weszłyśmy do niej i pojechaliśmy pod miejsce, w którym miał odbyć się koncert. Kiedy wyszłam z taksówki nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Przed wejściem stało tysiące krzyczących dziewczyn, już po 3 sekundach miałam ich dość. Po minie Jess wywnioskowałam, że czuję się podobnie. Każda z tych dziewczyn miała na sobie coś z napisem One Direction. Jako, że miałyśmy wejściówki V.I.P. weszłyśmy innym wejściem.
Stałyśmy tuż pod sceną gdy nagle wszystkie światła zgasły a po chwili na scenie pojawili się oni. Wszystkie dziewczyny zaczęły jeszcze głośniej krzyczeć.


1 komentarz:

  1. Świetne... Czekam na dalsze części, a w wolnych chwilach zapraszam do sb ;)
    http://niallandpatricia1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń